poniedziałek, 02 styczeń 2017 10:50

Czas pelikanów

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Nie pamiętam, kto pierwszy nazwał wyborców PO „lemingami”; niektórzy przypisują tę skromną zasługę mnie, inni śp. Seawolfowi, ale może pierwszy był jeszcze ktoś inny. Szło o liczną grupę wyborców aspirujących do wielkomiejskiego dobrobytu i prestiżu, przeważnie kończących studia lub różne kursy i zaczynających pracę w korporacjach, których oczekiwania zupełnie przegapił w kampanii wyborczej 2007 PiS, a z którymi doskonale skomunikowała się wtedy PO.

[...]

Natura próżni nie znosi, także natura polityki – skoro zbrakło lemingów, na których opierała się władza poprzednia, musiała wzrosnąć w siłę jakaś inna grupa społeczna, tworząc zaplecze dla władzy nowej. Zwykło się nazywać ją „żelaznym elektoratem”, ale to nieco mylące, bo stabilność sondażowych notowań  na poziomie ok. 35 proc. zawdzięcza partia rządząca przede wszystkim poparciu wyborców kierujących się odruchem antyestablishmentowym – odruchem po części mającym motywacje materialne, bo PiS jako jedyna partia III RP wystąpił w interesie biedniejszych przeciwko bogatym i prowincji przeciwko metropoliom, po części godnościowe (patrz wyżej), a po części będącym odreagowaniem pogardy, jaką elity III RP przez ćwierć wieku traktowały untermenschów neofickiego balcerowiczyzmu - „starszych, gorzej wykształconych i z mniejszych ośrodków”.

[...]

Na twitterze pojawiło się niedawno poręczne określenie, nawiązujące do peowskich lemingów – „pelikany”. Dlaczego pelikany? Bo łykają wszystko. Oczywiście, wszystko to, co rzuca im prezes albo ośrodki przez niego autoryzowane. Tupolew rozpadł się na wysokości stu metrów? Tak jest, to udowodnione. I uderzył w ziemię kołami, a nie grzbietem, co jest ostatecznym dowodem wybuchu na pokładzie? Tak jest, to również udowodnione. Awantura w Sejmie nie była skutkiem obopólnego zacietrzewienia i, najdelikatniej mówiąc, nieudolności marszałka Kuchcińskiego, tylko zaplanowaną akcją opozycji mającą zabokować ustawę dezubekizacyjną? Tak jest – do niedzieli. Bo w poniedziałek Komendant oznajmia, że to był pucz i chodziło o zablokowanie budżetu państwa, żeby powstała podstawa prawna do rozwiązania Sejmu – więc od poniedziałku tak jest, Komendancie, to był pucz!

[...]

Chodzi mi tylko o jedno – nie „milcząca większość”, nie Polacy zdroworozsądkowi, ale właśnie pelikany są i będą najważniejszą grupą Polaków, póki trwa obecny układ. Nie dlatego, że naprawdę są najważniejsi, ale dlatego, że są najważniejsi dla Komendanta. „Normalsów”, gdy przyjdzie do wyborów, każe Komendant przyprowadzić do urn wezwanej w tym celu agencji pijarowskiej – ale cała jego uwaga jest skupiona na wiernych wyznawcach. Po pierwsze, za cały polityczny program wystarczy im rzucić – że znów zacytuję Piłsudskiego – „bić k… i złodziei!!!”. Po drugie – zajadłość pelikanów w zderzeniu z zacietrzewieniem kodomitów, homolewicy i wszelkiego rodzaju udeckiej sklerozy gwarantuje niegasnącą, nie stygnącą ani na moment polityczną wojnę. A wojna, jako się rzekło, jest dla Kaczyńskiego żywiołem.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Czas pelikanów

Czytany 19806 razy

Artykuły powiązane

  • Banan warszawski Banan warszawski

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

  • (O że)sz bardzo dzisiaj (O że)sz bardzo dzisiaj

    Coraz bardziej wygląda to tak, jakby PiS za wszelką cenę starał się zmniejszyć swą popularność i w tym celu podawał opozycji totalnej różne piłki, takie że nic, tylko nogę przyłożyć i będzie gol – a opozycja totalna nawet z najlepszych podań potrafi trafić do własnej bramki.

  • Teledywersja Teledywersja

    Rankiem 12 maja 1926 roku warszawskie gazety przyniosły sensację: w nocy napadnięto dom marszałka Piłsudskiego! Strzelano do niego, cudem uniknął trafienia! Wiadomość szybko obleciała miasto, budząc poruszenie wśród stronników Komendanta, od dawna już bombardowanych przez jego otoczenie lamentami nad biedą, w jakiej żyje ten najbardziej zasłużony z Polaków, nad okazywaną mu niewdzięcznością oraz odsunięciem go od życia publicznego. Furia, w jakiej żyli, sięgnęła apogeum. I jak raz w samą porę, bo właśnie tego dnia jednostki dowodzone przez byłych legionistów zbuntowały się przeciwko rządowi i ruszyły na Warszawę. Efektem, jak wiemy z historii, była krótka, ale zacięta wojna domowa, ponad 360 zabitych i 1000 rannych, z czego wielką część stanowili cywile, którzy po obu stronach włączali się na ochotnika do walk ulicznych.

  • Wycie „Gazety Wyborczej” Wycie „Gazety Wyborczej”

    Środowisko „Gazety Wyborczej” wydaje z siebie bardzo sprzeczne komunikaty w kwestii, czy jest w poważnych tarapatach, czy ma się świetnie.

  • Czas przecieków Czas przecieków

    W Unii Europejskiej trwa akurat sezon wyborczy. Nikt się tym nie pasjonuje, poza bezpośrednio zainteresowanymi i kibicującymi im mediami, czemu się zresztą trudno dziwić. Wiadomo przecież, że „wspólnotowe” instytucje, choć niewiarygodnie drogie i rozbudowane, to fasady, a decyzje polityczne podejmują przywódcy unijnych państw, na czele z kanclerz Niemiec.