• Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym. Czytaj więcej...
  • Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

sobota, 08 czerwiec 2019 09:50

Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi Wyróżniony

Napisane przez Rafał A. Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(348 głosów)
LGBT LGBT Photo by Ashly Araya on Unsplash

Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym.

Wróg u bram – a nawet gorzej, wróg już wdarł się do naszego domu, podstępem, wykorzystując nasza dobroduszność i poczciwość, i buszuje po nim z coraz wyraźniej widocznym zamiarem zamienienia go nam w kacet.

Naprawdę, nie przesadzam. Proszę zauważyć, za co Zofia Klepacka stała się obiektem nienawiści, dlaczego wpływowe grupy nacisku chcą zadać jej śmierć cywilną i odebrać wywalczone dla Polski medale. Za to, że ośmieliła się, wbrew terrorowi politycznej poprawności, bronić zdrowego rozsądku. Bo ochrona dzieci przed seks-edukatorami z organizacji LGBT to nie polityka, ani tym bardziej „nietolerancja” czy „nienawiść” – to właśnie zdrowy rozsądek.

Na czym polega „równościowa” edukacja, promowana m.in. przez panów Rabieja i Trzaskowskiego jako element kulturowej walki z PiS i tą Polską, którą michnikowszczyzna nazywa „prawicowym ciemnogrodem”? Mogliśmy to zobaczyć w programie Anity Gargas, gdzie nagrano jedną z przekazujących tę „wiedzę” seks-edukatorek. Zresztą tak naprawdę nie trzeba wcale ukrytej kamery – różne organizacje feministyczne, LGBT i inne „antify” niespecjalnie się kryją z tym, co zamierzają wtłoczyć w mózgi młodego pokolenia.

Podstawę tej „edukacji” jest uznane za aksjomat twierdzenie, że płeć człowieka to tylko przesąd. „Nikt nie rodzi się kobietą” (to zresztą tytuł jednego z kanonicznych tekstów marksizmu-feminizmu), płeć to „konstrukt kulturowy” (stąd w angielszczyźnie, współczesnej linqua franca, zastąpienie kojarzonego biologicznie słowa „sex” neologizmem „gender”) – w każdym jest potencjał bycia zarówno kobietą, jak i mężczyzną. W jednym okresie życia możemy się czuć i realizować jako jedno, w innym jako drugie. Tym bardziej płynna jest nasza „orientacja seksualna”.

(Mówiąc nawiasem, bo nigdy dość demaskowania obłudy głosicieli ideolo: otwarte już dziś głoszenie tej tezy nie zmienia ich nienawiści do tych, którzy twierdzą, że z homoseksualizmu można leczyć. Według ideolo każdy człowiek ma prawo do wyboru swojej „tożsamości” i „orientacji” płciowej, ale tylko w jedną stronę – do bycia przeciągniętym z ponurego, patriarchalnego świata „heteryków” do tęczowego świata homo. W odwrotną stronę natomiast jest to dyskryminacja, prześladowanie i faszyzm.)

 

Wspomniana seks-wolontariuszka, pokazana w programie TVP, dodaje do tego przykazanie chytrości. Najpierw trzeba dzieciom mówić rzeczy, które wydają się płynąć z wrażliwości na cudzą krzywdę i odmienność, możliwie niekontrowersyjne, aby pozyskać ich zaufanie. I dopiero wtedy zacząć głęboką intoksykację: wcale nie jesteś chłopcem ani dziewczynką, rodzice, którzy ci to wmawiają, po prostu się nie znają, są zacofani, homofobiczni i źli. Pamiętacie Państwo film „Dreszcze” i komunistycznego wychowawcę , granego przez Zdzisława Wardejna? „Kochane dzieci, trzeba wreszcie powiedzieć rodzicom nie, trzeba być odważnym”.

Wszystkie totalitaryzmy zaczynały od tego samego. Od wychowania dla ideolo grupy janczarów, fanatyzowanych przekonaniem, że ich prorocy posiedli jedyną prawdę, której starzy nie rozumieją i dlatego trzeba ich odesłać na śmietnik historii. Czerwoni, brunatni – nie ma różnicy, tęczowi powtarzają tylko sprawdzone wzorce.

Wyjątkowo cyniczną manipulacją polityków, którzy patronują wpuszczaniu LGBT do szkół, jest powoływanie się na jakieś „standardy” Światowej Organizacji Zdrowia, WHO. W istocie rzekome standardy to autorski manifest jakiegoś podejrzanego gremium, którego WHO nigdy nie autoryzowała – typowa propagandowa ściema, która ma sparaliżować opór przeciwko rewolucji argumentem „naukowości”. Dokładnie w to samo grali komuniści, nazywając ideolo marksizmu-leninizmu „światopoglądem naukowym”.

Otóż teza o płynności płci, twierdzenie, że płeć to tylko wymysł i wmówienie „klasy panującej”, „patriarchatu”, że w istocie w ogóle nic takiego jak różnica płci nie istnieje, to czyste ideolo.

Z nauką nie ma to nic wspólnego – tak samo, jak nic wspólnego nie miały z nią brednie Engelsa i Lenina, którymi uzasadniano draństwa reżimu jako „obiektywną, historyczną konieczność”. Proszę wziąć do ręki książki dowolnego liczącego się psychologa czy seksualoga, a znajdziemy tam, wprost przeciwnie, wiedzę o tym, jak ważne jest ukształtowanie się w dzieciństwie tożsamości płciowej i jakie szkody dla całego życia powoduje jej rozchwianie czy zaburzanie.

„Edukacja” polegająca na przebieraniu chłopców w sukienki i sprowadzaniu do szkół dziwadeł z gatunku „drag queen” nie jest żadną edukacją, a zło, jakie wyrządza, nie wyczerpuje się na demoralizacji. Celowo, cynicznie, robi się naszym dzieciom kaszę z mózgu, zaburzając ich identyfikację płciową.

Nie przesadzajmy zresztą z wpływem seks-edukatorów, najbardziej niszcząca jest tu dla psychiki najmłodszych popkuktura, sterowana przez wielkie korporacje, szczególnie te, które w duopolu przejęły kontrolę nad 70 procentami zasobów internetu (!) – Facebook i Google.

Nawiasem mówiąc, na ogólnodostępnym dostępnym planie warszawskiej „parady równości” obie firmy mają wyznaczone swoje miejsce w pochodzie, pomiędzy pracownikami innych globalnych korporacji, organizacjami LGTB, partiami „Razem” czy „Wiosna” i przedstawicielstwami dyplomatycznymi innych państw. Podobieństwo do pochodów pierwszomajowych, na które też zapędzano całe „zakłady pracy”, jest równie nieprzypadkowe, jak podobieństwo „Antify” do „Czarnych Koszul” czy „Sturm Abteilung”.

Jest rzeczą normalną i odwieczną, że zanim pojawi się u młodego człowieka zainteresowanie płcią przeciwną, znajduje sobie przyjaciół lub przyjaciółki po swojej stronie szkolnej klasy – i nie ma w tym nic seksualnego. Dziś dzieciom wmawia się, że taki przyjaciel czy przyjaciółka to ich „chłopak” albo „dziewczyna” i nadaje normalnej relacji podtekst, w który rodzice i wychowawcy nie potrafią uwierzyć. Opowiadano mi już o problemie z dziewczynką, która przeżyła nerwowe załamanie, bo nagle okazało się, że nie jest lesbijką – a to przecież takie „trendy” i ona tak bardzo chciała być jak jej ulubiona gwiazda. W wielu krajach zachodnich – w statystykach przoduje tu Wielka Brytania – deklaracja takiej rozchwianej nastolatki wystarczy do pośpiesznej „pomocy” lekarskiej przez operacyjną zmianę płci. Jak dalej może się ułożyć życie dziecka, poddanego takiej traumie?

Wszystkie rewolucje, powtórzę, czerwona, brunatna czy tęczowa, działają tak samo. Kryją swe prawdziwe cele, wedle zasady „mądrości etapu”. Faszyści chcieli tylko sprawiedliwości społecznej i ukrócenia wyzysku wielkiej finansjery, komuniści rozwodzili się nad krzywdą robotników i tłumy ich poputczikówm, nawet jeszcze i po referacie Chruszczowa, żyły w przekonaniu, że walczą o godne życie dla ludzi pracy, o prawa związkowe i bezpieczeństwo socjalne – tak samo, jak pani Rusin czy pan Szyc wierzą, że bronią jakichś rzekomo prześladowanych, a pan Rabiej uzasadnia krzywdzenie dzieci przez seks-edukatorów zmyślonymi opowieściami o dzieciakach, które z uwagi na te rzekome prześladowania za „orientację” jakoby „masowo popełniają samobójstwa”.

Ale tak naprawdę, cokolwiek by ideolo dla zamydlenia oczu opowiadało, zawsze chodzi o to samo – o zbudowanie „nowego wspaniałego świata” pod strychulec ideolo.

A ideolo uczy, że żeby ten nowy wspaniały świat zbudować, trzeba zniszczyć stary. Różnice między różnymi nurtami tej samej w gruncie rzeczy post-oświeceniowej zarazy to tylko różnice we wskazaniu, co konkretnie należy ze świata usunąć jako źródło zła. Jakobini zakładali, że naprawią świat gilotynując arystokratów i księży, marksiści chcieli zniszczyć klasy posiadające i własność jako taką, naziści – niższe rasy; a wszyscy razem – religię, zwłaszcza chrześcijańską, a szczególnie Kościół katolicki. Dziś marksowy pomiot umyślił sobie, że trzeba zniszczyć podział na męskie i żeńskie, płeć – po prostu, zanegowali biologię, tak, jak komunizm zanegował prawa ekonomii.

Kłamstwem „mądrości etapu”, na którym zbudował wpływy polityczny ruch LGBT, było twierdzenie, że chodzi w nim o obronę praw ludzi, którzy przecież sobie swej „orientacji seksualnej” nie wybierają, tacy się rodzą – pisałem o tym w felietonie „Tęczowe pęknięcie”, i w nieco późniejszym „Gejowska bezczelność”, proszę z łaski swojej przeczytać, kto jeszcze tego nie robił. Ale ten etap mamy już dawno za sobą. Dziś na Zachodzie prześladuje się – pod pozorem „walki z dyskryminacją” – nie tylko ludzi takich jak Roger Scruton, Jordan B. Peterson czy Bret Weinstein, naukowców, którzy ośmielają się kierować, po staremu, prawdą, a nie nauką Proroków i Świętych Ksiąg ideolo. Rewolucja zaczęła już pożeranie własnych dzieci.

Ofiarą politycznie poprawnej cenzury padła na amerykańskich kampusach ikoniczna kiedyś dla feminizmu sztuka „Monologi Waginy” – bo dyskryminuje i obraża „kobiety z penisem”. Ostracyzmowi poddaje rewolucja swych dawnych bohaterów, jak Martinę Navratilową, bo ta, choć wzorowa lesbijka, dopuściła się „odchylenia”, potępiając praktykę dopuszczania do żeńskich konkurencji sportowych mężczyzn, którzy deklarują, że na okoliczność zawodów poczuli się kobietami.

To, co wydawało nam się anegdotą, absurdem, czymś niemożliwym na szerszą skalę i dłuższą metę, staje się ponurą codziennością podbijanego przez tęczowy bolszewizm Zachodu. Obyśmy nie byli równie bezczynni wobec jego postępów, jak to było tam.

Wielkość Józefa Mackiewicza wyrażała się między innymi w tym, że kiedy inni chcieli traktować komunistów jak równoprawnych uczestników publicznego dyskursu, mówił zawsze jasno: komunizm to zło, które chce nas zniszczyć. Kto wdawaje się z takim złem w dyskusje, kto mu udziela praw, których komuniści odmawiają innym, rozbraja się wobec nich i skazuje się na to, że prędzej czy później zostanie przez nich podbity i zniszczony.

Drodzy czytelnicy, daleko mi do tej wielkości, ale chcę powiedzieć mocno i wyraźnie: z LGBT trzeba walczyć! To nie są ludzie dobrej woli, ale nowi bolszewicy, nowi naziści, którzy chcą nas zniszczyć w imię swojego obłędnego ideolo. Podkreślam – mówię o zwalczaniu LGBT, ideolo, nie homoseksualistów. Bo w LGBT wcale nie chodzi o homoseksualizm, tak samo jak w komunizmie nie chodziło o robotników, w nazizmie o sprawiedliwość dla pokrzywdzonych Traktatem Wersalskim Niemców, a w feminizmie nie chodzi o kobiety.

 

OŚWIADCZENIE AUTORA

W pierwotnej wersji niniejszego tekstu użyłem cytatu z Józefa Mackiewicza: "do komunistów trzeba strzelać" i choć o "strzelaniu" do LGBT napisałem w cudzysłowie, pojawiła się obawa, iż cytat ten - zwłaszcza wpuszczony w medialny "głuchy telefon", pomijający odautorskie zastrzeżenia - może zostać odebrany w sposób dosłowny, z najgorszymi skutkami, za co, z oczywistych względów, redakcja Interii nie chce ponosić odpowiedzialności. Jakkolwiek dosłowne odbieranie słów wielkiego pisarza wydaje mi się absurdem, po chwili namysłu zgadzam się, że doświadczenia takie, jak zbrodnie dokonane przez szaleńców na śp. Marku Rosiaku czy śp. Pawle Adamowiczu, każą dmuchać na zimne. Dlatego usunąłem dwuznaczne sformułowania i zadeklarowałem gotowość przepraszenia za użycie cytatu, który, wyrwany z historycznego kontekstu może być odbierany jako wezwanie do stosowania fizycznej przemocy - od czego, zapewniam, jestem jak najdalszy.

Pomimo tego Interia zadecydowała o zakończeniu naszej wieloletniej współpracy. Dziękuję wszystkim, dzięki którym była ona możliwa (na czele ze śp. Zygmuntem Moszkowiczem, który mnie tam zaprosił) i zapraszam na łamy tygodnika „Do Rzeczy”, na portal dorzeczy.pl i na niniejszą stronę.

Rafał A. Ziemkiewicz

Czytany 117804 razy

Artykuły powiązane

  • ACTA oszustwa ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.

  • Adamowicz jako Blida-bis Adamowicz jako Blida-bis

    "Świeże groby zawsze wzruszą, obojętnie gdzie kopane – jak porosną, się okaże, kto szczuł i co było grane", śpiewał przed laty Jacek Kleyff. Grób byłej minister Barbary Blidy zarósł już, by trzymać się konwencji tej piosenki, trawą tak wysoką, że przez prawie dwa tygodnie po śmierci Pawła Adamowicza nikt o niej nie wspomniał. 

  • Nowy rok, stary magiel Nowy rok, stary magiel

    Coraz trudniej, wyznam z Nowym Rokiem, zmusić mi się do komentowania polskiego życia politycznego (z zachodnim zresztą nie jest lepiej, ale to mnie aż tak nie wkurza).