• Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 21 marzec 2016 10:15

Telewizja jednej i drugiej partii

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Nie znam osobiście Mariusza Pilisa, szefa Telewizyjnej Agencji Informacyjnej, i nie mam powodu go lubić. Nawet przeciwnie, mam powód nie lubić. Napisał on kiedyś książkę „Upadek Rzeczypospolitej” o putinowskim przejęciu przez rząd PO-PSL najbardziej opiniotwórczego dziennika i przekazaniu go praktycznie za bezcen swojemu kolesiowi, gdzie nieco miejsca poświecił potępieniu mojego rzekomego powrotu do gazety po tej gangsterskiej operacji. Było to zwykłe pomówienie, ale pan Pilis nigdy nie pofatygował się sprostować bzdur, jakie o mnie nawypisywał, nie mówiąc już o przeprosinach.

Można jednak właśnie dlatego powiedzieć zupełnie obiektywnie, że kampania rozpętana przeciwko Pilisowi w antypisowskich mediach jest ich kolejną hucpą. Poszło – jak zapewne państwo wiedzą – o program TVP Info w sobotę 12 marca, kiedy to opozycja urządzała kolejną antyrządową demonstrację. Telewizyjne wydawczynie orzekły, że manifestacja ta jest tak ważna, iż trzeba ją transmitować na żywo non stop od początku do końca, a gdy szef nakazał im pomieścić w programie także inne relacje, w tym nowe fakty w sprawie inwigilacji dziennikarzy za poprzednich rządów oraz konferencję episkopatu o przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży, na znak protestu zeszły z dyżuru i opuściły stację.

[...]

W ramach nagonki, jaką po całej tej sprawie rozpętała na TVP konkurencja, pewien dziennikarz zamieszkały w Paryżu ogłosił, że nie podejmie z TVP Info współpracy (Pilis twierdzi, że mu jej wcale nie oferował, ale zostawmy to) bo „stała się ona tubą propagandową jednej partii”. I tu, uważam, mimowiednie uchwycił istotę sprawy. Bo dotąd TVP Info była tubą propagandową drugiej partii, i dopóki tak było, to ani pan z Paryża, ani wydawczynie z poprzedniego rozdania nie mieli oporów.

[...]

Mówiąc krótko: to był kanał dogłębnie zdegenerowany, ręcznie sterowany i do zaorania, to jest poza dyskusją. Dobre pytanie, w jakim kierunku powinna była iść reforma. Moim zdaniem należy budować media naprawdę publiczne i starające się o bezstronność. PiS wybrał niestety przekształcenie mediów państwowych w anty-TVN i anty-Wyborczą.

Czytaj Telewizja jednej i drugiej partii w Dzienniku Związkowym

Czytany 6113 razy

Artykuły powiązane

  • Tego nie da się ułożyć Tego nie da się ułożyć

    Nie przypominam sobie w dziejach III RP rządu, przeciwko któremu nie protestowaliby pracownicy służby zdrowia.

  • Żona Cezara przyłapana Żona Cezara przyłapana

    Udało mi się w tłiterowych 140 znakach upchnąć stwierdzenie, które ściągnęło na mnie złość zarówno wrogów PiS, jak i jego zwolenników – aczkolwiek każdą z tych grup oburzyło co innego. Lubię takie sytuacje, bo utwierdzają mnie one w przekonaniu, że postępuję jak w moim zawodzie trzeba.

  • Wojna, panie tego Wojna, panie tego

    Korwin opowiadał kiedyś bajeczkę o najeździe ludożerców na szczęśliwą wyspę. Hordy ludożerców runęły, by zmusić mieszkańców rajskiej krainy do ludożerstwa, ci bronili się dzielnie, ale, niestety, męstwo nie wystarczało – problem w tym, że obrońcy musieli dostarczać swoim oddziałom prowiant i grzebać zmarłych, a ludożercy pożerali trupy, więc nie musieli ani jednego, ani drugiego. Aż w krytycznej sytuacji obrońcy powiedzieli sobie – trudno, jakkolwiek to obrzydliwe, jest skuteczne, więc też musimy zacząć się żywić ludzkim mięsem. Dzięki temu wyrównali szansę, spuścili najeźdźcom bęcki i ostatecznie ich wygnali.

  • Eurociamajdan Eurociamajdan

    Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

  • Ciamajdan Ciamajdan

    Pod choinkę dwa skłócone obozy polityczne zafundowały krajowi szopkę, jakiej jeszcze nie było; internauci nazwali ją słowem, którego użyłem tu jako tytułu. Ponieważ nie wiem, na ile pilnie śledzili Państwo bieg wypadków – zresztą, nawet ci, którzy śledzą pilnie, też się w tym gubią – w wielkim skrócie przypomnę.