• Polska w pozycji horyzontalnej

    W słowach cenzuralnych nie sposób należycie oddać rozmiarów tej politycznej katastrofy, jaką był antyirański szczyt w Warszawie. Czytaj więcej...
  • Praworządność "na oko"

    Kłopoty pani Aleksandry Dulkiewicz z nazwą jej komitetu wyborczego przeciętnemu Polakowi wydadzą się zawracaniem głowy, ale rzecz jest charakterystyczna. Czytaj więcej...
  • Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 19 lipiec 2016 10:11

Trzy Ukrainy

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Rocznica zbrodni ukraińskich na Wołyniu postawiła rządzący PiS w bardzo trudnej sytuacji. Podstawą polityki zagranicznej tego obozu jest przekonanie, że nie ma innego, a w każdym razie nie ma większego zagrożenia dla Polski niż Rosja („bardziej nienawidzą Rosji, niż kochają Polskę” – wytykał piłsudczykom już Dmowski, i jego obserwacja pozostaje aktualna). Ponieważ Polska zawsze musi działać przeciwko Rosji, każdy, kto w ten czy inny sposób Rosji przeszkadza, utrudnia życie czy jest obiektem jej wrogości, musi być naszym sojusznikiem. PiS i jego zwolennicy powitali z tego powodu z entuzjazmem zarówno pomarańczową rewolucję, jak i Majdan, kurczowo zamykając oczy na ich paskudne aspekty, jakimi były promowanie przez byłego prezydenta Juszczenkę banderowskiej narracji historycznej i wzrost realnego znaczenia sił politycznych odwołujących się wprost do zbrodniczej tradycji OUN-UPA.

[...]

Irytacja tchórzostwem władz polskich wobec Ukrainy, przejawiającym się szczególnie zaniedbywaniem pamięci Wołynia, narastająca od ćwierć wieku (bo poprzednie rządy też uprawiały politykę udawania, że rzezi nie było, acz z innych przyczyn niż obecny) w tym roku wybuchła. Wielka część Polaków ma dość ogólnikowych bełkotów o „tragicznych wypadkach” czy „wzajemnych krzywdach”, strachu przed użyciem słowa „ludobójstwo” i bezczelności Ukrainy, dla polityki której zaprzeczanie zbrodniom na Wołyniu i zamienianie ich w jakieś „wzajemne krzywdy” rzekomej wojny domowej stało się tym samym, czym dla polityki tureckiej negowanie ludobójstwa dokonanego na Ormianach.

[...]

PiS odmówił uczczenia rocznicy ludobójstwa w Sejmie, potem zażądał tego, czego sam odmówił, w Senacie, usiłował dowieść, że zbrodnie na Wołyniu obciążają Sowietów, a w każdym razie że o zbrodniach sowieckich pamiętać trzeba bardziej. Jak zwykle w takich sytuacjach nie zadowolił nikogo, Polaków rozczarował, a ukraiński odpowiednik IPN wręcz ośmielił się Polskę strofować, co jest miarą, do jakiego stopnia głupia polityka „ugłaskiwania” banderowców ich rozzuchwaliła.

[...]

Pierwsza to Ukraina Janukowycza i Poroszenki, czyli oligarchów, którzy tak naprawdę tym krajem rządzą i jeszcze długo będą, bo jako jedyni mają narzędzia do tego i zdefiniowane interesy. Druga to Ukraina Nadii Sawczenko i „niebiańskiej sotni” – rodząca się na micie Majdanu i wojny z Rosją o Donbas. A trzecia – Ukraina pogrobowców Bandery i Szuchewycza, która stara się skolonizować tę drugą, zarówno kulturowo, jak politycznie, i jak na razie ma w tym sukcesy.

Czytaj Trzy Ukrainy w Dzienniku Związkowym

Czytany 5303 razy

Artykuły powiązane

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

Więcej w tej kategorii: « Kaczyński wszędzie Stare numery »