poniedziałek, 30 styczeń 2017 09:23

Wycie „Gazety Wyborczej”

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Środowisko „Gazety Wyborczej” wydaje z siebie bardzo sprzeczne komunikaty w kwestii, czy jest w poważnych tarapatach, czy ma się świetnie.

[...]

W każdym razie, rozmawiając z euroactiv.com redaktor Imielski bez żadnego szacunku dla zapewnień swego naczelnego uderza w lament. Tak, „Gazeta Wyborcza” na kłopoty. Prawdę mówiąc, jest na skraju upadku. I Unia Europejska powinna – ba, musi! – ją ratować. Daj dziaćki, Europo, bo przecież walczymy o twoje, ehem, wartości, i nikt tego nie zrobi wierniej niż my – taki jest ogólnie biorąc sens całego wywiadu.

[...]

I, jak się okazuje, ma już Imielski konkretny plan. Unia powinna powołać fundusz wspierania takich gazet jak „Wyborcza”, i z niego dopłacać w formie będącej „czymś między dotacją a grantem”. Konia z rzędem, na czym polega bycie pomiędzy dotacją a grantem, ale z pojęciem grantu wiąże się konkretne przeznaczenie udzielanych pieniędzy. Można więc wyczytać w tym niedwuznaczną ofertę gotowości wypełniania zleconych propagandowych zadań dla UE, jak wcześniej rozbiła to gazeta w kraju dla PO i PSL. Widzę oczyma wyobraźni te faktury: za przekonywanie, że program 500+ to marnowanie pieniędzy na meneli, którzy je przepiją”, euro tyle a a tyle, „za ośmieszanie ministra tego a tego”, kwota słownie…

[...]

Chętnie bym redaktora Imielskiego (i jego przełożonych) potraktował, jak reedukowanego żula z „Mechanicznej Pomarańczy” i usadziwszy z przemocą otwartymi oczami przed ekranem puszczał mu teraz po kolei te wszystkie kawałki, które jego gazeta przez lata opublikowała o żałosnych, nie potrafiących sobie znaleźć czytelnika „prawicowych pisemkach”, i wszystkie te nadęte bzdety o „wolnorynkowej” III RP. Jego (ich) wycie przy tej operacji można by nagrywać i sprzedawać. Ja bym w każdym razie chętnie takie nagranie kupił na dowolnym nośniku, jak każdy, kto przez ostatnie ćwierć wieku zmuszony był twardo walczyć z rządzącymi sitwami o przetrwanie w debacie publicznej.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Wycie "Gazety Wyborczej"

Czytany 10393 razy

Artykuły powiązane

  • (O że)sz bardzo dzisiaj (O że)sz bardzo dzisiaj

    Coraz bardziej wygląda to tak, jakby PiS za wszelką cenę starał się zmniejszyć swą popularność i w tym celu podawał opozycji totalnej różne piłki, takie że nic, tylko nogę przyłożyć i będzie gol – a opozycja totalna nawet z najlepszych podań potrafi trafić do własnej bramki.

  • Czas przecieków Czas przecieków

    W Unii Europejskiej trwa akurat sezon wyborczy. Nikt się tym nie pasjonuje, poza bezpośrednio zainteresowanymi i kibicującymi im mediami, czemu się zresztą trudno dziwić. Wiadomo przecież, że „wspólnotowe” instytucje, choć niewiarygodnie drogie i rozbudowane, to fasady, a decyzje polityczne podejmują przywódcy unijnych państw, na czele z kanclerz Niemiec.

  • Totalne utotalnianie totalności Totalne utotalnianie totalności

    W odniesieniu do „totalnej opozycji” największym pytaniem jest: „czy się śmiać, czy się bać?”. Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest łatwa, przynajmniej jeśli się trochę zna historię.

  • Megakumulacja Megakumulacja

    Tak nazwano w internecie polityczne wydarzenia ostatnich tygodni (wiem, wiem, kolejny już tydzień zawracam Państwu głowę „ciamajdanem”, ale co zrobię, kiedy ten cyrk nadal trwa?): „megakumulacją Kaczyńskiego”. Z jednej strony, znana już wszystkim sejmowa obstrukcja ze strony „totalnej opozycji”. Działania, delikatnie mówiąc, nie przynoszące ani PO, ani Nowoczesnej popularności. Niedawno zrobiono kilka sondaży na różne sposoby zadających to samo pytanie: „kto jest liderem opozycji wobec PiS”. Połowa respondentów wybrała opcję „nie ma nikogo takiego”, jedna czwarta wskazała na Kukiza, potem było długo, długo nic, Schetyna, Petru i pomniejsi. Co charakterystyczne, Kukizowi wystarczyło dla osiągnięcia tego wyniki nie robić nic, tylko od czasu do czasu składać deklarację „jako poseł i jako Polak wstydzę się za to, co się dzieje w parlamencie”.

  • Rok niespełnionej rewolucji Rok niespełnionej rewolucji

    Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.