• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 04 grudzień 2017 10:25

To się dzieje Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
To się dzieje By Lukasz2 - Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=46969498

Państwo mają prawo mi nie wierzyć. Sam czasem myślę: nie, to się nie dzieje. To niemożliwe. Zawsze żyliśmy w „najweselszym baraku w obozie socjalistycznym”, zawsze sprawy publiczne miały tendencję do stania na głowie – ale aż tak?

Podczas sejmowej debaty nad prezydenckimi projektami reformy wymiaru sprawiedliwości – chyba nie muszę wyjaśniać, jak ważna to sprawa – głównym „niusem” dnia i tematem, którym żyły media, był „Wielki Atlas Kotów”, przeglądany przez posła Jarosława Kaczyńskiego.

Książeczka ze zdjęciami kotów, sprzedawana w marketach za 9,90 zł, z podpisem Kaczyńskiego trafiła potem na licytację na rzecz jakiegoś krakowskiego schroniska dla zwierząt i zeszła za ponad 20 tysięcy.

Na ten umiejętny „trolling” pijarowców PiS „opozycja totalna” zareagowała wyciągnięciem z zapomnienia Mateusza Kijowskiego. Upadły lider KOD – mający na karku ogromny dług za niepłacone latami alimenty na dzieci z pierwszego małżeństwa oraz śledztwo prokuratorskie z podejrzeniem o defraudację pieniędzy KOD – udzielił „duszoszczipatielnego” wywiadu, że żyje w nędzy, nie stać go nawet na bilety komunikacji publicznej, „czasem ktoś zrobi mu zakupy” i jeśli „obrońcy wolności” nie zatrudnią go znowu jako swojego lidera, będzie musiał emigrować. Ale, powiedział, byle jakich pieniędzy nie weźmie, bo żeby żyć na odpowiednim poziomie i jednocześnie spłacać długi, musi mieć miesięcznie co najmniej 8400 na rękę, prawie dwie średnie krajowe.

(...)

Ale, co najśmieszniejsze, odwołał się skutecznie.

Wyznawcy KOD postanowili przyznać „Mateuszowi” „stypendium wolności”, żeby tylko nie wyjeżdżał. W kilka dni zebrali już ponad 20 tysięcy

  złośliwi mówią, że wpłacił je PiS, jako najbardziej zainteresowany, by nadal kompromitował on opozycję. Click to Tweet

Kolejnego „niusa” wyprodukował poseł PO Michał Szczerba, upowszechniając opowieść, że w jakimś tramwaju 66-latek został pobity (pobity!) za czytanie „Gazety Wyborczej”. Dziennikarskie śledztwo tejże wykazało, że istotnie, na przełomie września i października pewien pan był tak zaczytany w „Wyborczej”, że nie zauważył wchodzącej do tramwaju inwalidki poruszającej się o kulach. Inne starsze kobiety obcesowo skłoniły go do zauważenia jej i ustąpienia miejsca, a przy okazji padło coś o gazecie, którą czytał.

(...)

A działaczka partii Razem publicznie oskarżyła o molestowanie posła Kukiza’15 Marka Jakubiaka. Molestowanie miało nastąpić dwa lata temu w studiu telewizyjnym i polegać na – jak powiedziała – „obleśnym uśmiechu”. 

(...)

Cały artykuł "To się dzieje" w Dzienniku Związkowym
Czytany 4885 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.