• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 18 kwiecień 2016 09:41

Grzegorz „Zniszczę Się”

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)

W całej swojej aktywności komentatora politycznego – a, chwalić Boga, piszę o polskiej polityce od 1 stycznia 1991 roku – nie przypominam sobie równie spektakularnej i szybkiej kompromitacji, jak ma to miejsce w wypadku Grzegorza Schetyny. Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że po totalnych platformerskich nielotach, Ewie Kopacz i Bronisławie Komorowskim, zdoła on wyciągnąć wciąż mającą przecież ogromny potencjał PO z depresji i nadać jej nową dynamikę. Wszystko zdawało mu się sprzyjać. Jako polityk od lat sekowany i spychany przez Tuska do wewnętrznej opozycji mógł śmiało odciąć się od „błędów i wypaczeń”, które skompromitowały PO w oczach wyborców, wskazać je, potępić i zaproponować „partię tę samą, ale nie taką samą”.

[...]

Tymczasem potwierdziło się, że kto całe życie był „prawą ręką”, ten się zwyczajnie nie nadaje, by nagle stać się głową. Grzegorz Schetyna „szacun” zdobył sobie w czasach, gdy robił za partyjnego stupajkę Tuska. Bezlitośnie wykańczając jego wrogów – Piskorskiego, śp. Gilowską, Rokitę i kolejnych – stał się człowiekiem budzącym w partii grozę, co podkreślał przydomek Grzegorz „Zniszczę Cię”. Nie zauważono jakoś, że był w tym skutecznym niszczeniu tylko wykonawcą, zabójcą na zlecenie, a groza, jaką budził, była tylko odbitym światłem szefa, pragnącego przy całej swej brutalności zachowywać pozory. Gdy w końcu Tusk uznał, że mu Schetyna wyrósł za duży, załatwił go bardzo łatwo – tak łatwo, że wręcz nasuwało się podejrzenie, iż Schetyna sam z siebie jest raczej słaby.

[...]

Bilans kilku miesięcy szefowania Schetyny okazał się dla PO fatalny. Zamiast natchnąć działaczy nową energię i nadzieją nowy szef przestraszył ich wszystkich, skupiając się na demonstracyjnej pomście na rywalach, rękami których wycinał go swego czasu Tusk. W efekcie doszło do rozłamu w partyjnym mateczniku PO, na Dolnym Śląsku, gdzie w spektakularny sposób straciła PO władzę.

[...]

Jeszcze gorszym błędem z punktu widzenia PO było ogłoszenie przez Schetynę strategii „totalnej opozycji”. Po przegranych wyborach i utracie władzy przyznanie się do błędów i ich rozliczenie, choćby najbardziej nieszczere, to absolutne minimum przyzwoitości i demokratyczna rutyna. Tymczasem PO pozostała na pozycjach „nic się nie stało” i wybranej przez większość Polaków zmianie przeciwstawia ideę „żeby znowu było, jak było”. To socjotechniczne samobójstwo wzmocnił na dodatek Schetyna, skupiając się na zabiegach o międzynarodowe potępienie dla Polski.

Czytaj Grzegorz "Zniszczę Się" w Dzienniku Związkowym

Czytany 7602 razy

Artykuły powiązane

  • Zmierzch bożków Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam. 

  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik) Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu.

  • Nowoczesna – sztandar wyprowadzić! Nowoczesna – sztandar wyprowadzić!

    Katarzyna Lubnauer podpisała Grzegorzowi Schetynie umowę koalicyjną. Spełniło się więc marzenie „Gazety Wyborczej” o „zjednoczeniu opozycji demokratycznej” – i dobrze jej tak.

  • Się porobiło Się porobiło

    Rekonstrukcja rządu, zwłaszcza dymisja Antoniego Macierewicza, o czym pisałem tydzień temu, już sama w sobie była ciosem dla opozycji. PiS zabrał jej ulubiony cel ataków, unieważnił dotychczasowe narracje i mocno zmodyfikował swój wizerunek w kierunku partii zdrowego rozsądku i „ciepłej wody w kranie”, takiej, jaką była w czasach swej potęgi PO.

  • Polityczna opera mydlana Polityczna opera mydlana

    Dla ludzi normalnych rozrywka jest tylko rozrywką. Ci w stanie ciągłego „wzmożenia” nawet zwykłe umpa umpa muszą przyszeregować do którejś ze stron podziału na politycznych Hutu i Tutsi.