• Kaczyzacja Platformy, stuszczenie PiS-u

    Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla tego, co zrobiła w Warszawie PO. I to, akurat, jak raz, 13 grudnia. Wybrać taki właśnie dzień na to, by odebrać warszawskie ulice ludziom takim, jak Jacek Kaczmarski, Zbigniew Herbert, "Inka" Siedzikówna i Lech Kaczyński, i oddać je ponownie Teodorowi Duraczowi, Leonowi Kruczkowskiemu, "Małemu Frankowi" i Armii Ludowej – to wyjątkowa perwersja. Czytaj więcej...
  • Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

środa, 19 październik 2016 12:28

Królestwo kongresowe

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Lewicowo-liberalna część opozycji kontynuuje – zgodnie z zapowiedzią Mateusza Kijowskiego – budowę „państwa podziemnego”. A raczej, należałoby powiedzieć, „państwa alternatywnego”, bo trudno nazwać podziemnym byt, który tworzony jest głównie w wirtualu tzw. wiodących mediów. Państwo „w realu” jak wiadomo zostało bowiem „przejęte przez PiS” (fakt, że w drodze wolnych wyborów, liberalna lewica uporczywie wypiera ze świadomości czy wręcz mu zaprzecza) i dotychczasowe elity, „wysadzone z siodła” wyborczymi kartkami 38 proc. głosujących Polaków postanowiły w związku z tym emigrować. Na razie na emigrację wewnętrzną.

[...]

Jako pierwszy odbył się – pisałem Państwu o tym – „kongres sędziów”, a właściwie, jak się okazało, „kongres emerytowanych sędziów”, bardzo zresztą tajemniczy, bo organizatorzy odmówili przedstawienia protokołów głosowań, liczby uczestników, a nagrania z obrad, pierwotnie transmitowanych w necie, usunęli i zagrozili procesem każdemu, kto by je wbrew ich woli ujawniał.

[...]

Na początek listopada zapowiedziano z kolei „kongres historyków dziejów najnowszych”. Jako jeden z inicjatorów wystąpił w mediach znany mediewista Henryk Samsonowicz i niektórych może to dziwić, ale nie powinno. Specjalista od średniowiecza był wszak jednym z członków powołanej u samego zarania III RP „komisji historyków”, potocznie zwanej „komisją Michnika”, bardzo dziwnego ciała, które pod pozorem oceny stopnia zachowania materiałów archiwalnych myszkowało w teczkach SB poza wszelkimi procedurami tak, że nie wiadomo zupełnie, czego tam szukało, czy to znalazło i czy zostawiło w takim stanie, jak zastało.

[...]

A w ubiegłym tygodniu odbył się „kongres kultury”. Podobnie jak to było z sędziami – niezbyt się udał, przybyli albo emeryci, albo twórcy i aktorzy trzeciego garnituru (podobno padło wiele cierpkich słów pod adresem sław, które „już się dogadują z dobrą zmianą”). I wyartykułowali przesłanie potwierdzające moją starą tezę, że tzw. elity artystyczne mówią dokładnie to samo co śp. Lepper, choć niewątpliwie lepszą polszczyzną: dajcie nam kasę podatników, bo my jesteśmy najważniejsi.

Czytaj Królestwo kongresowe w Dzienniku Związkowym

Czytany 5736 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.