czwartek, 14 styczeń 2016 12:17

Oda do KOD-a

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(19 głosów)
Oda do KOD-a fot. Stiopa / Wikipedia - CC BY-SA 4.0

Nie można, zastanawiając się nad perspektywami nadchodzącego roku, nie zauważyć, że wchodzimy weń ubogaceni. Mamy w Polsce coś, czego dotąd nie było – Komitet Obrony Demokracji. Oddolny, spontaniczny, obywatelski ruch, który skrzyknął się po to, żeby bronić wolności. Mojej między innymi.

Cóż ja mogę w takiej sytuacji swoim obrońcom powiedzieć?

Mogę – wręcz musze – powiedzieć, że Polska na nich, obrońców demokracji i praw człowieka, bardzo długo czekała.

I niestety nie doczekała się.

Nie było ich, niestety, kiedy Platforma czyściła do spodu media, nie tylko tak zwane publiczne, ale także prywatne. Nie bronili „Rzeczpospolitej” przed naciskami ministra skarbu, przed wrogim przejęciem przez znajomego spod śmietnika ministra Grasia za pieniądze byłego esbeckiego, właśnie w „Rzeczpospolitej” wcześniej zdemaskowanego. Nie było ich, kiedy po tym przejęciu nowy właściciel wyrzucał dziennikarzy z gazety i tygodnika „Uważam Rze”, mimo iż skutkowało to zniszczeniem rynkowej pozycji tych pism.

Nie przyszli bronić demokracji, gdy Donald Tusk, aby nie dopuścić do ujawnienia korupcji w swojej partii, odwołał bezprawnie, w połowie kadencji szefa CBA Mariusza Kamińskiego. I nie było ich, kiedy poseł Sekuła z wywodzącą się z partii rządzącej większością bezceremonialnie ukręcał łeb aferze hazardowej w sejmowej komisji.

Zabrakło obrońców demokracji, kiedy chłopcy z ABW wjechali o szóstej rano do twórcy strony internetowej „Antykomor” za to, że śmiał sobie kpić z prezydenta. Nie było ich też, gdy dzielna ABW plądrowała redakcję „Wprost” i wyrywała Sylwestrowi Latkowskiemu notebook z danymi. Nie oburzali się ani nie wychodzili na ulice bronić Konstytucji, gdy ujawniono, jak minister Sienkiewicz z prezesem Belką umówili sposób obejścia konstytucyjnego zakazu dodruku pieniądza, by inflacyjnym zwiększeniem emisji złotego zwiększyć wyborcze szanse PO.

I kiedy Bronisław Komorowski z PO forsowali ustawę tłumiącą wolność zgromadzeń, zgodnie skrytykowaną przez wszystkie powołane do obrony praw obywatelskich instytucje, i kiedy rzutem na taśmę zawłaszczali Trybunał Konstytucyjny – wtedy obrońców demokracji nie było. Spali głębokim snem, jak rycerze spod Giewontu.

A teraz nagle śpiący rycerze się obudzili i wzywają naród do ulicznej rewolty?

No cóż, przesłanie dla nich na nadchodzący rok samo się narzuca: skoro sobie polska demokracja poradziła bez was, kiedy naprawdę była zagrożona – to sobie tym bardziej poradzi i teraz. Śpijcie dalej. Albo idźta się raczej zająć zarabianiem na alimenty dla swoich dzieci.

(felieton wygłoszony na antenie Radia Plus)

Czytany 7660 razy

Artykuły powiązane

  • Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu Tezy o wojnie polsko-polskiej i jej wygaszeniu

    Jeśli zabrakłoby PO, jej zwolennicy i tak nie poprą PiS, i odwrotnie, gdyby zniknął PiS, jego elektorat nie przerzuci głosów na PO...

  • Piosenki dla Nowoczesnej Piosenki dla Nowoczesnej

    Gdy czytam – w mojej branży muszę – sondaże poparcia dla partii politycznych, a konkretnie, gdy przyglądam się, jak więdnie w nich słupek Nowoczesnej, brzmią mi w uszach słowa starej piosenki: „samolot rozbił się przed startem”.

  • W co gra Tusk? W co gra Tusk?

    Trudno o tym wyrokować bez dostępu do badań, ale nie wydaje mi się, żeby Donald Tusk wygrał na zamianie swego przesłuchania w cyrk.

  • My z podpalanych wsi i miast My z podpalanych wsi i miast

    „Czyja Polska?” – rzucił z sejmowej trybuny Jan Olszewski podczas pamiętnej nocy, na której do czasu tragedii w Smoleńsku budowana była tożsamościowa narracja prawicy.

  • Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste Odsunąć PiS od władzy? Ależ to proste

    Nie jest prawdą, że bez Lecha Wałęsy nie upadłby komunizm, jak głosi propaganda "opozycji totalnej" - ale nie ulega wątpliwości, że bez Lecha Wałęsy trudniej byłoby o temat na felieton. Były prezydent jest po prostu kopalnią różnych śmiesznych głupstw, wystarczy tylko zajrzeć co i raz na jego konta w mediach społecznościowych albo przebiec wzrokiem cytaty z mądrości, którymi sypie na spotkaniach z kodowskim ludem (podobno zresztą, zgodnie z nową świecką tradycją tej organizacji, spotykając się z nim nie za darmo).