• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 24 kwiecień 2017 09:21

Misiewicz na „Misia”

Napisane przez RZ
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA

Nagły zwrot w sprawie Bartłomieja Misiewicza: po długotrwałym upieraniu się, że młody człowiek bez studiów położył wielkie zasługi dla obronności kraju, a ataki na niego to podła nagonka i wymierzony przeciwko odzyskiwaniu przez Polskę siły zbrojnej spisek WSI, a może nawet wprost FSB

– z dnia na dzień prezes powołał wewnątrzpartyjną komisję do zbadania sprawy. Decyzja komisji była z góry wiadoma, bo powołano do niej Mariusza Kamińskiego, Joachima Brudzińskiego i Marka Suskiego – a wszyscy trzej uchodzą za zdecydowanych wrogów protektora tej kariery, czyli Antoniego Macierewicza (zdaje się zresztą, że we frakcyjnych sporach w PiS przeciwnikami Macierewicza są wszyscy).

Tak więc „mane, tekel, fares” – Misiewicz został przez komisję partyjną zmierzony, zważony i wyrzucony z zakazem obejmowania jakichkolwiek funkcji z nominacji partyjnej. Wczoraj wschodząca gwiazda formacji, dziś jej rozliczone „wypaczenie”. „Odmienna wojny kolejka”, jak mawiał sienkiewiczowski Kuklinowski.

(...)

Nigdy jeszcze PiS nie powoływał partyjnych komisji do rozliczania ciążących na kimś oskarżeń ani nie dawał nikomu „wilczego biletu”. Przecież patologie w PKP czy zarzuty ciążące na byłym ministrze skarbu państwa Jackiewiczu (nie rozstrzygam, czy słuszne) były o niebo poważniejsze i wtedy załatwił PiS sprawę po cichu. Nie czołgano w taki sposób nawet Adama Hoffmana, choć ten wizerunkowo narozrabiał znacznie bardziej od Misiewicza.

(...)

Ale nawet nie znając szczegółów, trudno nie zauważyć, że tak naprawdę Misiewiczem uderzono w jego protektora. Na monolitycznym wizerunku partii pojawiła się rysa, tym większa, że jednocześnie prezydent Duda zdecydował się ogłaszaniem pisanych do szefa MON listów upublicznić swój konflikt z Macierewiczem i fakt, że formalnego zwierzchnika sił zbrojnych najzwyczajniej lekceważy.

Komentatorzy spekulują nawet o możliwym odwołaniu Macierewicza, co wydaje się mało prawdopodobne – jest on dysponentem radykalnej narracji o zamachu w Smoleńsku, którą zbudował wokół siebie bardzo wierny „kościółek” wyznawców, ma za sobą wpływowego w elektoracie PiS Tomasza Sakiewicza i jego media. Ale niewątpliwie Kaczyński zdecydował się szefa MON przykrócić – i ktokolwiek wyjdzie z tej walki zwycięsko, partia na niej nie zyska.

(...)

Misiewicz, od miesięcy szargany jako samo pisowskie zło, nagle stał się kolejną ofiarą prześladowań Kaczyńskiego. Teraz wszystko w rękach młodego człowieka. Jeśli zdecyduje się na przejście do obozu anty-PISu i wystąpi w „Wyborczej” czy TVN z samokrytyką, oskarżeniami i demaskacjami Kaczyńskiego, może stać się następnym Marcinkiewiczem, Giertychem czy „Misiem” Kamińskim. „Opozycja totalna” przyjmie każdego.

Cały tekst: http://dziennikzwiazkowy.com/ziemkiewicz/misiewicz-na-misia/

Czytany 2432 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Wszyscy ubabrani Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować.

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".