poniedziałek, 09 styczeń 2017 10:03

Farsa na rykowisku

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Wojnę łatwo zacząć, trudno skończyć, wiedzą mądrzy ludzie. Ani marszałek Kuchciński, który sprowokował sejmowy kryzys, ani liderzy PO i Nowoczesnej, którzy go wywołali, do mądrych się nie zaliczają. Dlatego, kierując się urażoną dumą i odruchami złości, delikatnie mówiąc, zupełnie nieprzemyślanymi, wpakowali nas w sejmową bijatykę o nie wiadomo co, której każdy dzień przynosi Polsce szkody i której zakończenia nie widać końca.

[...]

Do oczywistego w tej sytuacji protestu dziennikarzy, przypomnę, że wyjątkowo zgodnego od lewa do prawa, podczepiły się Nowoczesna z PO, wobec zakończenia sporu o TK szukające rozpaczliwie paliwa do dalszych zadym. Stąd pajacowanie na trybunie sejmowej kolejnych posłów opozycji podczas debaty budżetowej. I na pajacowaniu pewnie by się skończyło, gdyby marszałek Kuchcińskie znowu nie wykazał się drażliwością c.k. trepa i nie bardzo rozumiejąc, co plecie poseł Szczerba, ale rozumiejąc, że sobie z niego jaja robi („panie marszałku kochany”) i podrywa mu autorytet, przywalił w irytacji najdalej idącą z regulaminowych kar, wykluczenie z obrad.

[...]

Ludzie od czasu przegranych podwójnych wyborów dzień w dzień nakręcający się własną propagandą, zanurzeni nieustannie w TVN, Wyborczej i innych mediach agregujących ich własne rojenia o milionach, które dysząc nienawiścią do PiS tylko czekają by wyjść na ulicę i przywrócić stan poprzedni, wdarłszy się na mównicę – względnie, widząc blokujących mównicę – na takiej samej zasadzie nagle ujrzeli, ze ZACZĘŁO SIĘ! Rewolucja! Nareszcie! Idą miliony, zablokują Sejm, pogonią fizycznie znienawidzonych pisowców i „nie pozwolą się Kaczyńskiemu poruszać po kraju”! Aby tylko wytrwać w sejmowej sali, miliony kodomitów ruszają z całej Polski do Warszawy ze wsparciem – koniec reżimu już widać! Będą oknami wyskakiwać, pod eskortą policji!

[...]

W istocie PO i Nowoczesna nie potrafią już nawet wyjaśnić, o co im chodzi. To znaczy, codziennie powodem do ogłaszania „konstytucyjnego zamachu stanu” jest co innego. Najpierw, że „wolne media”, potem, że Szczerba, potem że w Sali Kolumnowej nie było kworum, teraz, że może i kworum było, ale były osoby nieuprawnione – jutro pewnie powodem okupacji okaże się, że osoby były może i uprawnione, ale nieodpowiednio ubrane. W istocie spór jest czysto ambicjonalny. Petru i Schetyna ogłosili, że posiedzenie Sejmu nie zostało zamknięte, więc nie mogą teraz przyznać, że zostało. Z kolei PiS ogłosił, że przyjął budżet, więc nie może się zgodzić, że go nie przyjął. Wyłącznie kwestia postawienia na swoim. Zresztą PiS nie ufa opozycji jak przysłowiowemu psu, więc nie ma szans na przykład pomysł zaproponowany przed świętami przez Kukiza, a przypisany sobie niedawno przez Petru – przyjęcie przez Senat poprawki, bodaj symbolicznej, by Sejm miał pretekst do przyjęcia budżetu jeszcze raz, już bez proceduralnych wątpliwości. Tylko że jeśli Senat zgłosi poprawkę, a PO z Nowoczesną nie dotrzymają umowy i nadal będą uniemożliwiać głosowanie w Sejmie, to budżet rzeczywiście utknie.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Farsa na rykowisku

Czytany 9747 razy

Artykuły powiązane

  • Bruksela, czyli zmiana narracji Bruksela, czyli zmiana narracji

    Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.

  • Piotrusia Pańcia strajkuje Piotrusia Pańcia strajkuje

    Trudno powiedzieć, ile osób odpowiedziało na wezwanie mediów do wzięcia udziału w „strajku kobiet” ósmego marca. W Warszawie w manifestacji na placu Konstytucji wzięło udział, według policji, 3 tysiące uczestników, według warszawskiego ratusza 17 tysięcy. Nawet jeśli bezkrytycznie przyjąć tę drugą liczbę – zdecydowanie mniej, niż udawało się do „pokazywania czerwonej kartki rządowi” namówić tym samym mediom w zeszłym roku. Nawet jeśli przyjąć tę pierwszą – zdecydowanie za dużo, jak na protest pod hasłami tak głupimi i odrażającymi.

  • Eurociamajdan Eurociamajdan

    Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

  • Śmierć rozsądku Śmierć rozsądku

    Józef Stalin uczył, że walka klas zaostrza się w miarę postępów komunizmu, innymi słowy – tym ostrzej, im bliżej zwycięstwa. W istocie jest odwrotnie. Walka zaostrza się w miarę, jak perspektywa zwycięstwa odpływa poza horyzont. Przynajmniej tak jest w wypadku „opozycji totalnej” – im słabiej wypadają w sondażach PO i Nowoczesna, tym bardziej zaostrzają retorykę.

  • Zarządzanie wariactwem Zarządzanie wariactwem

    "Poradnik" tygodnika "Newsweek" dla niepogodzonych z wynikiem ostatnich wyborów obśmieli już chyba wszyscy, ale na wszelki wypadek przypomnę: tygodnik panów Ringera, Springera i Lisa pochylił się ze śmiertelną powagą nad ludźmi, którzy w "Polsce PiS" cierpią, wciąż nie mogąc się pogodzić z wynikami wyborów. Jedna pani nie może spać w nocy, bo myśli o tym "bezmiarze podłości" Kaczyńskiego, inna ma poty, skoki ciśnienia i drżą jej ręce, jeszcze inna "nigdy nie czuła nienawiści, a teraz czuje ją codziennie, jak włącza Tok FM" i słucha w nim o nowych zbrodniach PiS. Ktoś tam znowu, jak ogląda TVP, a zwłaszcza Wildsteina, to ma mdłości i nim trzęsie, ale z jakiegoś powodu ogląda. Ktoś inny miał remontować dom, a teraz nie może, bo PiS. Co przypadek, to lepszy.

Więcej w tej kategorii: « Czas pelikanów Zawracanie uwagi »