• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 29 marzec 2016 09:54

Krajobraz po utopii

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)
Krajobraz po utopii fot. Haeferl / Wikipedia - CC BY-SA 3.0

Od dawna jest oczywiste, że to się nie uda, ale europejskie elity nie chcą przyjąć do wiadomości rzeczy oczywistej. Skłonne są dokonywać najdziwaczniejszych myślowych łamańców, byle tylko trwać przy swoim: multikulturalizm jest dobry i nie ma żadnego związku między szerokim otwarciem Europy na muzułmanów a islamskim terroryzmem.

[...]

Lewicy wydawało się, że sprytnie chwyta za ogon aż kilka srok. Po pierwsze – napływ imigrantów uratuje systemy tzw. ubezpieczeń społecznych (piszę „tak zwanych”, bo to gargantuiczny przekręt i sposób na okradanie i trzymanie w uzależnieniu milionów i całych pokoleń przez oligarchię bogaczy) zagrożone fatalną demografią zachodnich krajów. Po drugie – napływ imigrantów pomoże rozbić spoistość narodów i państw narodowych, które są, wedle lewicowej nauki, główną przeszkodą do zglajszachtowania Starego Kontynentu i wyhodowania z jego wymieszanej ludności – zgodnie z odwiecznym marzeniem lewicy – „nowego człowieka”, w tym wypadku „narodowości europejskiej”.

[...]

Inspiratorzy i wykonawcy tej polityki byli pewni, że muzułmanie zaznawszy europejskiego bogactwa i przyjemności życia będą porzucać swą religię równie łatwo, jak rdzenni mieszkańcy kontynentu, europejska gospodarka wchłonie ich i szybko zintegruje z innymi pracownikami, a jako społeczność roztopią się w masie. Pierwszy eksperyment, dokonany przez Olofa Palme na żywym ciele Szwecji, zdawał się potwierdzać słuszność obranej drogi – na dodatek masowo obdarowywani obywatelstwem i zasiłkami muzułmanie zapewniali lewicy sukcesy wyborcze jako jej wierna klientela.

Czytaj Krajobraz po utopii w Dzienniku Zwiazkowym

Czytany 7027 razy

Artykuły powiązane

  • Europa ślepa, głucha i bezmyślna Europa ślepa, głucha i bezmyślna

    Towarzysz Lenin mawiał: "kapitaliści sami sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy". Proroctwo nie do końca się spełniło: kapitalizm, którego ostateczną śmierć ogłaszał Lenin sto lat temu, wciąż żyje i ma się nieźle, a ZSSR wręcz przeciwnie.

  • Się porobiło Się porobiło

    Rekonstrukcja rządu, zwłaszcza dymisja Antoniego Macierewicza, o czym pisałem tydzień temu, już sama w sobie była ciosem dla opozycji. PiS zabrał jej ulubiony cel ataków, unieważnił dotychczasowe narracje i mocno zmodyfikował swój wizerunek w kierunku partii zdrowego rozsądku i „ciepłej wody w kranie”, takiej, jaką była w czasach swej potęgi PO.

  • Supermarket Europa Supermarket Europa

    Gdyby Jan Kochanowski miał okazje pisać o naszym członkostwie w Unii Europejskiej, pewnie by użył frazy – „nowe przysłowie Polak sobie kupi – że i przed akcesją, i po akcesji głupi”. 

  • Dyspensa Macrona Dyspensa Macrona

    W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

  • Europa której się nie chcę Europa której się nie chcę

    Nie mogę sobie przypomnieć, w którym z zachodnich miast sobie to uświadomiłem po raz pierwszy.