• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

czwartek, 20 kwiecień 2017 12:29

Na własne życzenie

Napisane przez Rafał Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA Bartłomiej Misiewicz (z prawej) fot.Paweł Supernak/EPA

W ramach prezentu od wielkanocnego zajączka sprawił PiS swoim przeciwnikom radość, której ci zresztą po chwilowym osłabieniu w sondażach, wywołanym nieskuteczną próbą ściągnięcia Donalda Tuska z europejskiego świecznika, bardzo potrzebowali.

Nie powiem, żeby sprawa była ważna – ale jest niezwykle „medialna”. A polityka w dzisiejszych czasach nie zależy od spraw ważnych, ale od wizerunkowych dupereli.

(...)

Pewnie Państwo znają nazwisko Misiewicz, bo trudno go nie było przez ostatni rok nie poznać, ale na wszelki wypadek krótko wyjaśnię. Jest to człowiek młody, w tym roku skończy 27 lat, który nie zdążył ukończyć studiów ani zdobyć żadnego zawodowego doświadczenia, poza pracą subiekta w aptece, bo przez wiele lat intensywnie działał w polityce – głównie pomagając Antoniemu Macierewiczowi. Macierewicz młodego, oddanego współpracownika ocenił tak wysoko, że gdy objął resort obrony narodowej, powierzył mu stanowisko rzecznika prasowego. Rzecznikami zwykle bywają ludzie młodzi i nie jest to praca wymagająca szczególnych kwalifikacji, więc samo w sobie nie byłoby to niczym szczególnym, ale Misiewicz został dosłownie obsypany różnymi apanażami

(...)

Misiewicz szybko więc stał się bohaterem tabloidów. Anonimowi wojskowi chętnie „nadawali” na niego, że jest w kontaktach z nimi bezczelny i nadęty, że domaga się oddawania mu honorów należnych ministrowi, że służbową limuzyną każe się wozić do knajpy. Część z tego może nie była prawdą, ale Misiewicz zaczął być naprawdę poważnym wizerunkowym kłopotem dla partii, która obiecywała wszak, że będzie zupełnie inna od poprzedników.

(...)

Gdy ostatecznie, publicznie już, premier, prezydent i premier zażądali, że Misiewicz z resortu ma zniknąć, Macierewicz podporządkował się, ale… za parę dni, jak raz w rocznicę smoleńską, gruchnęła wieść, że dla Misiewicza utworzono stanowisko „pełnomocnika zarządu ds. komunikacji” w Polskiej Grupie Zbrojeniowej z pensją 50 tysięcy (tej pensji PZG zaprzeczyło, nie wyjaśniając jednak, jaka jest naprawdę).

 

Tym razem Jarosław Kaczyński nie mógł już puścić sprawy bezkarnie (tym bardziej że zwolennicy Macierewicza znowu uruchomili narrację o nagonce organizowanej przez WSI) i nie tylko wymusił cofnięcie nominacji, ale powołał partyjną komisję do zbadania sprawy – z udziałem Mariusza Kamińskiego, który, jak wiedzą uważni obserwatorzy, jest z Macierewiczem ostro skłócony o nadzór nad służbami.

(...)

Wydaje się, że PiS tak długo nie mógł się doczekać skutecznego ciosu ze strony opozycji, że ostatecznie postanowił zadać go sobie sam.

Cały tekst: http://dziennikzwiazkowy.com/ziemkiewicz/na-wlasne-zyczenie/

Czytany 1566 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.