• Zmierzch bożków

    Zawsze tak jest, że kiedy mi się wydaje, iż "totalna opozycja" doszła już do ostatnich granic błazenady i dalej po prostu już się nie da - pokazuje mi ona, jak bardzo jej nie doceniam.  Czytaj więcej...
  • Jaro wszechmocny (ostatni Subotnik)

    Trudno o głupszy zarzut wobec polityka, niż ten, że „dzieli społeczeństwo”. Dzielenie ogółu na grupy docelowe jest podstawą politycznej technologii – podobnie zresztą, jak sztuki reklamy i marketingu. Czytaj więcej...
  • Prawda o Jedwabnem - najwyższy czas!

    Oficjalna narracja o zbrodni w Jedwabnem, uprawdopodobniona przez stronę polską licznymi publikacjami dziennikarskimi oraz artystycznymi i oficjalnymi przeprosinami, w tym prezydenta RP i prominentnych członków Episkopatu, narracja upowszechniona przez to na całym świecie i wszędzie uważana za oczywistą, jest w istocie kłamstwem. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 26 styczeń 2016 10:47

Eurowtopa

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(11 głosów)
Unijny sąd nad Polską Unijny sąd nad Polską

„O jeden most za daleko” – tytuł starego filmu bardzo pasuje do sądu nad Polską, jaki opozycja urządziła na wyjazdowym posiedzeniu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. To znaczy, miał to być sąd na Polską, sąd, w którym unijne potęgi i autorytety stwierdzą jednoznacznie, iż wybierając do władzy „nacjonalistyczną prawicę” (bo tak nazywają PiS zachodnioeuropejskie media, świadomie grając skojarzeniem z własnymi ruchami neonazistowskimi) Polska zboczyła z jedynie słusznej drogi i powinna swą decyzję jak najszybciej zweryfikować. W praktyce wyszło zupełnie inaczej.

[...]

Ujawnienie – po pięciu dniach zmowy milczenia – ekscesów na sylwestrze w Kolonii uruchomiło efekt domina. Niemal co dnia wychodzą na jaw kolejne informacje o haniebnych zachowaniach władz różnych europejskich krajów w ostatnich miesiącach. Policja zastraszała zgwałcone przez imigrantów kobiety, także nieletnie, szpitale fałszowały dokumentację medyczną, media były cenzurowane i same się cenzurowały. Na fali europejskiej „głasnosti” zaczyna się mówić o tym, czemu jeszcze niedawno gorliwie zaprzeczano: o „strefach szariatu”, faktycznie wyrwanych spod władzy państw, o masowych atakach rabunkowych na samochody i mieszkańców w regionie Calais, zamienionym w wielkie, nielegalne koczowisko przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

[...]

Europejskim postępowcom w rodzaju Verhofstada czy Timmermansa wizerunkowe przeczołganie Polski wydawało się dobrą „ucieczką do przodu” przed tymi problemami, także dlatego, iż zapewniani byli przez swych polskich przyjaciół, iż większość opinii publicznej w Polsce właśnie tego pragnie, o to prosi, że rezolucja potępiająca rząd PiS zostanie przez Polaków przywitana tańcem i radością na spontanicznych masowych wiecach wdzięczności.

"Eurowtopa" w Dzienniku Związkowym

Czytany 5828 razy

Artykuły powiązane

  • Koniec początku, a może początek końca Koniec początku, a może początek końca

    Serial "rekonstrukcja rządu Beaty Szydło" znajdzie swoje poczesne miejsce w historii politycznego pijaru, w tomie poświęconym szaleństwu, absurdowi i nieudacznictwu. Ma nawet szanse przyćmić kampanię wyborczą Bronisława Komorowskiego i jego, jeszcze niedawno wydawało się, niedościgniony sukces, jakim było przegranie wyborów z kandydatem rok wcześniej nikomu nie znanym, gdy miało się poparcie 60 proc. ankietowanych oraz wszystkich wpływowych mediów i tzw. autorytetów, a do tego pieniądze, administracje państwową i największe grupy interesu.

  • Dewarzechizacja, czyli przerąbane Dewarzechizacja, czyli przerąbane

    Historia się powtarza, wszelko za każdym razem nieco inaczej. Na przykład, nie ma już „aktywu robotniczego”. A była to ważna instytucja.

  • Petru Bis Petru Bis

    „Więcej Budki, będą skutki” – ukuł kiedyś hasło mój redakcyjny kolega Łukasz Warzecha. Oczywiście miał na myśli negatywne skutki dla Platformy Obywatelskiej, której rzeczony Borys Budka jest działaczem.

  • Dyspensa Macrona Dyspensa Macrona

    W polityce najbardziej lubię ten moment, gdy po krótszej lub dłuższej grze wstępnej politycy, nawycierawszy sobie gęby szczytnymi frazesami o imponderabiliach, wartościach moralnych i słuszności, odkładają je na bok i wreszcie mówią jasno, o co konkretnie chodzi.

  • Demokracja zbydlęcona Demokracja zbydlęcona

    Przykro to pisać, gdy się całe życie było republikaninem, ale demokracja, jaką znamy, kończy się.