• Nawalony Juncker, wkurzony Trump

    W światowej polityce nie było tak ciekawie od czasów bezpośrednio przed pierwszą wojną światową. Czytaj więcej...
  • Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków. Czytaj więcej...
  • A więc klęska

    Gazety izraelskie, w przeciwieństwie do polskich, nie mają wątpliwości, jak ocenić naszą ekspresową rejteradę z ustawy „antydefamacyjnej” (Sejm, Senat i podpis prezydenta w 9 godzin – takiej legislacyjnego rekordu jeszcze nie było!). Czytaj więcej...
  • 1
  • 2
  • 3

sobota, 24 październik 2015 21:39

Władza, opozycja, internet - blog Ziemkiewicza

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(54 głosów)
Twitter Audit dla mediów. Twitter Audit dla mediów. uziemkiewicza.pl

Dlaczego, mówiąc sławną frazą Adama Michnika, III RP „oddała go gówniarzom”? Jakimi metodami PiS, Korwinowcy, Kukizowcy i Narodowcy opanowali media społecznościowe i uczynili z twittera oraz facebooka alternatywę (...)

Uff, wreszcie można wrócić do bloga, zaniedbanego w przedwyborczym kręćku. Oczywiście, kampanii, która spowodowała tę przerwę, podsumować jeszcze nie można, bo po pierwsze, grożą za to wysokie grzywny, a po drugie, choć generalnie wiadomo, jakie będą wyniki głosowania, warto na nie zaczekać. Ale napocznijmy temat, który i ta, i poprzednia kampania wywołały bardzo mocno.

Internet. Dlaczego, mówiąc sławną frazą Adama Michnika, III RP „oddała go gówniarzom”? Jakimi metodami PiS, Korwinowcy, Kukizowcy i Narodowcy opanowali media społecznościowe i uczynili z twittera oraz facebooka alternatywę dla mediów oficjalnych, alternatywę, która w upadku władzy PO odegrała podobną rolę, jak „Wolna Europa” w obaleniu rządów PZPR?
Oficjalna narracja zdaje się tłumaczyć rzecz właśnie w oparciu o doświadczenie „imperialistycznych rozgłośni dywersyjnych”. Wiadomo, skąd się „Wolna Europa”, „Głos Ameryki” czy sekcja polska BBC wzięły – „wrogie ośrodki” zainwestowały kasę w sprzęt, emisję i ludzi. Elity III RP, w których panuje silne zabetonowanie hierarchii, czego zewnętrznym przejawem jest ich coraz bardziej kremlowska średnia wieku (52-letni Powiatowy robi tam wciąż za swawolnego nastolatka) nadal żyją w czasach przedinternetowych i sieć komputerowa jest dla nich taką, wiecie, wielką gazetą, tyle tylko, że zamiast drukować na papierze, wyświetlają ją na ekranie tego diabelskiego urządzenia, które zastąpiło maszyny do pisania i składopisy.
A skoro tak – należy ją przejąć tak, jak się po Okrągłym Stole przejęło inne gazety i czasopisma oraz radia i telewizje. Nie miejsce tu, żeby przypominać historię stworzenia i wypromowania „Gazety Wyborczej”, „likwidacji” RSW „Prasa-Książka-Ruch”, gangsterskie sposoby, jakimi zdławił układ z Magdalenki takie tytuły jak „Czas Krakowski”, „Młoda Polska” i „Spotkania” oraz przejął media publiczne i koncesje na prywatne telewizje, i jak potrafił zareagować na chwilową niezależność telewizji RTL-7. O tym wszystkim, a także o hucpie z „tymczasowymi zezwoleniami na nadawanie” i blokadą koncesji, która zbudowała trwający do dziś duopol Radia Zet i RMF FM pisałem w książkach.
W każdym razie – to nie jest tak, że władza nie zauważyła internetu. Ona także i sieć próbowała przejąć. Tylko zastosowała niewłaściwe metody.
Drobny przykład – twitter. Ten komunikator dostarcza prostego narzędzia umożliwiającego sprawdzenie, jaką część followersów stanowią konta nieaktywne.
Proszę przyjrzeć się efektom pracy zespołu śledczego strony uziemkiewicza.pl

Twitter Audit dla mediów TVN GAzeta Wyborcza, Radko Maryja Ziemkiewicz... Dociekliwi mogą sobie sprawdzić Twitter Audit jak to wygląda dla takich ID z Twittera: @platforma_org, @pis czy innego... Internet nie zasypia.


Wnioski są oczywiste. Profile, stanowiące potencjalnie oparcie dla „opiniotwórczej” siły salonu są ewidentnie napompowane. Ponad połowa kont nieaktywnych nie może być skutkiem naturalnego zjawiska, jakim jest fakt, że wiele osób zakłada konta i z jakichś powodów je porzuca, albo używa tylko do „lurkowania”. Tak wielka liczba „fejków” może być wyjaśniona tylko w jeden sposób – kupowaniem kont na allegro bądź w inny sposób (każdy internauta wie, jakie to łatwe). A prawidłowość, iż ogromną liczbę czerwonych łapek mają konta gwiazdorów prorządowej propagandy nie może być przypadkiem.
Ktoś po prostu wyobrażał sobie, że „autorytety” w internecie wylansuje się tak samo, jak autorytety dla telewizji i innych mediów tradycyjnych. Tak, że pan A będzie pisał, że pan B jest wielki, pan B zachwalał panią C, a pani C pana A, zaś prosty lud jak zobaczy, że wszyscy oni mają po 300 tysięcy folołersów i po pół miliona lajków, padnie na kolana.
To się nie udało – i władza wciąż myśli, że dlatego, iż ktoś sypnął jeszcze większą kasą i wynajął „płatnych sk…”, w ten sposób niwecząc ich wysiłki. Osobom znającym nieco sieć nie trzeba wyjaśniać, że w istocie nie o kasę się sprawa rozbiła. Rządowi propagandyści nie rozumieli, że w sieci nie liczy się goła liczba folołersów czy lajków, ale aktywność – retwitty, linkowanie, podawanie dalej. Że nikt tu nie jest skazany na otrzymany od „autorytetu” przekaz, bo może go natychmiast weryfikować, wyszukać źródło, skonfrontować np. z innymi wypowiedziami tej samej osoby, i to z wykorzystaniem zdjęć, filmów, memów, które każdy może sam szybko wymyślić i stworzyć.
Mówiąc obrazowo – rządzące elity wyobrażały sobie, że internet to pole walnej bitwy, w której liczą się czołgi, ciężka broń, i przewaga materialna (kasa, koneksje, polityczna „krysza”, etc .) daje im pewność zwycięstwa.
Tymczasem internet to raczej zalesiony interior sprzyjający wojnie partyzanckiej, gdzie o zwycięstwie decyduje ostatecznie ofiarność, morale i aktywne poparcie miejscowej ludności. I małe, rozproszone, nie potrzebujące wcale jednolitego dowództwa oddziałki, mimo braku pancerzy i potężnych dział są tu w stanie podjąć równą walkę, a z czasem wykończyć najeźdźczą armię mimo jej przewagi.

Można ten wątek dowolnie rozwijać. Jednym z pouczających przykładów jest tu, jak różnie wyglądała popularność Tomasza Lisa, gdy do jego pompowania użyte były instytucjonalne siły TVN, Polsatu i TVP – a jak marnie wypadł laureat niezliczonych „Wiktorów” gdy uwierzywszy w moc swego nazwiska próbował prowadzić program w internecie.
I tu jeszcze jedno ustalenie internetowego zespołu śledczego strony uziemkiewicza.pl Zapytaliśmy mianowicie internetowego arbitra – wyszukiwarkę google – o to, który z polskich dziennikarzy jest najbardziej opiniotwórczy w internecie właśnie, a więc tam, gdzie wszyscy, bez względu na potężnych politycznych patronów bądź wrogów, posiadaną kasę bądź jej brak, walczyć mogą na mniej więcej równych prawach.
Odpowiedź macie Państwo poniżej:

Google Trends Ziemkiewicz, Lis,



Gdyby ktoś nie wierzył własnym oczom, wyjaśniam – od pięciu lat najczęściej wyszukiwanym polskim dziennikarzem w internecie, a więc najbardziej opiniotwórczym dziennikarzem, jest Rafał A. Ziemkiewicz.
Ja.
Tak internet nagradza upór, żeby zachowywać swoje zdanie w każdej sytuacji, nie sprzedać się władzy, ale i nie być doboszem w powstańczych formacjach opozycji. Dzięki sieci ludzie, którzy sami sobie wybierają, czyje opinie ich ciekawą, a czyje mają gdzieś, bez względu na tytuły naukowe, reklamę i zapewnienia, że to wybitny intelektualista – mogą dokonywać wyboru. Fakt, że wybór, którego dokonują, jest dla mnie nagrodą za lata ciężkiej pracy, przyjmuję z oczywista radością. Wspaniały imeninowy prezent, mówiąc nawiasem, skoro przypadkowo jest dzisiaj akurat dziś.
I jak tu internetu nie kochać? I jakże go nie nienawidzieć, jeśli się jest po tamtej stronie?
Zalinkujcie, z łaski swojej, ten wykres znajomym.

 

Czytany 27739 razy

Artykuły powiązane

  • Nie płaczę po Gersdorf Nie płaczę po Gersdorf

    Pewien zagraniczny dziennikarz, wyraźnie zdziwiony, że nie uważam skrócenia kadencji prezes Gersdorf za żadne horrendum i nie zamierzam się nigdzie kłaść Rejtanem w jej obronie, zapytał mnie, czy naprawdę się nie obawiam, że Sąd Najwyższy i inni sędziowie mogą po reformie orzekać niesprawiedliwie, niezgodnie z prawem i pod dyktando polityków.

  • Cywilizacja onanistów Cywilizacja onanistów

    Ilekroć lewica wyprawia się na poszukiwanie swojej tożsamości, tylekroć okazuje się, że ta tożsamość sprowadza się tylko do jednego: na złość Kościołowi. Kościół uważa aborcję za zło, więc lewica uważa ją za dobrą.

  • Wielkie rzeźbienie w... Wielkie rzeźbienie w...

    Miły czytelnik niech sobie wyobrazi, tak gwoli kształcącej umysł rozrywki, jakie to by były jaja po wszystkich tefałenach, niusłikach, onetach i pudelkach, gdyby tak spalił się plastikowy sraczyk na budowie gdzieś w okolicach warszawskiego Żoliborza, i ktokolwiek, kogo można nazwać „pisowcem”, choćby anonimowy internetowy troll, powiązał ów „pożar” z celowym podpaleniem, a domniemane celowe podpalenie z bezpieczeństwem Prezesa PiS?

  • Chore dzieci zawsze wzruszą Chore dzieci zawsze wzruszą

    "Panie Ziemkiewicz, dlaczego pan milczy na temat protestu niepełnosprawnych"? Ano dlatego, że chce mi się już rzygać od tej hipokryzji.

  • Tożsamość z banki Tożsamość z banki

    Zastanawiam się, co takiego my, Polacy, zrobiliśmy aktorom, że akurat oni stali się grupą zawodową najbardziej chyba sfrustrowaną w Polsce, najbardziej gardzącą Polakami i stanowiącą żelazne zaplecze "opozycji totalnej" (bo jedno z drugim ściśle się łączy, o czym za chwilę)?