• Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym. Czytaj więcej...
  • Nauczyciele ze sztachetą

    Żenada w polskich szkołach jest skutkiem nałożenia się różnych działań i różnych emocji, ale bezpośrednimi sprawcami kłopotów tegorocznych maturzystów i gimnazjalistów są policjanci. Ponieważ w dzisiejszym jazgocie życia publicznego nikt już nie pamięta niczego, co było dawniej niż przedwczoraj, na wszelki wypadek przypomnę: policjanci tuż przed obchodami stulecia odzyskania niepodległości, dzięki wybraniu właściwego momentu zdołali skutecznie chwycić rząd za gardło, przydusić i wydusić podwyżki. Czytaj więcej...
  • Europa nas ocali

    Po tym, jak Władysław Kosiniak-Kamysz wprowadził PSL w koalicję z "tęczowymi" z LGBTQ i z "zielonymi", domagającymi się "otwarcia klatek", zakazu hodowli zwierząt futerkowych, drobiu, a nawet zakazu dojenia krów - wydawało mi się, że już nic głupszego polityczny lider polskiej wsi zrobić nie może. Czytaj więcej...
  • Facebook, Google, Youtube, Twitter: prywatny totalitaryzm

    Ponad trzydzieści lat temu amerykańska telekomunikacja zdominowana została do tego stopnia przez kilka wielkich koncernów, na czele z American Telephone & Telegraph, że praktycznie stworzyły one monopol. Wielcy gracze bez trudu dogadywali się między sobą, uniemożliwiając konkurentom wejście na intratny rynek. Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

sobota, 24 październik 2015 21:39

Władza, opozycja, internet - blog Ziemkiewicza

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(54 głosów)
Twitter Audit dla mediów. Twitter Audit dla mediów. uziemkiewicza.pl

Dlaczego, mówiąc sławną frazą Adama Michnika, III RP „oddała go gówniarzom”? Jakimi metodami PiS, Korwinowcy, Kukizowcy i Narodowcy opanowali media społecznościowe i uczynili z twittera oraz facebooka alternatywę (...)

Uff, wreszcie można wrócić do bloga, zaniedbanego w przedwyborczym kręćku. Oczywiście, kampanii, która spowodowała tę przerwę, podsumować jeszcze nie można, bo po pierwsze, grożą za to wysokie grzywny, a po drugie, choć generalnie wiadomo, jakie będą wyniki głosowania, warto na nie zaczekać. Ale napocznijmy temat, który i ta, i poprzednia kampania wywołały bardzo mocno.

Internet. Dlaczego, mówiąc sławną frazą Adama Michnika, III RP „oddała go gówniarzom”? Jakimi metodami PiS, Korwinowcy, Kukizowcy i Narodowcy opanowali media społecznościowe i uczynili z twittera oraz facebooka alternatywę dla mediów oficjalnych, alternatywę, która w upadku władzy PO odegrała podobną rolę, jak „Wolna Europa” w obaleniu rządów PZPR?
Oficjalna narracja zdaje się tłumaczyć rzecz właśnie w oparciu o doświadczenie „imperialistycznych rozgłośni dywersyjnych”. Wiadomo, skąd się „Wolna Europa”, „Głos Ameryki” czy sekcja polska BBC wzięły – „wrogie ośrodki” zainwestowały kasę w sprzęt, emisję i ludzi. Elity III RP, w których panuje silne zabetonowanie hierarchii, czego zewnętrznym przejawem jest ich coraz bardziej kremlowska średnia wieku (52-letni Powiatowy robi tam wciąż za swawolnego nastolatka) nadal żyją w czasach przedinternetowych i sieć komputerowa jest dla nich taką, wiecie, wielką gazetą, tyle tylko, że zamiast drukować na papierze, wyświetlają ją na ekranie tego diabelskiego urządzenia, które zastąpiło maszyny do pisania i składopisy.
A skoro tak – należy ją przejąć tak, jak się po Okrągłym Stole przejęło inne gazety i czasopisma oraz radia i telewizje. Nie miejsce tu, żeby przypominać historię stworzenia i wypromowania „Gazety Wyborczej”, „likwidacji” RSW „Prasa-Książka-Ruch”, gangsterskie sposoby, jakimi zdławił układ z Magdalenki takie tytuły jak „Czas Krakowski”, „Młoda Polska” i „Spotkania” oraz przejął media publiczne i koncesje na prywatne telewizje, i jak potrafił zareagować na chwilową niezależność telewizji RTL-7. O tym wszystkim, a także o hucpie z „tymczasowymi zezwoleniami na nadawanie” i blokadą koncesji, która zbudowała trwający do dziś duopol Radia Zet i RMF FM pisałem w książkach.
W każdym razie – to nie jest tak, że władza nie zauważyła internetu. Ona także i sieć próbowała przejąć. Tylko zastosowała niewłaściwe metody.
Drobny przykład – twitter. Ten komunikator dostarcza prostego narzędzia umożliwiającego sprawdzenie, jaką część followersów stanowią konta nieaktywne.
Proszę przyjrzeć się efektom pracy zespołu śledczego strony uziemkiewicza.pl

Twitter Audit dla mediów TVN GAzeta Wyborcza, Radko Maryja Ziemkiewicz... Dociekliwi mogą sobie sprawdzić Twitter Audit jak to wygląda dla takich ID z Twittera: @platforma_org, @pis czy innego... Internet nie zasypia.


Wnioski są oczywiste. Profile, stanowiące potencjalnie oparcie dla „opiniotwórczej” siły salonu są ewidentnie napompowane. Ponad połowa kont nieaktywnych nie może być skutkiem naturalnego zjawiska, jakim jest fakt, że wiele osób zakłada konta i z jakichś powodów je porzuca, albo używa tylko do „lurkowania”. Tak wielka liczba „fejków” może być wyjaśniona tylko w jeden sposób – kupowaniem kont na allegro bądź w inny sposób (każdy internauta wie, jakie to łatwe). A prawidłowość, iż ogromną liczbę czerwonych łapek mają konta gwiazdorów prorządowej propagandy nie może być przypadkiem.
Ktoś po prostu wyobrażał sobie, że „autorytety” w internecie wylansuje się tak samo, jak autorytety dla telewizji i innych mediów tradycyjnych. Tak, że pan A będzie pisał, że pan B jest wielki, pan B zachwalał panią C, a pani C pana A, zaś prosty lud jak zobaczy, że wszyscy oni mają po 300 tysięcy folołersów i po pół miliona lajków, padnie na kolana.
To się nie udało – i władza wciąż myśli, że dlatego, iż ktoś sypnął jeszcze większą kasą i wynajął „płatnych sk…”, w ten sposób niwecząc ich wysiłki. Osobom znającym nieco sieć nie trzeba wyjaśniać, że w istocie nie o kasę się sprawa rozbiła. Rządowi propagandyści nie rozumieli, że w sieci nie liczy się goła liczba folołersów czy lajków, ale aktywność – retwitty, linkowanie, podawanie dalej. Że nikt tu nie jest skazany na otrzymany od „autorytetu” przekaz, bo może go natychmiast weryfikować, wyszukać źródło, skonfrontować np. z innymi wypowiedziami tej samej osoby, i to z wykorzystaniem zdjęć, filmów, memów, które każdy może sam szybko wymyślić i stworzyć.
Mówiąc obrazowo – rządzące elity wyobrażały sobie, że internet to pole walnej bitwy, w której liczą się czołgi, ciężka broń, i przewaga materialna (kasa, koneksje, polityczna „krysza”, etc .) daje im pewność zwycięstwa.
Tymczasem internet to raczej zalesiony interior sprzyjający wojnie partyzanckiej, gdzie o zwycięstwie decyduje ostatecznie ofiarność, morale i aktywne poparcie miejscowej ludności. I małe, rozproszone, nie potrzebujące wcale jednolitego dowództwa oddziałki, mimo braku pancerzy i potężnych dział są tu w stanie podjąć równą walkę, a z czasem wykończyć najeźdźczą armię mimo jej przewagi.

Można ten wątek dowolnie rozwijać. Jednym z pouczających przykładów jest tu, jak różnie wyglądała popularność Tomasza Lisa, gdy do jego pompowania użyte były instytucjonalne siły TVN, Polsatu i TVP – a jak marnie wypadł laureat niezliczonych „Wiktorów” gdy uwierzywszy w moc swego nazwiska próbował prowadzić program w internecie.
I tu jeszcze jedno ustalenie internetowego zespołu śledczego strony uziemkiewicza.pl Zapytaliśmy mianowicie internetowego arbitra – wyszukiwarkę google – o to, który z polskich dziennikarzy jest najbardziej opiniotwórczy w internecie właśnie, a więc tam, gdzie wszyscy, bez względu na potężnych politycznych patronów bądź wrogów, posiadaną kasę bądź jej brak, walczyć mogą na mniej więcej równych prawach.
Odpowiedź macie Państwo poniżej:

Google Trends Ziemkiewicz, Lis,



Gdyby ktoś nie wierzył własnym oczom, wyjaśniam – od pięciu lat najczęściej wyszukiwanym polskim dziennikarzem w internecie, a więc najbardziej opiniotwórczym dziennikarzem, jest Rafał A. Ziemkiewicz.
Ja.
Tak internet nagradza upór, żeby zachowywać swoje zdanie w każdej sytuacji, nie sprzedać się władzy, ale i nie być doboszem w powstańczych formacjach opozycji. Dzięki sieci ludzie, którzy sami sobie wybierają, czyje opinie ich ciekawą, a czyje mają gdzieś, bez względu na tytuły naukowe, reklamę i zapewnienia, że to wybitny intelektualista – mogą dokonywać wyboru. Fakt, że wybór, którego dokonują, jest dla mnie nagrodą za lata ciężkiej pracy, przyjmuję z oczywista radością. Wspaniały imeninowy prezent, mówiąc nawiasem, skoro przypadkowo jest dzisiaj akurat dziś.
I jak tu internetu nie kochać? I jakże go nie nienawidzieć, jeśli się jest po tamtej stronie?
Zalinkujcie, z łaski swojej, ten wykres znajomym.

 

Czytany 28301 razy

Artykuły powiązane

  • Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi Murem za Klepacką, czyli przeciwko Nowemu Zamordyzmowi

    Wściekły atak organizacji LGBT i grzejących się przy nich celebrytów na polską mistrzynię olimpijska, Zofię Klepacką, powinien być dla wszystkich normalnych Polaków sygnałem alarmowym.

  • ACTA oszustwa ACTA oszustwa

    Z taką opozycją PiS nie straci władzy nigdy. 

  • "Srebrna" - pułapka, która nie pykła "Srebrna" - pułapka, która nie pykła

    Najłatwiej to wyjaśnić przykładem. Wyobraźcie sobie Państwo, że pojawia się u was jakiś daleki powinowaty, przyjaciel znajomych, ktoś, kogo macie powód lubić i uznawać za osobę życzliwą – tym bardziej, że wprowadza go do waszego domu rodzina.

  • Koalicja Obciachu Koalicja Obciachu

    Stronnicy "opozycji totalnej" muszą mieć doprawdy niezwykle mocne mięśnie powiek.

  • Medialne ogony merdają swymi psami Medialne ogony merdają swymi psami

    Rozmawiałem kiedyś z Władysławem Frasyniukiem - wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale, naprawdę, sięgam pamięcią takich czasów, kiedy z ludźmi dziś już kompletnie oszalałymi z nienawiści do PiS dało się normalnie rozmawiać.