• Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym. Czytaj więcej...
  • Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

poniedziałek, 17 lipiec 2017 09:02

Igranie z benzyną

Napisane przez RAZ / red
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Igranie z benzyną Fot.: skitterphoto.com

„Jak blisko od chwały do zdrady!” – śpiewał nieodżałowanej pamięci Jacek Kaczmarski. Jak blisko od triumfu do wtopy, myślę sobie dzisiaj, zwłaszcza w polityce. 

(...)

Jak to zwykle jest z problemami obecnej władzy, i ten ściągnęła sobie na głowę sama.

Nagle PiS wystąpił w Sejmie z projektem utworzenia „funduszu drogowego”, na rzecz którego do każdego litra paliwa doliczone zostanie 20 groszy (wraz z VAT – 25 groszy). Projekt zgłoszony został jako poselski, ale PiS nadał mu priorytet i postanowił przeprowadzić szybko, jeszcze przed wakacjami, uruchamiając jednocześnie falę demagogii, że kto przeciwko, ten nie tylko z układu, ale chce, żeby Polacy nadal ginęli na pozostających w fatalnym stanie drogach lokalnych, bo to one mają być z funduszu budowane i naprawiane.

Tymczasem w projekcie jest zapis, iż pieniądze uzyskane z tego – mówmy wprost – nowego podatku w zasadzie będą przeznaczone na drogi, ale ostatecznie o ich wykorzystaniu zadecyduje wedle swego uznania minister finansów. Czyli w istocie chodzi tu o stworzenie na przyszły rok budżetowy kilkumiliardowej rezerwy – i to, wbrew głoszonej przez PiS filozofii, kosztem uboższej części społeczeństwa. 

(...)

Dla dziennikarzy nie jest tajemnicą, że projekt rzekomo poselski opracowany został już ponad rok temu w ministerstwie infrastruktury.

(...)

Coś się jednak najwyraźniej stało, że zarzucony sposób na podpompowanie budżetu nagle wrócił.

Co? Podatek paliwowy procedowany jest razem z innymi budzącymi kontrowersje ustawami, zwłaszcza zmieniającymi system wymiaru sprawiedliwości. Może więc w kierownictwie partii uznano, że ogon lepiej obciąć za jednym razem, wszystko, o co może być draka, niech przejdzie przez Sejm razem i szybko? Może stwierdzono, że to dogodny moment, bo wizyta Trumpa i związane z nią emocje przykryją awanturę, a potem ludzie się rozjadą na wakacje i zapomną? A może władza, pomimo szeroko ogłaszanych sukcesów w uszczelnianiu systemu podatkowego i rzeczywiście imponująco większych wpływów z tego tytułu, dostrzegła po prostu, że niebawem może jej zabraknąć pieniędzy?

Bo wprawdzie wpływy do budżetu wzrosły, ale wydatki, zwłaszcza wywołane obniżeniem wieku emerytalnego, wzrastają jeszcze bardziej?

(...)

Jeśli rząd uważa, że potrzebny jest nowy podatek, to trzeba umieć wystąpić z tym otwarcie, powiedzieć, co chcemy zrobić, jaki z tego będzie zysk dla obywateli, jaki dla państwa, jakie są przewidywane koszty.

Wrzucanie nowego podatku z głupia frant, w nadziei, że ludzie nie zauważą, z demagogicznymi zapewnieniami, że ceny nie wzrosną i nic nikt nie straci, to okazanie wyborcom, że władza uważa ich za łatwą do oduraczenia ciemnotę.

To się w Polsce jeszcze nikomu nie opłaciło. Click to Tweet

 

Cały tekst

Czytany 2738 razy

Artykuły powiązane

  • Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym.

  • ACTA oszustwa ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał.