• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

piątek, 29 styczeń 2016 12:59

Zgubna żądza nagrody

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Szymborska i Zagajewski Szymborska i Zagajewski Michał Kobyliński/Wikipedia/Red

Przypomniał mi się złośliwy wiersz Mariana Hemara o Jarosławie Iwaszkiewiczu starającym się usilnie o Nagrodę Nobla. Wieloletni prezes PRL-owskiego ZLP (zresztą, trzeba przyznać, istny Mozart kolaboracji – nikt inny nie robił tego z takim wdziękiem) szczególnie mocno zaistniał w literaturze ze swymi marzeniami o szwedzkiej nagrodzie, bo mamy jeszcze świetną sztukę Eustachego Rylskiego „Chłodna jesień” i powstałą na jej bazie powieść, ale przecież śnił o Noblu niemal każdy z ważnych pisarzy.

[...]

Adam Zagajewski posunął się bardzo daleko. Wymieniany jest jako polski „pewniak” do nagrody już od wielu lat, co na pewno jest nie bez związku z tym, że poeta i eseista bardzo się stara pozostawać w dobrych stosunkach z wpływowym i ustosunkowanym na Zachodzie lewicowym salonem. Zerwał kiedyś wieczór poetycki, gdy dowiedział się, że patronuje mu zbrodniczy Instytut Pamięci Narodowej, napisał jakąś kantatę o Jedwabnem…

[...]

Wiersz o rozstrzeliwaniu przez PiS reżyserów filmowych, „nie wyłączając kobiet”, wsadzaniu do więzień dziennikarzy i ogólnie prześladowaniu intelektualistów. Niestety, przeraźliwie grafomański. Przecierałem oczy, gdy „Wyborcza” dumnie ogłosiła ten płód na swych łamach, ale cóż – Szymborska po analogicznym wierszu Nobla dostała, więc – kto wie? – może i dobrze poeta kombinuje.

Czytaj całość na stronie DoRzeczy

Czytany 1573 razy

Artykuły powiązane

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?

  • Ziemkiewicz dla Wyborczej Ziemkiewicz dla Wyborczej

    Zgodnie z życzeniem uczestników twitterowej sondy, zamieszczam poniżej obszerne fragmenty wywiadu, który jakieś półtora roku temu przeprowadził ze mną pracownik „Gazety Wyborczej” do jej internetowego serwisu.

  • Aborcja lajfstajlowa Aborcja lajfstajlowa

    "Wysokie Obcasy", feministyczny dodatek do "Gazety Wyborczej", urządził celebrę pani Natalii Przybysz, przyznając jej tytuł "superbohaterki roku". Były statuetki, laudacje, tort, ścianki, pudelki, fotki z dumną z siebie laureatką i wszystkie inne elementy celebryckiej gali. Kto to jest Natalia Przybysz?

  • Wojna, panie tego Wojna, panie tego

    Korwin opowiadał kiedyś bajeczkę o najeździe ludożerców na szczęśliwą wyspę. Hordy ludożerców runęły, by zmusić mieszkańców rajskiej krainy do ludożerstwa, ci bronili się dzielnie, ale, niestety, męstwo nie wystarczało – problem w tym, że obrońcy musieli dostarczać swoim oddziałom prowiant i grzebać zmarłych, a ludożercy pożerali trupy, więc nie musieli ani jednego, ani drugiego. Aż w krytycznej sytuacji obrońcy powiedzieli sobie – trudno, jakkolwiek to obrzydliwe, jest skuteczne, więc też musimy zacząć się żywić ludzkim mięsem. Dzięki temu wyrównali szansę, spuścili najeźdźcom bęcki i ostatecznie ich wygnali.

  • Wołanie o kaftan Wołanie o kaftan

    Niezły kabaret. Andrzej Rzepliński opowiada niemieckiemu radiu, i w ogóle każdemu, kto tylko chce go słuchać, że jest prześladowany, nękany, spodziewa się zamachu na swoje życie. Mateusz Kijowski – że za nim chodzą, podsłuchują i inwigilują. Pytany (jak ktoś śmiał?!) czy ma na to dowody, Kijowski odpowiedział, że dowodów nie ma, ale ma pewność. Fantastyczna formuła, pozwalająca udowodnić wszystko. Zdumiewające, że nie wpadł na nią prezes Rzepliński. Panie prezesie, czy ma pan podstawę prawną do dzielenia sędziów na „naszą dziewiątkę” i nieorzekających? Podstawy prawnej nie mam, ale mam pewność!