• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 13 luty 2017 15:39

Humor funkcjonalny - Ucho prezesa

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Cóż może być bardziej normalnego niż to, że satyryk parodiuje przedstawicieli władzy, śmieje się z panujących na górze układów, przedstawia rządzących polityków jako zabawnych obsesjonatów, ciamajdów czy świrów ku uciesze swojej publiczności i dla odreagowania oficjalnej polityki?

Ktoś powie – nie każda władza pozwala się z siebie nabijać. To prawda. Zdarza się, że satyryk podkpiwający z rządu staje się celem jakichś represji, złośliwych napaści ze strony wyszydzanej władzy. To oczywiście rzecz naganna, aberracja, sygnał, że państwo, w którym coś takiego się dzieje, nie jest normalne – ale to, powiedzmy, nie przechodzi tak zwanego ludzkiego pojęcia.

(...)

Ale żeby na satyryka kpiącego z władzy obrażała się za to opozycja? To naprawdę coś dla sławnej księgi rekordów.

(...)

Nie bawi Ucho prezesa „totalnej opozycji”. Ta, owszem, zanim serialik ruszył, witała go wielkimi nadziejami. Ekscytowała się, że serialu nie chce „reżimowa TVP”, snuła wizję, jak to PiS będzie szaleć z wściekłością, a sam Kaczyński ścigać prześmiewców. Tylko że nic podobnego się nie stało.

(...) 

I oto „totalna opozycja” wściekła się na Górskiego, że nie jest dość „totalny”. Że zamiast robić satyrę w stylu portali KOD, wedle wzorców „Volkischer Beobachter” i „Nie”, „ociepla” wizerunek prezesa. I tak „Ucho…” stało się pisowskie, a Górski wręcz „pisowskim lizusem”.

Całość na Dziennik Związkowy

Czytany 27621 razy

Artykuły powiązane

Więcej w tej kategorii: « Strategie wyparcia Śmierć rozsądku »