• Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą. Czytaj więcej...
  • Macierewicz musi odejść

    Aż trudno uwierzyć, ale serial „rekonstrukcja rządu” nieoczekiwanie został zakończony. I to w sposób naprawdę zaskakujący – z nowego rządu usunięty został Antoni Macierewicz, polityk z jednej strony uwielbiany w „żelaznym elektoracie” PiS, z drugiej sprawiający Jarosławowi Kaczyńskiemu nieustanny kłopot. Czytaj więcej...
  • Szlakiem Palikota

    Wydaje się Państwu, że o aborcji napisano i powiedziano już wszystko. Otóż moim zdaniem nie – a jeśli nawet, to najważniejsze się nie przebiło i trzeba powtórzyć.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 13 listopad 2017 09:07

„Dirty talk” salonu Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

Państwo tam w Ameryce macie Harveya Weinsteina, a my w kraju też mamy seksaferę. Na krajową skalę – czyli w stosunku do molestowania w szpanerskim światku Hollywoodu ma się ona jak syrenka do pontiaca. Ale zawsze jest o czym poplotkować.

Polskim Weinsteinem stał się niejaki Janusz Rudnicki, postać, o której Państwo zapewne nie słyszeli, ale w światku „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej” i innych lewicowych salonów jest dość popularna.

Pan Rudnicki jest literatem, niezwykle tam zachwalanym. Popularność zawdzięcza jednak nie książkom, a wywiadom, do szpiku politycznie poprawnym i eksponującym modną w tzw. elitach pogardę dla „polskiego ciemnogrodu”. 

(...)

Ale zdarzyło się, że dziennikarka „Wysokich Obcasów”, rozzuchwalona widać celebrycką akcją „#MeToo”, wyznała, że kiedyś „sławny pisarz” zupełnie bez powodu, właściwie jej nie znając, nazwał ją przy koledze „k…ą”.

Pan Rudnicki ujawnił, że chodzi o niego, zamieszczając coś niby-przeprosiny w pogardliwym tonie: „te, lala, się na żartach nie znasz?”.

(...)

Najpierw Magda Żakowska, też z „Wysokich Obcasów”, prywatnie żona Jacka Żakowskiego, opisała, że Janusz po prostu ma taki fajny styl bycia, że ją też tak nazywał, proponował, że jak mu da d…, to pozwoli jej dopić po sobie piwo, omawiał publicznie, jak brać ją „na dwa baty”, względnie opowiadał, że jest na niego strasznie napalona, ale taka brzydka, że jemu przy niej nie staje. 

(...)

Pani Kazimiera Szczuka zbluzgała donosicielkę od najgorszych i wyjaśniła, że

Janusz jest swój, fajny, i nie można go porównywać z Ziemkiewiczem Click to Tweet

(w tych kręgach uchodzę za symbol „seksizmu”, ale o tym może kiedy indziej), bo nie dominował intelektualnie nad dziennikarką (tak!) i jak jej się nie podobało, mogła mu odpyskować.

Długo by wyliczać.

Literata chamusia wzięła w obronę była minister kultury Małgorzata Omilanowska – kiedy ją pierwszy raz spotkał, przedstawiał znajomym jako swoją starą kochankę, i to było dla niej urocze. 

(...)

Doborowe grono, naprawdę, i szczególnie zasłużone we wciskaniu Polakom lewackiego kitu, jaki to w Polsce panuje „maczyzm” i „kultura gwałtu”. 

(...)

Cały artykuł "Dirty talk” salonu na stronie "Dziennika Związkowego"

Czytany 14245 razy

Artykuły powiązane

  • "Mogę wyjaśnić jak to było" "Mogę wyjaśnić jak to było"

    No i znowu wielkie emocje po krótkim tłicie, że - przepraszam za dosadność - że więcej szacunku okazywałem prostytutkom, niż panowie typu Dymka, Wybieralskiego czy Rudnickiego swoim koleżankom i partnerkom - więc żeby feministki przestały sobie wycierać gęby moim nazwiskiem, używając go jako obelgi wobec wymienionych.

  • Kobiety, które nienawidzą PiS Kobiety, które nienawidzą PiS

    Kilku znajomych, z którymi działałem kiedyś w Unii Polityki Realnej, założyło fundację.

  • Tęczowe pęknięcie Tęczowe pęknięcie

    Nie wiem, czy zwrócili Państwo uwagę na swoisty "coming out" Krystiana Legierskiego. Jeden z najbardziej znanych aktywistów ruchów "gejowskich", opowiedział mediom o tym, że w dzieciństwie molestowany był przez zboczonego księdza. Pomijam dość, delikatnie mówiąc, odrażającą otoczkę tego wyznania - bo wyrażanie radości z czyjejś śmierci zawsze jest odrażające, a Legierski uzasadnił swą przeszłością wyrazy zadowolenia z powodu śmierci brazylijskiego duchownego, oskarżanego o takie same czyny - by zwrócić uwagę na fakt, na który ani sam Legierski, ani nagłaśniające ochoczo jego słowa media uwagi najwyraźniej nie zwróciły.