• Wszyscy ubabrani

    Nie ma, kurde, kogo szanować. To jest dziś nasz największy problem. Nie ma kogo szanować. Czytaj więcej...
  • Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej. Czytaj więcej...
  • Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę". Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 15 marzec 2016 12:31

Kraj dwóch stanów

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)
Kraj dwóch stanów fot. trybunal.gov.pl

Niełatwo wyjaśnić, o co ta wojna sejmowej większości z Trybunałem Konstytucyjnym nie tylko komuś z zewnątrz, ale nawet ludziom w kraju. Problem w tym, że ludzie, zwykli obywatele, żyją normalnie, natomiast tak zwane elity polityczne i opiniotwórcze znajdują się w trybie stanu wyjątkowego. A właściwie dwóch stanów wyjątkowych, bo każda strona politycznego sporu definiuje toczącą się wojnę inaczej.

[...]

Kryzys konstytucyjny rozpoczął się wprawdzie jeszcze przed wyborami, ale w chwili gdy ich wynik był już łatwy do przewidzenia. U jego podstaw legło przekonanie elit ówczesnej – jeszcze przez kilkanaście tygodni – władzy, że z tym wynikiem nie wolno się pogodzić. To znaczy, że PiS może wygrać wybory, ale nie może przejąć władzy. Przekonanie to cechuje elity III RP właściwie od zarania niepodległości, od sławetnej „wojny na górze”, kiedy to równie zawzięcie, jak dziś przed PiS, broniły demokracji przed zwycięskim Wałęsą.

[...]

Prawem przeciwieństwa polscy „tubylcy” postrzegają ową elitę jako bandę złodziei i okupantów, przy czym o ile pierwotnie był to raczej instynkt każący tak zwanemu „prostemu człowiekowi” skandować na manifestacjach „złodzieje, złodzieje” i narzekać przy wódce „oni wszyscy siebie warci”, to w miarę ćwierćwiecza lud zyskał głos, świadomość i wykształcił własną elitę, rzecz można – kontrelitę, która z elitą starą koegzystować nie może – elita może być tylko jedna, więc albo, albo.

[...]

Pomysł był prosty: wybrać bezprawnie swoich sędziów, a potem trybunał orzeknie, że tak na przyszłość nie wolno, ale co się stało, się już nie odstanie. Ponieważ jednak klęska w wyborach była większa niż oświeceni sądzili, ciemnogród zrobił dokładnie to samo i też stworzył fakty dokonane. Prawo, które takiej sytuacji nie przewiduje, stało się bezużyteczne, a obie strony sporu nie myślą ustąpić. Jedna dlatego, że jest pewna poparcia narodu, druga, bo jest pewna poparcia zagranicy.

Czytaj Kraj dwóch stanów w Dzienniku Związkowym

Czytany 5380 razy

Artykuły powiązane

  • Niepodległość w czasach obłudy Niepodległość w czasach obłudy

    Napisałem kiedyś - i będę się trzymał tej metafory, bo uważam, że dobrze oddaje istotę sprawy - że w krajach, które możemy uznawać za normalne, polityka prowadzona jest według logiki piłki nożnej.

  • Bzdury, które zachwyciły Obamę Bzdury, które zachwyciły Obamę

    "Gazeta Wyborcza" zamieściła "duszosczypatielnyj" tekst Anny Applebaum "Kto mi ukradł przyjaciół", reklamowany jako "brawurowy esej, który zachwycił Baracka Obamę".

  • Kuszenie "peezelu" Kuszenie "peezelu"

    Nazywanie odbytych właśnie wyborów "samorządowymi" brzmi cokolwiek śmiesznie. Formalnie, oczywiście - ale chyba odkąd istnieje w Polsce wybieralny samorząd i samorządowe wybory, nigdy nie były one mniej samorządowe, niż te sprzed tygodnia. 

  • Szczepienia, czyli Bunt Nas Szczepienia, czyli Bunt Nas

    Zaskoczę państwa, ale ostatniego przed wyborami samorządowymi felietonu nie zamierzam wcale poświęcać tym wyborom.

  • Pan Bóg jest pisowcem Pan Bóg jest pisowcem

    Jeśli prawdą jest, co napisała w ostatnim "Wprost" Joanna Miziołek (a zwykle jest dobrze w takich sprawach zorientowana), że w kręgach kierowniczych PO wiąże się ogromne nadzieje z filmem "Kler", że zdaniem polityków opozycji jego sukces kasowy przełoży się na zmianę społecznych nastrojów, a ciężkie oskarżenia miotane przez Smarzowskiego wzbudzą falę, która pozwoli "totalnej opozycji" wygrać wyborczy trójskok zwrotem ku radykalnemu antyklerykalizmowi – to na Nowogrodzkiej mogą już chłodzić szampana.