• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

czwartek, 20 kwiecień 2017 12:29

Na własne życzenie

Napisane przez Rafał Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA

W ramach prezentu od wielkanocnego zajączka sprawił PiS swoim przeciwnikom radość, której ci zresztą po chwilowym osłabieniu w sondażach, wywołanym nieskuteczną próbą ściągnięcia Donalda Tuska z europejskiego świecznika, bardzo potrzebowali.

Nie powiem, żeby sprawa była ważna – ale jest niezwykle „medialna”. A polityka w dzisiejszych czasach nie zależy od spraw ważnych, ale od wizerunkowych dupereli.

(...)

Pewnie Państwo znają nazwisko Misiewicz, bo trudno go nie było przez ostatni rok nie poznać, ale na wszelki wypadek krótko wyjaśnię. Jest to człowiek młody, w tym roku skończy 27 lat, który nie zdążył ukończyć studiów ani zdobyć żadnego zawodowego doświadczenia, poza pracą subiekta w aptece, bo przez wiele lat intensywnie działał w polityce – głównie pomagając Antoniemu Macierewiczowi. Macierewicz młodego, oddanego współpracownika ocenił tak wysoko, że gdy objął resort obrony narodowej, powierzył mu stanowisko rzecznika prasowego. Rzecznikami zwykle bywają ludzie młodzi i nie jest to praca wymagająca szczególnych kwalifikacji, więc samo w sobie nie byłoby to niczym szczególnym, ale Misiewicz został dosłownie obsypany różnymi apanażami

(...)

Misiewicz szybko więc stał się bohaterem tabloidów. Anonimowi wojskowi chętnie „nadawali” na niego, że jest w kontaktach z nimi bezczelny i nadęty, że domaga się oddawania mu honorów należnych ministrowi, że służbową limuzyną każe się wozić do knajpy. Część z tego może nie była prawdą, ale Misiewicz zaczął być naprawdę poważnym wizerunkowym kłopotem dla partii, która obiecywała wszak, że będzie zupełnie inna od poprzedników.

(...)

Gdy ostatecznie, publicznie już, premier, prezydent i premier zażądali, że Misiewicz z resortu ma zniknąć, Macierewicz podporządkował się, ale… za parę dni, jak raz w rocznicę smoleńską, gruchnęła wieść, że dla Misiewicza utworzono stanowisko „pełnomocnika zarządu ds. komunikacji” w Polskiej Grupie Zbrojeniowej z pensją 50 tysięcy (tej pensji PZG zaprzeczyło, nie wyjaśniając jednak, jaka jest naprawdę).

 

Tym razem Jarosław Kaczyński nie mógł już puścić sprawy bezkarnie (tym bardziej że zwolennicy Macierewicza znowu uruchomili narrację o nagonce organizowanej przez WSI) i nie tylko wymusił cofnięcie nominacji, ale powołał partyjną komisję do zbadania sprawy – z udziałem Mariusza Kamińskiego, który, jak wiedzą uważni obserwatorzy, jest z Macierewiczem ostro skłócony o nadzór nad służbami.

(...)

Wydaje się, że PiS tak długo nie mógł się doczekać skutecznego ciosu ze strony opozycji, że ostatecznie postanowił zadać go sobie sam.

Cały tekst: http://dziennikzwiazkowy.com/ziemkiewicz/na-wlasne-zyczenie/

Czytany 1704 razy

Artykuły powiązane

  • ACTA oszustwa ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza).