• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 29 wrzesień 2015 11:11

Gryźć Dudę, czyli gnojki udające dziennikarzy

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(41 głosów)
Prezydent Duda przemawia w ONZ Prezydent Duda przemawia w ONZ

Prezydent Duda zadebiutował w polityce światowej. Zadebiutował bardzo dobrze, co nie było trudne na tle poprzednika.

Rzadko kiedy w życiu tak się wstydziłem, jak wtedy, gdy prezydent RP odwiedzając jeden z najwyżej cenionych amerykańskich think-tanków, mając na sali ważnych tamtejszych analityków i polityków, zamiast – zgodnie z zaproszeniem – zaprezentować przyszłość Europy widzianą oczami Polski i regionu, bredził (tak: BREDZIŁ) co mu akurat do głowy przyszło, że w Polsce był kiedyś taki zwyczaj, że jak ktoś psuł jednomyślność to go bigosowano, i co to takiego bigos, i z czego się tę potrawę przyrządza.

Zapewne, mój wstyd był spotęgowany faktem, że wiedziałem, co to jest George Marshall Found, znałem osobiście Rona Asmusa (już sam ten fakt zadaje kłam oszczercom, którzy starają się ze mnie zrobić pisowca) – po prostu wiedziałem przed kim pokazaliśmy tak dobitnie, jakie polityczne i intelektualne zero uczyniliśmy swoim prezydentem. Ale fakt, że sławne „bigosowe” przemówienie zostało przed ostatnimi wyborami „wyparowane” z internetu, podobnie, jak z kół łowieckich poznikały wszystkie liczne kiedyś pamiątkowe fotki Komorowskiego z ustrzeloną zwierzyną, dowodzi, że nawet współpracownicy byłego prezydenta rozumieli skalę kompromitacji.

Na tym tle Duda zaprezentował się w ONZ jak Johnny Depp przy Trybsonie.

I oto – z tej wizyty tzw. wiodące media zauważają tylko zdjęcie, na którym Duda jest w sytuacji protokolarnej z Putinem. Wielka sensacja! Pije szampana z Putinem! Miałkie, głupawe żarciki „a co na to prezes” (jak to co? Przecież to on go tak pilotem posterował, żeby był tuz koło Obamy), przypominanie smoleńskich uścisków Tuska z Putinem (jakby można to porównywać). I 14 sekund przemówienia prezydenta w Telewizji Publicznej, a w tzw. komercyjnych – zero. Do ciężkiej cholery, prezydent Polski przemawiał na forum zgromadzenia ogólnego ONZ, tuż po Obamie, jego słowa wzbudziły uznanie tamtejszych komentatorów – pokazać to Polakom, zamiast zawracać im kontrafałdę tostami na urodzinami „Bolka” czy zamalowywaniem istniejących tylko na fotoszopie napisów to wasz psi obowiązek, gnojki!

Ręce opadają. Naprawdę, w używaniu mocnych słów pod adresem funkcjonariuszy tzw. mediów publicznych, TVN i Polsatu (z nielicznymi wyjątkami, i nisko będącymi w hierarchii służbowej) nie sposób przesadzić. Takiego „dziennikarstwa” nie było od czasów towarzysza Barańskiego i jego ekipy ze stanu wojennego. Z tą okolicznością przemawiającą na korzyśc komuny, że oni występowali w mundurkach i nie udawali że wobec sporu PZPR z „Solidarnością” i demokracji z ZSSR bezstronni.

Czytany 28757 razy

Artykuły powiązane

  • Polska na grillu Polska na grillu

    Nikt nie da ci takich dowodów uznania, jak wrogowie - złorzeczenia, obelżywe poryki i inne wyrazy ze strony nienawiści ludzi podłych to dla uszu mężczyzny zawsze piękna muzyka.

  • Wariant Wołodyjowskiego Wariant Wołodyjowskiego

    „Nadzwyczajna kasta”, jak nieopatrznie określiła prawniczy establishment jego przedstawicielka, postanowiła odpalić potężną salwę w wojnie toczonej z władzą, a ministrem sprawiedliwości szczególnie. Odpaliła bombę pod własnym siedzeniem.

  • Rekonstrukcja z kozą w tle Rekonstrukcja z kozą w tle

    Żart o kozie rabina jest tak stary, że aż wstyd go cytować.

  • Nieznośna względność bytu Nieznośna względność bytu

    Nic stałego, naprawdę nic stałego nie ma w polskim życiu politycznym.

  • Kto kogo, kto komu? Kto kogo, kto komu?

    Właściwie to cisną mi się do głowy same banały. Na przykład: wojnę łatwo zacząć, ale trudno skończyć. Albo: na wojnie pierwszą ofiarą pada prawda. Może ewentualnie coś o tym, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta i pyrrusowych zwycięstwach.