poniedziałek, 31 lipiec 2017 06:01

Powtórka z Trybunału Wyróżniony

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Andrzej Duda Andrzej Duda By Katarzyna Czerwińska - Senat Rzeczypospolitej Polskiej, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47046471

Nie zrozumiemy decyzji prezydenta o zawetowaniu przepychanych przez Sejm kolanem ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa bez przypomnienia sobie, jak to było ponad półtora roku temu z Trybunałem, Konstytucyjnym.

Wtedy również prezydent był poza Polską – z oficjalną wizytą w Chinach.

(...)

I oto w połowie dnia nagle PiS zgłosił i przegłosował zmianę w porządku dziennym, a potem przegłosował „konwalidację”, jak nazwał to poseł Piotrowicz, polegającą na wybraniu przez nowy Sejm raz jeszcze całej piątki – także tych, których poprzedni skład Sejmu miał prawo wybrać. Prezydent, postawiony po powrocie do kraju pod ścianą, zgodził się z tym i od nowo wybranych przyjął ślubowanie, którego nie przyjmował od piątki poprzedniej – po nocy, żeby uprzedzić ewentualny ruch opozycji.

Nie było to złamaniem konstytucji, ale na pewno jej nagięciem, kolejną „falandyzacją” prawa.

(...)

Z reformą sądów jest podobnie. Kadencje członków Krajowej Rady Sądownictwa kończą się za pół roku.

(...)

Reforma jest przecież oczekiwana i ma społeczne poparcie. Podobnie bez gwałtownych ruchów mogłaby sejmowa większość rozwiązać inne problemy. Tymczasem spróbowano jakiegoś sejmowego „blitzkriegu”, z demonstracyjnym pogwałceniem zasad przyzwoitości. I na dodatek z uszczupleniem i tak skromnych konstytucyjnych prerogatyw prezydenta.

Gdyby prezydent się na to zgodził, stałby się w jeszcze większym stopniu zakładnikiem sejmowej większości.

Polsce ani przez moment nie groziło „państwo policyjne”, „zamiana w jeden wielki areszt” i inne plagi wieszczone histerycznie przez „opozycję totalną” i jej zagranicznych patronów – ale prezydent, jak się zastanowić, nie miał innego ruchu. Odmawiając tym razem udziału w „falandyzacji”, naprawił swój błąd sprzed półtora roku.

I wszedł do gry jako jeden z rządzących Polską polityków.

Mający z natury urzędu inną niż PiS perspektywę, bo musi liczyć się nie tylko z żelaznym elektoratem „dobrej zmiany”, ale także tym bardziej umiarkowanym. 

(...)

Wygrał tylko prezydent – i trochę sekundujący mu Kukiz. No i, generalnie, wygrała Polska, bo

na usamodzielnieniu się prezydenta zyska nie tylko ta i inne oczekiwane reformy, ale i cała polska polityka Click to Tweet

Cały tekst

Czytany 8457 razy

Artykuły powiązane

  • Ucieczka w kilka stron Ucieczka w kilka stron

    Na razie bój o reformę sądownictwa pozostaje nierozstrzygnięty. Ponieważ nieoczekiwanie zamiast do umocnienia notowań, doprowadził on do „wojny na górze”, PiS próbuje klasycznego manewru „ucieczki do przodu”.

  • Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

    Stare przysłowie uczy, że kto chce psa, uderzyć, kija zawsze znajdzie. Ale nie z każdego kija, jaki się nadarzy, warto korzystać – podpowiada zdrowy rozsądek.

  • Pierdołoganizm Pierdołoganizm

    Jak szybko mija czas… Dopiero co, pamiętam jak dziś, Zbigniew Ziobro był w Prawie i Sprawiedliwości zdrajcą. Nie pierwszym, ale na pewno największym – zdrajcą, który miał wszystkich zdrajców pod sobą.

  • Bujanie Polską Bujanie Polską

    Nigdy za dużo przypominania, że spór o Trybunał Konstytucyjny mógł być łatwo wygaszony w kilka tygodni po sławnej sejmowej "konwalidacji" - z korzyścią i dla samego Trybunału, i dla Polski.

  • Zabójcza rutyna rewolucji Zabójcza rutyna rewolucji

    W walce o utrzymanie status quo w wymiarze sprawiedliwości „opozycja totalna” zdołała zamienić salę sejmową w pełną wrzasku i przepychanek remizę, zmobilizować do walki o „wolne sądy” i „przeciwko zamachowi stanu” sporą grupę celebrytów oraz kilku-kilkunastotysięczne demonstracje w trzech swoich głównych wyborczych bastionach i kilkusetosobowe w innych miastach.