• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 27 czerwiec 2016 10:35

Szaleństwo Schetyny

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

„Gazeta Wyborcza” przypuściła atak na ministra Antoniego Macierewicza. Nikogo to nie dziwi – obok Jarosława Kaczyńskiego jest to jeden z głównych wrogów środowiska, które tę gazetę tworzy, i to wcale nie od czasu „nocnej zmiany”. Niechęć Michnika do Macierewicza sięga znacznie głębiej, jeszcze czasów PRL, kiedy to w lewicowo-liberalnej podziemnej „Krytyce” przestrzegano, że upadek komunistycznej dyktatury może otworzyć drogę do władzy narodowym katolikom, którzy urządzą tu wyznaniowy faszyzm – mając na myśli właśnie konkurencyjną grupę opozycyjną, skupioną wobec podziemnego „Głosu”.

[...]

Sam fakt nie dziwi, natomiast sposób ataku owszem. Gazeta pragnąca uchodzić za poważną i opiniotwórczą reklamuje na pierwszej stronie „artykuł śledczy”, który przypomina mętne aluzje tabloidów, insynuujących temu czy innemu celebrycie „kryzys w związku” na tej podstawie, że widziano go z żoną osobno. W całym tekście, pełnym gołosłownych oskarżeń i jadowitych aluzji, zawarty został tylko jeden „twardy” fakt: Antoni Macierewicz znał niejakiego Roberta Luśnię, który w roku 2005 zdemaskowany został jako były tajny współpracownik SB.

[...]

Choć skądinąd wiadomo, że od chwili, gdy wyszła na jaw konfidencka przeszłość Luśni, i – czego gazeta nie wspomni – że do działalności u Macierewicza został on zapewne „zadaniowany” na mocy osławionej instrukcji 0015/92, nikt z prawicy nie utrzymuje z nim kontaktów. Pan Luśnia zresztą źle na tym nie wyszedł, jak wielu TW został biznesmenem, któremu los i inne czynniki nieodmienne w III RP sprzyjały.

[...]

Podchwycenie tej publikacji przez liderów Platformy Obywatelskiej i użycie jako argumentu do wniosku o wotum nieufności dla szefa MON – to jednak dziwi. Taki wniosek to poważna sprawa, zwłaszcza na dwa tygodnie przed planowanym w Warszawie szczytem NATO. W kontekście tego szczytu niewiarygodne brednie wygadywane przez prezesa PO Schetynę, byłego ministra obrony Siemoniaka i innych o rzekomym „opleceniu MON przez agentów SB i Putina” czy „sieci niejasnych interesów” (chodzi oczywiście o interesy prowadzone przez Luśnię po 2005) są po prostu szkodliwe.

Czytaj Szaleństwo Schetyny w Dzienniku Związkowym

Czytany 5754 razy

Artykuły powiązane

  • Wszyscy ubabrani Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować.

  • Prawdziwe wybory Prawdziwe wybory

    Arłukowicz, Borusewicz, Hubner, Kamiński (Michał), Kluzik-Rostkowska, Mężydło, Pitera, Rosati, Sikorski, Ujazdowski, Zalewski... Kogo pominąłem ze sławnych "perekińczyków", którzy przeszli z opozycji do PO za czasów, gdy rządziła ona, rozdawała na prawo i lewo konfitury, i wydawało się wielu, że będzie rządzić wiecznie? 

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.