wtorek, 09 maj 2017 09:31

Rzeczpospolita cwaniacka Wyróżniony

Napisane przez RAF / RED
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Czwarty maja to tradycyjnie dzień, w którym kolejny rocznik uczniów przystępuje do egzaminu dojrzałości.

W związku z tym każdy polityk, który tego dnia pojawia się w mediach – a w Polsce jak w żadnym chyba innym kraju na świecie jest tego zatrzęsienie, rano po prostu nie sposób znaleźć w całym eterze stacji, w której by nie ględził jakiś minister, prezes czy poseł – odpytywany jest na okoliczność swojej matury. Każdy coś tam wydobywa z pamięci i nikt na to nie zwraca większej uwagi. Ale były prezydent Bronisław Komorowski udzielił odpowiedzi, której trudno nie skomentować. Przyznał mianowicie, z typową dla siebie wylewnością, płynącą jak się zdaje tyleż z zadufania, co i kompletnego braku wyobraźni, że maturę zdał „dzięki współpracy z kolegami”. Czyli, mówiąc po prostu, ściągnął.

(...)

Mógłbym tu bez końca sypać przykładami, nie tylko ze sfery polityki. Ograniczę się do jednego – popularny radiowiec Wojciech Mann napisał kiedyś wspomnieniową książkę, która była zresztą wielkim bestsellerem. Napisał tam, że za młodu handlował na bazarze zagranicznymi płytami – kto żył w tych czasach wie, za jakie pieniądze takie rzeczy chodziły. Z tym, że Mann najczęściej kupował za bezcen płyty kompletnie zdarte i smarował je pastą. Dzięki tej paście płyta nie tylko wyglądała jak nowa, ale jeden raz, gdy frajer przy sprzedawcy sprawdzał, co kupuje, brzmiała doskonale – za to gdy ją przyniósł do domu i próbował odtworzyć ponownie, nadawała się już tylko do wyrzucenia.

(...)

Otóż to jest podstawowe kulturowe uwarunkowanie człowieka postkomunistycznego, a zwłaszcza postkomunistycznej elity. Jest całkowicie przesiąknięty cwaniactwem. Oszustwo nie hańbi, przeciwnie, jeśli skuteczne i finezyjne, stanowić może powód do mołojeckiej sławy.

Wiem, że nie dokonuję tu żadnego odkrycia – sam wielokrotnie powoływałem się na fundamentalne dla tematu prace Tatiany Zasławskiej, rosyjskiej socjolog, która człowieka sowieckiego zdefiniowała jako „cwanego niewolnika”. 

Cały tekst 

 

 

 

/>/>/>/>""""""""""""""""""""""""""</p>"</p>"</p>"</p>"</p>"</p>"
Czytany 13230 razy

Artykuły powiązane

  • W co gra Tusk? W co gra Tusk?

    Trudno o tym wyrokować bez dostępu do badań, ale nie wydaje mi się, żeby Donald Tusk wygrał na zamianie swego przesłuchania w cyrk.

  • Teledywersja Teledywersja

    Rankiem 12 maja 1926 roku warszawskie gazety przyniosły sensację: w nocy napadnięto dom marszałka Piłsudskiego! Strzelano do niego, cudem uniknął trafienia! Wiadomość szybko obleciała miasto, budząc poruszenie wśród stronników Komendanta, od dawna już bombardowanych przez jego otoczenie lamentami nad biedą, w jakiej żyje ten najbardziej zasłużony z Polaków, nad okazywaną mu niewdzięcznością oraz odsunięciem go od życia publicznego. Furia, w jakiej żyli, sięgnęła apogeum. I jak raz w samą porę, bo właśnie tego dnia jednostki dowodzone przez byłych legionistów zbuntowały się przeciwko rządowi i ruszyły na Warszawę. Efektem, jak wiemy z historii, była krótka, ale zacięta wojna domowa, ponad 360 zabitych i 1000 rannych, z czego wielką część stanowili cywile, którzy po obu stronach włączali się na ochotnika do walk ulicznych.

  • Nieudacznik roku Nieudacznik roku

    Naturalną rzeczy koleją, przychodzi czas rozmaitych podsumowań, rankingów, co było w ubiegłym roku ważne, co dobre, a co złe, kto zasługuje na miano "człowieka roku" i tak dalej. Z góry mnie od tego wszystkiego odrzuca, bo, jak to u nas ze wszystkim, wiadomo przecież z góry i ponad wszelką wątpliwość, które media ogłoszą, że rok był pasmem katastrof, klęsk i nieszczęść, jedynym wydarzeniem pozytywnym były manifestacje KOD-u, bohaterem zaś Andrzej Rzepliński – a które wręcz przeciwnie: pasmo sukcesów, 500+ i Jarosław Kaczyński…

  • Być byłym Być byłym

    Stary żydowski żart (przepraszam, jeśli już czytelnikowi znany) opowiadany o różnych osobach, ale do tej pasujący najbardziej. Lech Wałęsa w jednym ze swoich objazdów po świecie obdarowany został kuponem znakomitej wełny na garnitur. Od razu poszedł do krawca w Londynie, ale ten stwierdził, że materiału jest za mało. Potem był w Paryżu, w Nowym Jorku – wszędzie krawcy odmawiali, mówiąc, że materiału nie wystarczy. Ale w końcu Wałęsa wrócił do Polski, a tu krawiec bez problemu przyjął zamówienie, uszył garnitur, i to z kamizelką, ba – odbierając go Wałęsa zauważył, że synek krawca paraduje w nowiutkim ubranku z tego samego materiału! A gdy zdumiony spytał, jakim to cudem, krawiec odpowiedział: po prostu tu pan nie jest taką wielkością jak tam.

  • Niemcy pod międzynarodowy nadzór! Niemcy pod międzynarodowy nadzór!

    Niemcy pod międzynarodowy nadzór! Polityka Angeli Merkel niestosowania europejskiego prawa w wypadku "uchodźców" gwałcących prawa i kobiety poszerza się z dnia na dzień stwarza zagrożenie dla całej Europy.