• Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart. Czytaj więcej...
  • Opozycja totalna, czyli instynkt śmierci

  • Faszyzm urojony

    "Opozycja totalna" zachowuje się jak… Nawiasem mówiąc, zauważyłem, że coraz częściej twierdzi ona, iż nazywanie jej w taki sposób to "propaganda PiS". Trzeba najwyraźniej przypomnieć, że "totalną" nie nazwał tej opozycji żaden program telewizyjny ani gazeta, tylko jej własny lider, Grzegorz Schetyna. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

niedziela, 25 październik 2015 21:08

Nareszcie! - blog Ziemkiewicza

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(35 głosów)
Pycha i upadek. Wynik wyborczy 2015 Pycha i upadek. Wynik wyborczy 2015 uziemkiewicza.pl

No i, jak się okazało – byłem prorokiem. Co przyzna teraz każdy, kto czytał moją książkę. A kto jej jeszcze nie czytał, przyzna, jak ten brak nadrobi.

Czy coś jest jeszcze do dodania? Tak. Największym zaskoczeniem nie jest manto spuszczone przez Polaków Platformie, ale frekwencja wyborcza, przy jakiej się to manto odbyło. Pokazuje ona, że nie tylko stratedzy PO, ale cały medialny i ekspercki mainstream III RP pomylił się całkowicie w ocenie nastrojów społecznych. Czy raczej, nie tyle się pomylił, co uległ zaczadzeniu własną propagandą i chciejstwu, co końca wierząc, że sukces PiS jest możliwy wyłącznie dzięki demobilizacji „milczącej większości”, która nie chce „państwa wyznaniowego”, „wojny z ruskim” i „wyrzucenia nas z Unii”, do których, jak owa większość została przekonana przez medialno-celebrycki mainstream, doprowadzą rządy PiS.
Z takiej diagnozy płynęła strategia: mobilizować większość straszeniem zmianą. Walić w PiS ile się da, z grubej rury, bo „ciemny lud” na subtelnościach się nie wyznaje – jeśli uda się zagonić do urn miliony, to te miliony zagłosują raz jeszcze za świętym spokojem i ciepłą wodą w kranie, jak nie na PO, to na jej nowoczesne bądź lewicowe klony, i przegłosują żelazny elektorat PiS.
A tu, jak to się mówiło w mojej szkole – dupa kwas, wszystko inaczej. Okazało się, że większości Polaków nie oburza, że ktoś tam śmiał niby powiedzieć „Polska w ruinie”. Ową większość oburza wmawianie jej, że w Polsce „byczo jest”, że to „złota epoka”, i że „kolejki są już tylko po ajfony”. Oburzyło Polaków traktowanie ich jak idiotów, którym można wciskać ciemnotę o „Średniowieczu” i wyższych płacach wprowadzanych nagle przez partie, która miała na ich podniesienie osiem lat. Ruszyła do urn nie po to, żeby ratować Polskę przed PiS – ale żeby dać Platformie tęgiego kopa w tyłek. Kosztowna i intensywna kampania wyborcza oraz pospolite ruszenie prorządowych mediów i „autorytetów” odniosły skutek tylko o tyle, że tę większość dodatkowo rozdrażniły i przekonały, iż najlepszym sposobem, by ten kopniak zabolał, jest głosować na PiS.
Reszta to sprawy wtórne względem tej pierwszej, podstawowej – potrzeby zmiany. Zmiany dotyczącej także debaty publicznej.
Polacy powiedzieli (po raz kolejny, bo wcześniej już w wyborach prezydenckich) – mamy dość straszenia, jadu, pogardy, bluzgów! Rozmawiajcie między sobą jak ludzie, a nie się żrecie jak dzikie zwierzęta.

PiS wygrał, bo ten głos usłyszał. Bo wystawił do walki o prezydenturę miłego, zachowującego się z dystynkcją Andrzeja Dudę, wyśmiewanego nawet z tego powodu jako „budyń z soczkiem”, a po jego wygranej – Beatę Szydło, mówiącą o gospodarce i naprawianiu kraju. Agresja w przekazie PiS zeszła na drugi plan, obsługując raczej wewnętrzne emocje.
Zupełnie inaczej w PO i jej medialnej „otulinie”. Partia rządząca nie wyczuła nastrojów, nie skorzystała z okazji, jaką dawała jej zmiana przywództwa, do zmiany przekazu. Poszła w najbardziej prymitywne ataki na opozycje. O dziwo, brnęła w nie tym usilniej, im bardziej się one okazywały nieskuteczne.
Można rzec przegranym na pociechę – przegrali właśnie dlatego, że stali się formacja zupełnie inną, niż ta, która wygrywała osiem lat temu uwodząc sloganami o miłości i wizjami dostatku, spokoju. Ta PO, która przegrała, to partia histerii, partia wrzasku i kwiku odpędzanych od koryta.
„Tonący brzydko się chwyta”, jak to ujął Stanisław Jerzy Lec. Kampania PO była, najdelikatniej mówiąc, taka właśnie – brzydka. I dlatego mobilizując rozhisteryzowanych celebrytów, wierzących święcie, że w latach 2005-2007 działo się coś strasznego, i że jak PiS wróci do władzy, to dziać się będzie coś jeszcze straszniejszego – jeszcze bardziej zmobilizowała milczącą większość, mającą dość tychże celebrytów i ich bredzenia.
Czy inna PO jest jeszcze możliwa – to dzisiaj wewnętrzny problem salonów. Jeśli pójdą za instynktem każącym im znowu odmawiać zwycięzcom legalności wyboru, sikać im na nogawki i ściągać w sukurs lewackie autorytety z Unii Europejskiej i niemieckich „antyfaszystów”, to przepadną do cna, a opozycję przeciwko PiS stworzy ktoś inny. Moim zdaniem tak dla Polski będzie lepiej.

 

Czytany 29182 razy

Artykuły powiązane

  • Przewrót pajacowy Przewrót pajacowy

    "Za granicą opowiadam, jaki w Polsce jest ruch oporu, unikalny na skalę światową" - chwali się Onetowi aktywistka organizacji "Strajk kobiet" Marta Lempart.

  • A więc klęska A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!).

  • Nie płaczę po Gersdorf Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków.

  • Cywilizacja onanistów Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą.

  • Wielkie rzeźbienie w... Wielkie rzeźbienie w...

    Miły czytelnik niech sobie wyobrazi, tak gwoli kształcącej umysł rozrywki, jakie to by były jaja po wszystkich tefałenach, niusłikach, onetach i pudelkach, gdyby tak spalił się plastikowy sraczyk na budowie gdzieś w okolicach warszawskiego Żoliborza, i ktokolwiek, kogo można nazwać „pisowcem”, choćby anonimowy internetowy troll, powiązał ów „pożar” z celowym podpaleniem, a domniemane celowe podpalenie z bezpieczeństwem Prezesa PiS?