• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

poniedziałek, 22 luty 2016 09:32

Bolek z szafy Czesława

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Z Polaków znanych w USA co i raz któryś okazuje się dla nas, delikatnie mówiąc, powodem do wstydu. Najpierw obalono mit Jerzego Kosińskiego, który swe „świadectwo” holocaustu od początku do końca zmyślił, bezczelnie splagiatował nieznaną w Ameryce powieść Dołęgi-Mostowicza, a na dodatek w ogóle nie napisał swoich książek, tylko opłacił do tego „murzynów”.

[...]

Teraz do grona zdemaskowanych oszustów dołącza Lech Wałęsa, którego wylansowanie na ikonę światową walki o wolność, znaną i honorowana od Caracas po Dubaj, stanowi największy historyczny humbug XX wieku. Po prawdzie, dla ludzi zainteresowanych historią najnowszą to, czego ostatecznie dowiodły papiery z pawlacza pani Kiszczakowej od dawna już tajemnicą nie było – co najmniej od czasu publikacji Archiwum Mitrochina, gdzie agenturalność Wałęsy stwierdzona była jednoznacznie na podstawie dokumentów z samej moskiewskiej centrali (w wydaniu polskim stosowny fragment został ocenzurowany przez wydawcę).

[...]

Można zapytać: skoro tak, skoro agenturalna współpraca w latach 1970-76 nie miała potem kontynuacji, to dlaczego Wałęsa tak głęboko brnął w kłamstwa, dlaczego w stosownej chwili nie przyznał się do tej młodzieńczej chwili słabości – bo przecież gdyby był u szczytu kariery, wybaczono by mu to? Ba, dlaczego brnął w kłamstwo nie tylko on sam, ale sekundowała mu w tym cała pomagdalenkowa elita władzy? Choć kłamiąc, doskonale wiedziała, że kłamie?

[...]

Nic nie wskazuje na to, by Wałęsa po roku 1980 był pod kontrolą SB i generałów rządzących PRL – ale wiele, że jednak w grze, jaką z nimi prowadził, karta „Bolka” była używana. Nie tylko w kraju. Fakt, że mikrofilmy sprawy znajdowały się w Moskwie pozwala zrozumieć szokujące swego czasu postępowanie Wałęsy, gdy sabotował polskie wejście do NATO, domagając się jakiegoś NATO-bis, gdy próbował trwale zainstalować w Polsce sowiecką agenturę w postaci eksterytorialnych spółek w byłych bazach Armii Czerwonej.

Czytaj: Bolek z szafy Czesława w Dzienniku Związkowym

Czytany 7634 razy

Artykuły powiązane

  • Bolek i inni Bolek i inni

    "Panie premierze, więcej zdecydowania! Dość takiej zabawy! Władzę trzeba szanować, to są przedstawiciele narodu, nie można pozwolić na opluwanie i bijatykę" - tak wołał swego czasu Lech Wałęsa do premiera Tuska o spacyfikowanie siłą związkowców z "Solidarności", gdy ci zapowiadali, że usiądą politykom na drodze i zablokują im dostęp do Sejmu.

  • Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste

    Nie jest prawdą, że bez Lecha Wałęsy nie upadłby komunizm, jak głosi propaganda "opozycji totalnej" - ale nie ulega wątpliwości, że bez Lecha Wałęsy trudniej byłoby o temat na felieton. Były prezydent jest po prostu kopalnią różnych śmiesznych głupstw, wystarczy tylko zajrzeć co i raz na jego konta w mediach społecznościowych albo przebiec wzrokiem cytaty z mądrości, którymi sypie na spotkaniach z kodowskim ludem (podobno zresztą, zgodnie z nową świecką tradycją tej organizacji, spotykając się z nim nie za darmo).

  • Wałęsa, wielki cwaniak Wałęsa, wielki cwaniak

    Jedynie prawda jest ciekawa, twierdził Józef Mackiewicz, choć musiał za ten swój fanatyzm prawdy płacić okrutną cenę. W sprawie Lecha Wałęsy też jedyne, co ciekawe, to prawda. Prawda ta zaś znana jest od dawna i kategoryczne stwierdzenie grafologów, że donosy i pokwitowania przechowywane w szafie Czesława Kiszczaka są autentyczne, nie wniosło do niej niczego nowego. Każdy, kto się sprawą interesował, nie miał co do tego  najmniejszych wątpliwości już od dawna. Wszak fakt, że Wałęsa był w latach 1970-74 konfidentem SB o kryptonimie "Bolek" potwierdzony został już 20 lat temu, jeszcze przed Braunem, Cenckiewiczem, Gontarczykiem i Zyzakiem, w najbardziej wiarygodnym z możliwych źródeł - wykradzionych archiwach KGB, znanych jako "Archiwum Mitrochina" (fakt, że z polskiego wydania stosowny fragment jest do dziś usuwany).

  • Jak Lech z Donaldem Jak Lech z Donaldem

    No to świat już wie, kto został 45. prezydentem Zjednoczonych Państw Ameryki (zawsze mnie irytują te bezsensowne „stany”, które wrosły w polszczyznę dwa stulecia temu). Ale tylko ci, którzy śledzą aktywność Lecha Wałęsy w serwisach społecznościowych wiedzą, komu Donald Trump to zawdzięcza. Oczywiście – Lechowi Wałęsie. Dla wspomnianej grupy śledzących byłego „Lecha” na społecznościówkach to oczywiście żadne zaskoczenie. Wszystko, cokolwiek się na świecie zdarzy, ma jego zdaniem początek albo koniec w osobie Lecha Wałęsy. Który, nudząc się przy komputerze, niczym wielki wódz Kim Ir Sen w oficjalnych materiałach propagandowych KRLD „na poczekaniu rozwiązuje problemy, nad którymi próżno głowili się specjaliści całego świata”.

  • Gwóźdź programu - Chłodnym Okiem Gwóźdź programu - Chłodnym Okiem

    Jeżeli to nie była prawda, to pełen podziw i szacun dla Marzeny Rogalskiej za zdolności aktorskie. Najważniejsza w tym wszystkim jest jednak odpowiedź na pytanie: czyja to wina? Oczywiście PiSu. Miała być misja, a tu do telewizji śniadaniowej zapraszają magika i to w dodatku takiego, co mu się gwoździe mylą. Oczywiście poprzednia telewizja za czasów pana Brauna i jego poprzedników, była telewizją misyjną i poważną, a w programach śniadaniowych były rozwiązywane same poważne problemy.