• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 26 lipiec 2016 11:27

Stare numery

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

W „zieloną noc”, czyli ostatnią noc przed zakończeniem kolonii letnich czy obozu, dyscyplina ulega rozluźnieniu i dziatwa wyczynia przeróżne brewerie. Nie inaczej jest w parlamencie, z tą jedną różnicą, że tu mamy nie „zieloną noc”, ale „zielone posiedzenie”. Ale, że nasz Sejm coraz częściej obraduje po nocach, właściwie na jedno wychodzi.

[...]

Manewr z podwyżką „po całości” się nie udał. O ile wzrost wynagrodzeń w rządzie przyjęto ze zrozumieniem, bo coraz więcej Polaków przyjmuje do wiadomości, że za kwalifikacje i pracę ministrów trzeba płacić adekwatnie do tego, co mogliby mieć za nią w prywatnych firmach, to podwyżka dla posłów wywołała wściekłość. Panuje bowiem powszechne przekonanie – nie bezpodstawne, powiem delikatnie – że Sejm i Senat zaludniają „semafory”, ludzie, którzy jedynie naciskają guziki od głosownia i podnoszą ręce jak im prezes każe, a poza tym urządzają w parlamencie małpiarnię, włażą na fotele z kartkami czy transparentami, wyją, ubliżają sobie i inteligencji wyborców.

[...]

Pomysł tak dużej podwyżki wywołał wściekłość, tym bardziej, że wszystkie inne kluby, zdaniem pisowców łamiąc wcześniejsze ustalenia, wykorzystały okazje do bezpardonowego ataku na nich – obłudnego i populistycznego, ale takie właśnie są najskuteczniejsze. Szybko więc PiS ogłosił, że była to inicjatywa kilku nieodpowiedzialnych osób, które nie poinformowały kierownictwa partii, że prezes jest oburzony, winni zostaną ukarani – i oczywiście o żadnych podwyżkach mowy nie ma.

[...]

PiS nauczył się sztuczki, którą latami powtarzał Tusk. Ilekroć nabroił, jego pijarowcy dawali do mediów przeciek, że „Donald się wściekł”, że wezwał do siebie winnych – bo oczywiście on nic nie wiedział, to niższy szczebel zawiódł – i opierniczył ich jak przysłowiowy święty Michał diabła, zapowiadając, że następnym razem nie pozwoli, wyrzuci na zbity pysk i tak dalej.

Czytaj Stare numery w Dzienniku Związkowym

Czytany 7156 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.