• Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia.  Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 09 maj 2016 12:21

Piruety

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Bruce Lee mówił, że w walce sam nigdy nie wie, co zrobi za chwilę – wszystko zależy od tego, jak będzie go atakował albo jakich uników próbował przeciwnik. Od dawna mam wrażenie, że z tą zasadą bohater pamiętnego „Wejścia Smoka” powinien być patronem polskiej polityki. W niej też nie bardzo wiadomo, czego się po kim spodziewać, poza jednym – że jak PiS powie tak, to PO i jej sprzymierzeńcy na pewno powiedzą nie, i odwrotnie.

[...]

Dlaczego nagle prezes PiS wystąpił z płomienną pochwałą Unii Europejskiej? Dokładnie z tej przyczyny, dla której bokser przeskakuje w lewo, kiedy jego przeciwnik przeskoczył w prawo – by zająć lepszą pozycje do ciosu. Opozycja zapowiedziała, że jej wielka antyrządowa manifestacja odbędzie się pod hasłem protestu przeciwko zamiarowi wystąpienia Polski z Unii, w tym duchu zaczęła grać cała propagandowa orkiestra (że PiS nie ma takiego zamiaru? Nie zamierza też zabierać internetu ani zaostrzać ustawy aborcyjnej, komu to przeszkadza?). No to Kaczyński ją ubiegł i postawił w głupiej sytuacji.

[...]

Wszyscy wiedzą, że na antypisowskich marszach oficjalne hasło jest nieistotnym pretekstem. Czy jest to akurat wolność słowa w internecie, czy Trybunał Konstytucyjny, czy obrona Wałęsy, chodzi tylko o jedno: o zamanifestowanie nienawiści do „kurdupla”, „marionetki”, „plastusia”, „maliniaka” – słowem, do PiS. Anatomia tej nienawiści jest prosta: polski „poturczeniec”, który się dał wynarodowić w przekonaniu, że to cywilizacyjny awans, nienawidzi wszystkiego, co rodzime.

[...]

Dlatego gdy w roku 2009 o potrzebie zmiany konstytucji mówił Tusk, to PiS bił na alarm, a teraz gdy to powiedział Kaczyński, to na alarm biją sieroty po Tusku. Dlatego gdy przez osiem lat urządzał manifestacje uliczne PiS, to autorytety krzyczały, że to faszyzm i anarchia, a teraz to one do faszyzmu i anarchii wzywają. Nie twierdzę, że obie strony mają tyle samo racji – ale że obie są w tych piruetach równie śmieszne, to fakt.

Czytaj Piruety w Dzienniku Związkowym

Czytany 1901 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.

Więcej w tej kategorii: « Być byłym Sami swoi u płota »