• Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)? Czytaj więcej...
  • Nasz "parszywieńki" przyjaciel Trump

    Ukazała się książka kuriozalna, choć w swej kuriozalności typowa - nie podam tu jej tytułu ani nazwiska autora, zaraz zrozumiecie Państwo dlaczego. Czytaj więcej...
  • Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 21 sierpień 2017 10:06

Dziedzictwo Sierowa Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Автор: в источнике не указан - Журнал Вокруг света № 11-2006, стр. 62, свой скан бумажной версии журнала, Добросовестное использование, https://ru.wikipedia.org/w/index.php?curid=801012 Автор: в источнике не указан - Журнал Вокруг света № 11-2006, стр. 62, свой скан бумажной версии журнала, Добросовестное использование, https://ru.wikipedia.org/w/index.php?curid=801012

Termin „delojalizacja obywatela” pochodzi z bardzo starej książki Jacka Fedorowicza. Satyryk, wówczas jeden z najbystrzejszych w kraju, zauważał, niby to żartem, że w socjalizmie nikt nie jest w stanie żyć w zgodzie z prawem – w związku z czym każdemu można powiedzieć, że nie ma prawa domagać się tego od innych, i każdego jest za co ukarać.

Przy czym wywód szedł w tę stronę, że wszystkie owe absurdy, sprzeczności i nonsensy uniemożliwiające obywatelowi lojalne wywiązywanie się z obowiązków wobec swojego państwa nie są wcale przypadkiem. To właśnie celowa „delojalizacja”, żeby każdy był na swój sposób „umoczony” i na każdego żeby był „hak”.

Nie sądzę, żeby Jacek Fedorowicz mógł wtedy znać tzw. „instrukcję Sierowa”, zwaną także „45 zasadami zniewalania” – dokument z początków sowieckiej okupacji Polski, w którym szef NKWD wyliczał w punktach podstawowe zasady budowy marionetkowego, okaleczonego państwa dla Polaków. 

(...)

W punkcie 9. sławnej instrukcji pisał Sierow na przykład: „Doprowadzić do tego, aby pracownicy na stanowiskach państwowych (z wyjątkiem służb ścigania i pracowników przemysłu wydobywczego) otrzymywali niskie pobory. Dotyczy to w szczególności służby zdrowia, wymiaru sprawiedliwości, oświaty i kierowników różnych szczebli.” Czyż nie było to genialnie proste?

Nie będzie dostawać przyzwoitych pieniędzy na miarę zajmowanego stanowiska – to będzie musiał brać łapówki albo kombinować w inny sposób. A wtedy będzie łatwiejszy do kontrolowania.

Jeden tylko przykład – poseł na Sejm. Wydawałoby się, jedno z najzaszczytniejszych stanowisk, jakie ma swojemu obywatelowi do zaoferowania republika. Poseł powinien być wzorem obywatelskich cnót, cieszyć się szacunkiem i zaufaniem – wszak Parlament to najwyższy organ państwa.

Ale nasz Sejm w sensie organizacyjnym to wciąż Sejm PRL, który służył zupełnie do czego innego. Więc

każdy poseł z zasady jest zachęcany, a wręcz zmuszany do kombinowania Click to Tweet

Zamiast godnego uposażenia dostaje – proszę zwrócić uwagę – „dietę”. Tak, jakby permanentnie był w delegacji i otrzymywał zwrot kosztów utrzymania. 

(...)

Poseł dostaje jeszcze „kilometrówki”, przy czym, żeby je dostawać, nie musi niczego dokumentować rachunkami – nie musi nawet mieć samochodu. W związku z czym, jeśli ktoś ma ochotę posła zdyskredytować, to zawsze może mu zarzucić, że nie rozliczył rachunków na benzynę, albo że za dużo wziął, czyli że jest łasym na „obrywy” cwaniaczkiem.

Wszyscy uwierzą, bo wiadomo – kto w kraju stojącym na głowie, gdzie zamiast pieniędzmi wynagradza się przywilejami i „obrywami”, cwaniaczkiem nie jest?

Dlaczego poseł nie może dostawać normalnej, odpowiednio wysokiej pensji?

Dlaczego wiceminister dostaje oficjalnie nieco ponad 1500 dol., więc żeby w ogóle wziął tę pracę, po cichu daje mu się pięć fikcyjnych etatów, dajmy na to w radach nadzorczych elektrociepłowni w miejscowościach, w których w życiu nie był?

(...)

Cały tekst

 

Czytany 17750 razy