• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 05 wrzesień 2016 15:37

Groza w bastionie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)

Do żadnego miejsca na świecie słowa starej piosenki o „ogromnej, betonowej wsi” nie pasują tak dobrze, jak do Warszawy. Miasto zmiażdżone w czasie powstania, a do reszty zniszczone tak zwaną „odbudową” pod kierunkiem niejakiego Sigalina, która polegała na wyburzeniu do reszty czego nie zdążyli zburzyć Niemcy i zastąpieniu ohydnymi socjalistycznymi klockami, dotąd się nie zdołało podnieść i ożyć. I mniejsza tu o chaotyczną, bezsensowną i na większości obszaru wciąż zwyczajnie brzydką zabudowę – problemem Warszawy jest brak „genius loci”.

[...]

Mieszkam tu od czwartego roku życia i dotąd wolę mówić, że jestem z Czerwińska. Ale nie pisałbym o tym, gdyby nie fakt, że ta właśnie specyfika Warszawy czyni z niej naturalny bastion wyborczy polskich postkomunistycznych kreoli, bez względu, jak akurat nazywa się ich partia – Unia Demokratyczna, Sojusz Lewicy, Platforma czy jeszcze inaczej. Warszawa stanowi ogólnopolskie centrum kompleksów, że bycie Polakiem to obciach i wstyd, instynktownej niechęci do polskiej tradycji, katolicyzmu, patriotyzmu, i wszystkiego tego, co postkolonialne polactwo uważa, wzorem Donalda Tuska, za „nienormalność”.

[...]

Tylko w tym mieście osoba taka, jak Hanna Gronkiewicz Waltz mogła dwukrotnie wygrać wybory praktycznie jedną obietnicą – że nie dopuści do postawienia pomnika smoleńskiego. Miasto jest zadłużone, zakorkowane, zatrudnia za potworne pieniądze hordy zbędnych urzędników, wydaje pieniądze na idiotyczne festyny, donice i słupki zamiast na rzeczy potrzebne. Zniszczono wpisaną na listę UNESCO zabytkową panoramę starego miasta, bo architekt dewelopera, który postanowił postawić klockowatą paskudę, był synkiem stosownej pani dyrektor – ale to wszystko nic, byleby tylko na złość PiS.

[...]

Pan mecenas przynosił kwit rzekomo wystawiony przez studwudziestolatka, ostatni raz widzianego w 1942 na Umschlagplatz, pan sędzia klepał, urzędnicy „oddawali”, a pani prezydent trzymała nad tym wszystkim parasol – sama zresztą szarpnęła miliony za kamienicę „odziedziczoną” po jakimś szmalcowniku.

Czytaj "Groza w bastionie" w Dzienniku Związkowym

 

Czytany 9429 razy

Artykuły powiązane

  • Niepewność istnienia Niepewność istnienia

    Ze wzmożoną siłą wrócił do mnie ostatnio problem z klasycznego już rysunku Andrzeja Mleczki: czy to wszystko na poważnie, czy dla jaj? Niestety, nigdzie nie jest to napisane, nikt tego nie objaśnia – radź sobie biedny człowieku sam.

  • Tusk naprostowany Tusk naprostowany

    Twittowanie to niebezpieczna sprawa, zwłaszcza dla osób publicznych. Zbyt szybko wpisuje się tych sto czterdzieści (od niedawna już dwieście osiemdziesiąt) znaków i zbyt łatwo posyła je w świat.

  • PiS w szczycie potęgi PiS w szczycie potęgi

    Sztuka życia, jak uczyli stoicy (a do dziś niczego mądrzejszego niż stoicyzm ludzkość nie wymyśliła) zasadza się na umiejętności oddzielenia rzeczy ważnych od rzeczy nieważnych. Na tych ważnych trzeba się skupić, nieważnymi nie zawracać sobie głowy.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Europa której się nie chcę Europa której się nie chcę

    Nie mogę sobie przypomnieć, w którym z zachodnich miast sobie to uświadomiłem po raz pierwszy.

Więcej w tej kategorii: « Konsekwentny odlot Życie pozorowane »