• Przegniła Brytania

    Ponieważ wokół sprawy narosło sporo nieporozumień, muszę je wyjaśnić. A ponieważ wszystko zaczęło się od felietonu zamieszczonego tutaj, na interia.pl, muszę uczynić to właśnie w tym miejscu. Mowa o moim wyjeździe do Wielkiej Brytanii w ostatni weekend, który tym razem nie doszedł do skutku. Czytaj więcej...
  • Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 09 luty 2016 12:41

Świętokradcy

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Katedra św Marcina Bratysława. Katedra św Marcina Bratysława. Licencja (CC BY 3.0)

Dlaczego wielki święty Marcin daje żebrakowi tylko pół swojego płaszcza? Czy nie byłby jeszcze świętszy, gdyby zamiast niszczyć przyodziewek, oddał go żebrakowi w całości?

W nauce Kościoła katolickiego realizuje się wskazanie „ordo caritatis” – porządek miłosierdzia. Jesteśmy zobowiązani kochać bliźniego swego jak siebie samego (a więc nie wolno nam gardzić samymi sobą czy szkodzić sobie samym, ani nawet kochać siebie samych mniej niż bliźniego), ale obowiązek ten realizowany być powinien w pewnym sensownym porządku. Przede wszystkim trzeba zadbać o swoich najbliższych, potem o tych żyjących w tej samej wspólnocie – i tak dalej.

(...)

Jakikolwiek cel przyświecał Niemcom i Komisji Europejskiej, gdy w ubiegłym roku uruchamiały nagonkę na starające się wypełnić swoje prawne zobowiązania Węgry i jednostronnie unieważniały „protokół dubliński” – nie miało to nic wspólnego z chrześcijaństwem ani z miłosierdziem, i jeśli ktoś dał sobie to wmówić, to jest zwyczajnie głupi.

(...)

W języku Kościoła to, co zrobiła kanclerz Merkel, ukrywając prawdziwe motywy swojego działania pod obłudnymi wezwaniami w Parlamencie Europejskim „musimy pokazać, że jesteśmy chrześcijanami”, nazywa się świętokradztwem i zalicza się do grzechów ciężkich.

Cały tekst w Dzienniku Związkowym

 

Czytany 8736 razy

Artykuły powiązane

  • Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać Europa nie da się lubić. Ale da się z nią grać

    Stare przysłowie uczy, że kto chce psa, uderzyć, kija zawsze znajdzie. Ale nie z każdego kija, jaki się nadarzy, warto korzystać – podpowiada zdrowy rozsądek.

  • Cesarstwo Brukselskie straszy Cesarstwo Brukselskie straszy

    To, co dzieje się w Unii Europejskiej wokół tzw. mechanizmu relokacji, przypomina mi tzw. Ludowe Wojsko Polskie z czasów, gdy odsługiwałem tam „zaszczytny obowiązek obrony ludowej ojczyzny” – czyli tuż przed jego upadkiem.

  • Eurociamajdan Eurociamajdan

    Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

  • Rok niespełnionej rewolucji Rok niespełnionej rewolucji

    Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.

  • Powrót ojca marnotrawnego? Powrót ojca marnotrawnego?

    Lewicowo-liberalna opozycja ma straszny problem z przywództwem. Grzegorz Schetyna charyzmy ma tyle, co gminny urzędnik, Ryszard Petru co się odezwie, to nie wiadomo gdzie oczy podziać. Kosiniak Kamysz jest za młody, Miller za stary, a Czarzasty nie do przyjęcia bez względu na wiek. Partie jakoś sobie jeszcze radzą, bo dotacje budżetowe do pewnego stopnia zastępują charyzmatycznego przywódcę. Ale już ruch społeczny bez takowego istnieć nie może, czego dowodem oczywisty nawet dla jego sympatyków uwiąd KOD. Mateuszowi Kijowskiemu po roku głaskania go i polewania miodem przez wciąż wpływowe media obozu magdalenkowego ufa, w najnowszym sondażu, zaledwie 14 proc. Polaków – zamiast być wartością dodaną do wyżej wymienionych, jak to sobie wymyśliła, lansując go, „Gazeta Wyborcza”, jest więc wartością ujemną.

Więcej w tej kategorii: « Życie po śmierci Polenwitz »