• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 04 październik 2016 13:14

Rekonstrukcja, czyli nikt nic nie wie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Od ćwierć wieku komentuję polską politykę, ale co chciał PiS osiągnąć zapowiadając długo „rekonstrukcję” rządu, który wciąż ma zupełnie przyzwoite wyniki w sondażach, podobnie zresztą jak i sam PiS, a potem ją tylko pozorując – kompletnie nie mogę zrozumieć. Zgodnie z obecną metodą kreowania „niusa”, która każe rozciągać go w czasie i przerabiać w medialny serial (coś, co zdarza się tylko raz i już, w zagęszczonym informacyjnie świecie, nie jest w stanie zaistnieć) zapowiedź rekonstrukcji „nie tylko personalnej, ale i systemowej” złożyła pani premier ponad tydzień temu, przed weekendem.

[...]

W środę zapowiedziana na 15.00 konferencja premier opóźniła się, ku zrozumiałej irytacji dziennikarzy, o dwie godziny – czego nie wyjaśniono, bo wyjaśnienie, że przedłużyły się obrady rządu było śmieszne. I w końcu okazało się, że zmiana jest praktycznie jedna: spodziewana od wielu miesięcy dymisja Pawła Szałamachy.

[...]

Nie było jej warte także rozszerzenie władzy Mateusza Morawieckiego na Ministerstwo Finansów, ponieważ jest to tylko „unia personalna” – resort nie zostanie połączony z Ministerstwem Rozwoju, Morawiecki będzie zajmował oba fotele, ale nie ubędzie z tego powodu ani jednego urzędnika, ani nie uprości się rządowej struktury. Powstaje natomiast swoista dwuwładza: premier, i tak oskarżana o niesamodzielność względem prezesa PiS, będzie teraz jeszcze miała superzastępcę, kierującego aż trzema resortami gospodarczymi (bo Ministerstwo Rozwoju to tak naprawdę dwa ministerstwa, też zresztą połączone tylko osobą szefa, bez restrukturyzacji). Komentatorzy już nazwali to „pełzającą zmianą premiera”.

[...]

Na razie PiS wysłał do społeczeństwa mocny sygnał, że wbrew temu, co samo społeczeństwo sądziło, coś jest z rządem źle. Każdy przecież wie, że nie naprawia się czegoś, co nie jest zepsute. Dużo mądrzej byłoby załatwić zmianę bez rozgłosu, tak jak przy niedawnej zmianie Ministra Skarbu: pan Szałamacha podał się do dymisji, ze względu, powiedzmy, na stan zdrowia, dziękujemy – i tyle.

Czytaj "Rekonstrukcja, czyli nikt nic nie wie" w Dzienniku Związkowym

Czytany 5331 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.