• Eurobrednie poobiednie

    Zbyt wiele niezależnych od siebie źródeł powtórzyło tę bzdurę, żebym nie zareagował. Ale po kolei: zaczęło się od mojego "ćwierku" na popularnym komunikatorze, gdzie zwięźle i dosadnie zwróciłem uwagę, że jeśli argumentem za okazywaniem posłuszeństwa Komisji Europejskiej mają być unijne fundusze, to te fundusze i tak się już kończą. Czytaj więcej...
  • Macierewicz musi odejść

    Aż trudno uwierzyć, ale serial „rekonstrukcja rządu” nieoczekiwanie został zakończony. I to w sposób naprawdę zaskakujący – z nowego rządu usunięty został Antoni Macierewicz, polityk z jednej strony uwielbiany w „żelaznym elektoracie” PiS, z drugiej sprawiający Jarosławowi Kaczyńskiemu nieustanny kłopot. Czytaj więcej...
  • Szlakiem Palikota

    Wydaje się Państwu, że o aborcji napisano i powiedziano już wszystko. Otóż moim zdaniem nie – a jeśli nawet, to najważniejsze się nie przebiło i trzeba powtórzyć.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 19 maj 2017 10:31

Ulice pustoszeją Wyróżniony

Napisane przez Rafał A. Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Fot: stokpic.com Fot: stokpic.com

Do Marszu Wolności w ostatni weekend Platforma Obywatelska przygotowywała się bardzo starannie.

Wydała naprawdę dużo pieniędzy na jego reklamę, wykupiła w Warszawie bilboardy, reklamy na autobusach, wrzuciła dziesiątki tysięcy (albo i więcej) zaproszeń do skrzynek pocztowych. Wszystkie krajowe struktury uprzedzono, że będą rozliczone z liczby przysłanych do stolicy autobusów. W gminach i powiatach rządzonych przez PO i bratni PSL – a takich jest wciąż zdecydowana większość – niedwuznacznie przypominano urzędnikom i pracownikom samorządowych spółek, komu zawdzięczają robotę. 

(...)

Grzegorz Schetyna zażądał podobno od swoich podwładnych jasno: są pieniądze, są wpływy w mediach, więc ma być co najmniej tyle samo ludzi co w zeszłym roku.

(...)

Przypomnijmy, w ubiegłym roku w marszu PO (który wtedy został przez media nazwany marszem KOD, i to Mateusz Kijowski zebrał z niego propagandowe zyski, choć pieniądze na organizację wyłożył Schetyna) brało udział, według ostatecznego obliczenia dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, około 50-60 tysięcy osób. Policja podała wtedy 40 tysięcy, a kontrolowany przez PO warszawski ratusz 240 tysięcy. W tym roku policja podała liczbę 12 tysięcy, ratusz 90 tysięcy, a różne wyliczenia mediów i osób nie powiązanych zbyt ostentacyjnie ze stronami politycznego sporu oscylują pomiędzy 20 a 30 tysięcy, ale zdecydowanie bliżej tej pierwszej liczby. 

(...)

Zirytowana PO przyznała się, że sama przywiozła do Warszawy 12 tysięcy (w innej wersji nawet 20 tysięcy) zorganizowanych uczestników, a PSL – 10 tysięcy. Chyba nie powiecie, że do marszu nie przyłączył się nikt z warszawiaków, a ci z terenu gdzieś poznikali?! – pytali retorycznie politycy PO. Otóż owszem, można tak powiedzieć. 

(...)

Nawet te 12 tysięcy, których doliczyła się zawsze zaniżająca frekwencję policja, to jak na polskie warunki całkiem sporo. Ale nawet 90 tysięcy zawyżającego ją bez zahamowania ratusza oznacza mniej niż połowę tego, co w roku ubiegłym. I nie jest to pierwsza frekwencyjna klapa „totalnej opozycji”. Ze strategii PO „ulica i zagranica” pierwszy człon został już właściwie wyłamany.

(...)

PO musi pilnie wymyślić coś nowego. A to jest właśnie to, do czego wydaje się najmniej zdolna.

Cały tekst

 

Czytany 1821 razy