• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 13 wrzesień 2016 13:16

Życie pozorowane

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Życie pozorowane fot. Katarzyna Czerwińska / Wikipedia - CC BY-SA 3.0 pl

Jednym z przejawów skretynienia polskiej demokracji jest nieustanne organizowanie debat sejmowych nad wnioskami o odwoływanie tego lub tamtego ministra, czy, jak ostatnio, marszałka Sejmu. Nie mają one żadnego praktycznego sensu, bo dopóki za rządem – czy marszałkiem – stoi sejmowa większość, wynik głosowania jest i tak z góry przesądzony. Ale „nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”, jak pisała niegdyś śp. Agnieszka Osiecka. Wnioski o odwołanie tego lub owego służą tylko stworzeniu okazji do wygłaszania płomiennych przemówień.

[...]

Zwyczaj zawracania głowy ciągłymi wnioskami o takie czy inne niemające najmniejszych szans przegłosowania wotum nieufności jest ponadpartyjny – robił to swego czasu PiS, robiło to w opozycji SLD, teraz regularnie do debat nad wotum nieufności doprowadza PO. Być może w końcu by się oduczyli ględzenia po próżnicy, gdyby nie fakt, że media elektroniczne skwapliwie podchwytują podawaną im piłkę. Gdy zdarzy się przypadkiem, że parlament mówi o sprawach ważnych, i nawet trafi się kilku posłów na tyle kumatych, by ta debata miała jakiś sens, to trudno o odpowiednio kumatego reportera sejmowego, by rzecz umiał przystępnie objaśnić profanom.

[...]

Słowem, polska polityka zamieniona została w marny teatrzyk pełen pseudoniusów zastępujący działania konkretne pozorowanymi, typu owych pozbawionych jakichkolwiek szans wniosków o odwołanie lub o zdelegalizowanie albo bezpodstawnych „doniesień do prokuratury”. To, co naprawdę ważne, dzieje się gdzieś w gabinetach, i to osób wcale niepełniących najważniejszych funkcji. Na pytanie, kto dziś rządzi Polską, każde dziecko odpowie przecież: Jarosław Kaczyński, choć nie jest ani premierem, ani prezydentem.

[...]

Ten stan rzeczy jest głośno oprotestowywany przez różnych „obrońców konstytucji”. Tymczasem wina jest właśnie w tej konstytucji, z której czynią fetysz. Po prostu dzieło śp. Tadeusza Mazowieckiego i Aleksandra Kwaśniewskiego jest prawniczym gniotem. Kreuje fałszywą hierarchię, w której premier jest dopiero czwartą osobą w państwie, a realną władzę daje temu, kto zawiaduje parlamentarną większością.

Czytaj cały felieton "Życie pozorowane" w Dzienniku Związkowym

Czytany 6480 razy

Artykuły powiązane

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Polityczne dziadowanie Polityczne dziadowanie

    Powiedzieć, że polska polityka całkiem już zeszła na psy, to nic nie powiedzieć i tylko obrazić poczciwe czworonogi. Nazwać to, co się w niej dzieje cyrkiem, to obrazić ciężko pracujących cyrkowców.

  • Czyńcie pokutę! Czyńcie pokutę!

    Zarządziłem na swoim twitterze małą sondę: co zdaniem "folołersów" najbardziej zaszkodziło sondażowym notowaniom PiS? 

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • A więc wojna A więc wojna

    Najważniejsze w tej sprawie nie jest "co", ale "jak". Rząd Izraela - nikt nie próbował nawet temu zaprzeczyć - był od samego początku prac nad nowelizacją ustawy o IPN informowany o niej.