wtorek, 05 styczeń 2016 14:23

Wróżby na 2016 rok - Salonik Polityczny

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Kamila Baranowska, Stanisław Janecki, Łukasz Warzecha, Rafał Ziemkiewicz Kamila Baranowska, Stanisław Janecki, Łukasz Warzecha, Rafał Ziemkiewicz fot. Republika

Jestem mocno nieusatysfakcjonowany ustawą o "mediach publicznych". Co prawda mówi się, że jest to tzw. mała ustawa, czyli prowizoryczna i że na razie wymiana zarządów to nie ma być kres wszelkich przemian w telewizji i radiu państwowym, no ale przecież prowizorki trwają najdłużej - mówi Rafał Ziemkiewicz w noworocznym Saloniku Politycznym.

[...]

Kamila Baranowska "Do Rzeczy": Z zaciekawieniem i zainteresowaniem czekałam na ustawę o mediach narodowych. To były bowiem pomysły nad którymi można było się pochylić, podyskutować i rzeczywiście rozważać czy to właściwy kierunek. Ta ustawa jednak nie jest gotowa i Prawo i Sprawiedliwość widząc co się dzieje, czyli jednostronny atak medialny także ze strony publicznej, postanowiło nieco zmienić tę nierównowagę i wprowadzić na szybko małą nowelizację tylko i wyłącznie zmieniającą zarządy i rady nadzorcze. Czy to dobrze czy źle? Mnie się to nie podoba. Wolałabym zobaczyć całościowy projekt ustawy, o którym od dawna byliśmy zapewniani, iż jest on gotowy. Z drugiej jednak strony jak słucham Platformy Obywatelskiej, która grzmi o zamachu i skoku na apolityczne media publiczne, to pusty śmiech mnie ogarnia, ponieważ pamiętam jak się odbywało przejmowanie mediów przez Platformę i jak wyglądały konkursy, których wynik był znany na samym ich początku.

[...]

Łukasz Warzecha "wSieci": Jest taka popularna dykteryjka i to nie tylko wśród przeciwników rządu, ale także i wśród umiarkowanych jego zwolenników, że w haśle "dobra zmiana" zapomniano przecinka postawić. Zmiana jest faktycznie, ale "dobra" odpadła. Ludzie, którzy generują taką opinię, to nie są te twarde elektoraty, tylko przede wszystkim ludzie obserwujący politykę okazjonalnie, nie są w nią bardzo zaangażowani, widzą pewien bardzo ogólny obraz. I co widzą? Widzą po prostu odwrócenie wektorów. Nie widzą żadnej zmiany w stylu, w systemie, w sposobie podchodzenia do oponenta.

[...]

Stanisław Janecki "wSieci": Nie zapominajmy, że w latach 2005-2007 pewne rzeczy nie były możliwe z powodu kruchości koalicji oraz defacto mniejszościowego rządu. Teraz jest inny zamiar, bardzo wyraźnie sformułowany i to nie przez Jarosława Kaczyńskiego i Beatę Szydło, ale przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego, który ma odpowiadać za gospodarkę i rozwój. Otóż on zrobił taką diagnozę, z którą ja się generalnie zgadzam, że Polska po '89 roku nie była krajem sprawiedliwym, krajem równości i demokracji, dlatego że w skutek Okrągłego Stołu upośledzono duże grupy ludności. Wmówiono, że co roku z Polski wypływa 50 miliardów złotych do firm, które tutaj zainwestowały plus ponad 40 miliardów obsługi długu zagranicznego. Czyli prawie 100 miliardów znika z naszego rynku, co powoduje, że imponujący wzrost PKB (ponad 3%) nie przekłada się na życie ludzi.

Czytany 3272 razy

Artykuły powiązane

  • Humor funkcjonalny - Ucho prezesa Humor funkcjonalny - Ucho prezesa

    Cóż może być bardziej normalnego niż to, że satyryk parodiuje przedstawicieli władzy, śmieje się z panujących na górze układów, przedstawia rządzących polityków jako zabawnych obsesjonatów, ciamajdów czy świrów ku uciesze swojej publiczności i dla odreagowania oficjalnej polityki?

  • Banan warszawski Banan warszawski

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

  • Strategie wyparcia Strategie wyparcia

    Fachowo nazywa się to: „odmową wiedzy”, albo właśnie „wyparciem”. Potocznie mówi się o „nieprzyjmowaniu do wiadomości”. Jakkolwiek zwał: ogłoszenie długo oczekiwanej ekspertyzy grafologicznej krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych, potocznie zwanego Instytutem Sehna, uaktywniło w sferze publicznej działania świetnie się nadające na przedmiot badań dla psychiatrii społecznej – jeśli taka dziedzina nauki istnieje. A jeśli nie istnieje, to gdzie jak gdzie, ale w Polsce powinna powstać, bo jest bardzo potrzebna.

  • Błędy i wypuczenia Błędy i wypuczenia

    Po miesiącu sejmowej awantury panel Ariadna przeprowadził na zlecenie jednej z gazet sondaż, co Polacy o tym myślą. Trzydzieści procent ankietowanych odpowiedziało, że w ogóle o tej sprawie nie słyszało. Kogoś to dziwi? Mnie nie. Próba rozpętania wielkich emocji wokół tego, czy budżet uchwalony w tej zamiast tamtej sejmowej sali jest uchwalony "z wadą prawną" czy bez "wady prawnej" obchodzi normalnego człowieka tyle, co problem, czy dla czyjegoś pełnego zadowolenia powinna być na nim przyłożona pieczątka okrągła, czy podłużna i w którym rogu.

  • W spirali absurdu W spirali absurdu

    Skłamałbym mówiąc, że desperacka akcja PO i Nowoczesnej, którą w poprzednim felietonie nazywałem – w ślad za większością komentatorów – „ciamajdanem” jakoś wstrząsnęła Polską. Polska polityka uległa kompletnemu zablokowaniu, ale większości Polaków jest to głęboko obojętne. W sondażu CBOS ponad 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że ich osobista sytuacja w mijającym roku uległa poprawie. W równoległym sondażu, jakie było najważniejsze wydarzenie polityczne ubiegłego roku, prawie połowa zakreśliła opcję – „nie wiem, nie interesuję się polityką”. Wśród pozostałych wygrały natomiast Światowe Dni Młodzieży i wizyta papieża Franciszka (ponad 20 proc.) i program 500+ (10 proc.) Zagrożenia dla demokracji, o których przez cały rok zdzierały gardła najbardziej wpływowe media, rzekome łamanie Konstytucji, Trybunał Konstytucyjny i pomruki Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej za istotne uznało zaledwie parę procent.