• Wojna frustratów

    Dziennikarskim półświatkiem wstrząsnęło nieprzedłużenie przez tygodnik "Polityka" umowy o pracę z Rafałem Wosiem - czyli jego, mówiąc prościej, wylanie z pracy.  Czytaj więcej...
  • Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza. Czytaj więcej...
  • Symetrystę goń, goń, goń

    Po trzech latach rządów PiS ich najgorszą stroną nadal pozostaje opozycja. Nic nie zrozumiała, niczego się nie nauczyła i niczego nie zapomniała. Dramat, rozpacz, czarna mogiła. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

wtorek, 27 październik 2015 20:35

Czego boją się w „Wyborczej”

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(78 głosów)
Agora siedziba przy Czerskiej w Warszawie Agora siedziba przy Czerskiej w Warszawie

Część akcji „Agory” była w posiadaniu OFE. I wraz z aktywami OFE trafiła do ZUS. Nie sprawdzałem prawdziwości tej plotki, bo mnie to nie interesuje – w każdym razie tym się teraz w „Volkischer PO-bachter” straszą.

Redaktor Wojciech Czuchnowski – powiedzmy sobie, człowiek nie cieszący się szczególnym prestiżem, uważany przez wielu, słusznie moim zdaniem, za „cyngla” do brudnej propagandowej roboty – w obcesowy sposób zwrócił się do mnie, żebym go nie straszył. Chodziło o zdanie na twitterze, że Jarosław Kaczyński może pewnym ludziom wybaczać, i to bardzo pięknie z jego strony, ale u mnie i tak mają, powiedzmy ładnie, przekichane.
Pan Czuchnowski oczywiście się myli – ani myślę go straszyć, w ogóle uznaję straszeni czy odgrażanie się za coś niegodnego mężczyzny. Jeśli mężczyzna jest zdecydowany i wystarczająco silny żeby uderzyć, to uderza i zabija na miejscu – a dopóki nie jest zdecydowany, albo nie może, to trzyma gębę na kłódkę i pięści przy de. To oczywiście uwaga zupełnie akademicka i bez związku z tematem, jak to na blogu.
To nie ja straszę Czuchnowskiego i innych redaktorów „Wyborczej”, szczególnie tych, którzy w latach rządów PO wykazali się szczególną służalczością wobec władzy i kelnerską dyspozycyjnością wobec kierownictwa. To oni sami się straszą.
Po „Agorze”, jak i po całym lemingradzie, krążą dziś rozmaite „listy pisowców”, którzy w najbliższych dniach objąć mają – zdaniem autorów tychże list – rozmaite posady w administracji państwowej, mediach publicznych i w samej „Agorze”, a potem się mścić. Listy te mają wzbudzić grozę i podobno faktycznie wzbudzają.


W największym skrócie - część akcji „Agory” należała do OFE. I wraz z aktywami OFE trafiła do ZUS. Nie sprawdzałem prawdziwości tej plotki, bo mnie to nie interesuje – w każdym razie tym się właśnie w „Volkischer PO-bachter” straszą. Kiedy PO kradła OFE, gazeta Michnika nie protestowała, bo do głowy nikomu nie przyszło, że zakonnica w ciąży na pasach zostanie niebawem przejechana.
Teraz zaś wybuchła panika, że jak pisowcy wezmą ZUS, to mając te akcje i możliwości, jakie daje władza, wpłyną na innych udziałowców i wyznaczą tam nowego naczelnego.
W tym kontekście pada w plotkach moje nazwisko. Z jednej strony, to niezbyt ciekawa sugestia, jakobym nadawał się do wywożenia nieczystości, bo czymże innym byłoby ewentualne robienie porządków na Czerskiej. Z drugiej wszelako – skromny dowód popularności i wizerunku, który zawsze cieszy.
Jeśli ktoś z tego powodu nie może spać, to jego problem.
Ale nie pisałbym o tym wszystkim, gdyby nie jedna sprawa.
Otóż pozwalam sobie przypomnieć, że kiedy gang Tuska po Tragedii Smoleńskiej i wyborczym triumfie Komorowskiego objął niepodzielną władzę w III RP, cierniem w zadku siedział mu dziennik „Rzeczpospolita”. Pod kierownictwem Pawła Lisickiego wielokrotnie zalał on sadła za skórę obozowi rządowemu, ujawniając parę afer czy przekłuwając propagandowy balon dmuchany przez „Wyborczą” na okoliczność książki Grossa „Złote żniwa”. Większościowym udziałowcem spółki wydającej „Rzeczpospolitą” i wyrosły przy niej tygodnik „Uważam Rze – inaczej pisane”, który błyskawicznie wyrósł na czołowy tygodnik opinii, był brytyjski koncern Mecom. Minister skarbu Grad stawał na uszach, by uprzykrzyć Mecomowi życie, wykorzystując państwowe udziały, prowadził w spółce nieustającą obstrukcję, do brytyjskiego rządu kursowali emisariusze proszący o wywarcie na koncern nacisku, aby przestał w Polsce wspierać faszystów, a z drugiej strony oferowano Brytyjczykom bardzo korzystne warunki za sprzedanie swych udziałów wskazanemu przez rząd prywatnemu inwestorowi. Aż w pewnym momencie władze Mecomu się zmieniły i te nowe machnęły na Polskę ręką i wzięły oferowaną im kasę.
W ten sposób właścicielem wpływowej wtedy gazety i czołowego tygodnika stał się niejaki Hajdarowicz, znajomy spod śmietnika pana Grasia, najsławniejszego ciecia w Polsce i totumfackiego Tuska. Gotóweczkę dla Mecomu wyłożył niejaki pan Czarnecki, zdemaskowany swego czasu przez „Rzeczpospolitą” jako, u zarania swej kariery, komunistyczny TW, państwowe udziały dostał zaś Hajdarowicz dzięki kilku mało finezyjnym „mykom” za bezcen, jeśli nie w ogóle za darmo. Po czym wyrwał dziennikowi i tygodnikowi zęby, a zarazem szeregiem reorganizacji i idiotycznych przekształceń doprowadził je do ruiny i utraty opiniotwórczej siły.
Pamiętam, że kiedy Hajdarowicz przystąpił do rozprawy z naszym tygodnikiem, komentatorzy z „Wyborczej” sekundowali mu w dziele „depisizacji” z gorliwością tej partyjnej hołoty, która w sławnej scenie z filmów dokumentalnych z sejmowej galerii podczas haniebnego przemówienia Gomułki w marcu 1968 dopingowała go „śmielej, towarzyszu Wiesławie! Śmielej!”
Pamiętam, że pisałem wtedy, że głupio robią. I że, wskutek tej ich nikczemnej głupoty, kiedy sytuacja się odwróci, i przyjdzie rząd PiS, i użyje analogicznych nacisków by skłonić udziałowców „Agory” do odsprzedania akcji, dajmy na to, SKOK-om albo fundacji senatora Biereckiego, i nowy, pisowski prezes czy naczelny wszystkich ich pośle z gwizdem na bruk, to żaden uczciwy człowiek nie wystąpi w ich obronie i nie zaprotestuje – najwyżej splunie w ślad za nimi.
Prorok jakowysik, co?
Reszta jest milczeniem.
Znaczącym.
Frekwencja i okular mgłą zachodzący - Chłodne Oko
 
Dlaczego okular Ziemkiewicza parą zachodzić może? Co wisi Polakom? Komu frekwencja służy i czy niezadowolona większość to byli wyborcy PO? Kto nie umiałby sprzedać wody na pustyni? Czytaj więcej...

Czytany 32859 razy

Artykuły powiązane

  • Klucz do Schetyny Klucz do Schetyny

    To, że częściej piszę tu o opozycji niż o władzy, ma bardzo prostą przyczynę: z punktu widzenia publicysty, felietonisty, opozycja jest ciekawsza.

  • Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać Delegalizacja ONR? Możecie im nakukać

    Temat "delegalizowania ONR" wraca jak bumerang, albo jak swego czasu "stawianie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu" za rzekome doprowadzenie do śmierci byłej minister Blidy. 

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Polityczne dziadowanie Polityczne dziadowanie

    Powiedzieć, że polska polityka całkiem już zeszła na psy, to nic nie powiedzieć i tylko obrazić poczciwe czworonogi. Nazwać to, co się w niej dzieje cyrkiem, to obrazić ciężko pracujących cyrkowców.

  • Czyńcie pokutę! Czyńcie pokutę!

    Zarządziłem na swoim twitterze małą sondę: co zdaniem "folołersów" najbardziej zaszkodziło sondażowym notowaniom PiS?