• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 07 kwiecień 2017 09:52

Grupy interesu i interesy grup

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Poważnym zaskoczeniem rządów Prawa i Sprawiedliwości – niestety negatywnym – jest ich podatność na naciski lobbystów. Za czasów koalicji PO-PSL rozkład państwa i jego słabość zaszła tak daleko, że wiele projektów ustaw nie powstawało w ministerstwach, ale pisane było przez kancelarie prawne wynajęte przez korporacje, organizacje i grupy interesu, potrzebujące konkretnych regulacji dla zabezpieczenia i zmaksymalizowania swoich zysków. Było to zresztą niewypowiedzianą nigdy wprost, ale wyraźnie wyznawaną zasadą politycznej filozofii Tuska, który zmienił państwo, na wzór średniowiecznej monarchii feudalnej, w swoistą federację sitw, oddając różnym układom, koteriom i gangom władzę nad poszczególnymi dziedzinami życia i nie wtrącając im się w interesy w zamian za popieranie jego panowania. Prosty wyborca może nie do końca zdawał sobie sprawę ze szczegółów, ale czuł, co się wyrabia, i była to jedna z przyczyn jego decyzji, że PO trzeba od władzy odsunąć, nawet na rzecz, z braku laku, niebudzącego od lat przesadnego entuzjazmu PiS.

[...]

Mamy więc oto na przykład program „apteka dla aptekarza”. Polacy są generalnie hipochondrykami, pożerają ogromne ilości parafarmaceutyków, poza tym nasz archaiczny system udzielania recept sprzyja ogromnemu marnowaniu leków (lekarz każe ci zażyć trzy razy po dwie tabletki, ale kupić musisz pełne opakowanie, 20 albo i więcej sztuk – i nikt specjalnie tego nie zauważa, bo leki na receptę są subwencjonowane, więc taniutkie), toteż apteki to świetny biznes i bardzo ich się namnożyło. Więc żeby nie musieć konkurować, aptekarze wychodzili sobie u PiS projekt, mający niestety wielkie szanse, ograniczenia liczby aptek na danym terenie, systemu zezwoleń i ograniczeń w ich otwieraniu.

[...]

Moim ulubionym bzikiem obecnego rządu jest jednak zakazanie handlu w niedzielę. Oficjalne powody są różne. Bo niedziela to dzień święty (co w takim razie z innymi formami działalności gospodarczej? Zakażmy wszystkiego), bo pracownicy sklepów zasługują na wolny dzień z rodziną (a np. kelnerzy czy obsługa kin to nie? Poza tym w ten sposób ogranicza się niezamożnym przeważnie ludziom możliwość zarobku). Bo tak jest w Niemczech (w Niemczech są też związki partnerskie homoseksualistów i uchodźcy, to też musimy naśladować?) – ale tak naprawdę powód jest jeden: chce tego związek zawodowy „Solidarność”. A rząd ma wobec niego zobowiązania.

[...]

Taka jest nasza polityka – jak karuzela, na której, zgodnie ze starym powiedzonkiem, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Czytaj "Grupy interesu i interesy grupy" w Dzienniku Związkowym

Czytany 2700 razy

Artykuły powiązane

  • PiS, czyli patriotyzm i socjalizm PiS, czyli patriotyzm i socjalizm

    Marian Hemar w sławnym wierszu o tym, kto rządzi światem, odkrył, że jest to "wielka zmowa idiotów". Długo nad tym myślałem i muszę uściślić - sam fakt, że idiotów, to jeszcze nic.

  • Za kulisami „godności pracownika” Za kulisami „godności pracownika”

    Prawo i Sprawiedliwość ma kolejny problem – zakaz handlu w niedzielę. Wykręcało się od spełnienia tej obietnicy, którą dało podczas wyborów związkowcom, przez prawie dwa lata – co skądinąd świadczy, że są w partii rządzącej ludzie rozumni, zdający sobie sprawę, iż ten głupi pomysł będzie PiS kosztował znacznie więcej, niż „konwalidacja” Trybunału Konstytucyjnego za pomocą legislacyjnego cepa i wszystkie razem wzięte starania „ulicy i zagranicy”.

  • Dyspensa Macrona Dyspensa Macrona

    W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

  • Przychodzi Kuba do Kuby Przychodzi Kuba do Kuby

    Przebieg reformy sądownictwa – czy raczej, pierwszego etapu reformy sądownictwa – dobitnie pokazał, że po wygranych wyborach PiS mocą pamięci materiału wrócił do swego dawnego, ulubionego, szyszkowo-jurgielowego kształtu.

  • Być albo nie być Być albo nie być

    W krajowej polityce w zasadzie bez zmian – Schetyna i Petru ogłaszają faszyzmem, putinizacją i wyprowadzaniem Polski z Europy wszystko, cokolwiek robi PiS, choćby robił dokładnie to samo, co robili lub czego jeszcze niedawno domagali się oni...

Więcej w tej kategorii: « Polityka Don Kichota Wtórna robota »