poniedziałek, 12 grudzień 2016 10:28

Ćwierć wieku szabru

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)
Ćwierć wieku szabru fot. Sluzbowo / Wikipedia - CC BY-SA 4.0

Nie za bardzo znam się na bankowości, ale chyba nie trzeba być wielkim specjalistą, by porównać parę prostych liczb. 17 lat temu polski rząd sprzedał włoskiej firmie 52 proc. akcji banku Pekao SA, dokapitalizowawszy go wprzódy z pieniędzy publicznych, za 3,4 mld złotych. Przez te 17 lat samej tylko dywidendy z działalności banku mieli Włosi 24 mld; innych zysków tutaj nie bierzemy pod uwagę, bo trudno je oszacować. A teraz odsprzedali polskiemu rządowi 33 proc. za 10,5 mld.

[...]

Ale przecież takie złote interesy robili tu nad Wisłą przez całe lata liczni „inwestorzy”, jak przywykło się nazywać wielkich, międzynarodowych paserów. Jacek Tittenbrum spisał tę historię wyprzedawania za bezcen majątku narodowego w czterech grubych tomach, z których każdy stawia włosy na głowie („Z deszczu pod rynnę, meandry polskiej prywatyzacji” Poznań 2007). Pisał o tym sporo Witold Kieżun w „Patologiach transformacji”, pisali Tadeusz Kowalik, Kazimierz Poznański, pisali różni dziennikarze, ta wiedza była, ale jakby jej nie było, bo była „oszołomska”, nie wypadało jej znać, a tym bardziej się na nią powoływać.

[...]

Oczywiście, czego nie wiemy, tego nie wiemy, ale możemy się domyślać – w wielu wypadkach, abstrahując od tego konkretnego, przedstawiciele państwa polskiego grzeszyli nie tylko głupotą, nieodpowiedzialnością i chęcią łatania za wszelką cenę dziur w budżecie, aby do najbliższych wyborów, bez oglądania się na sens i długofalowe koszty. Zapewne w grze były rozmaite „szklane paciorki”, za pomocą których przekonywano ministrów i innych odpowiedzialnych urzędników. Cóż, nie było jak tego zbadać. Choć niektóre transakcje były tak głupie i przeprowadzone tak bezczelnie – moją ulubioną jest „sprywatyzowanie” TP SA, kluczowej dla państwa firmy telekomunikacyjnej, przez oddanie jej państwowej firmie francuskiej z ogromnym datkiem za zupełnie zbędne pośrednictwo dla Jana Kulczyka – że akt oskarżenia można by ułożyć li tylko na podstawie oficjalnych doniesień i komunikatów.

[...]

PS. „Oszołomy” miały rację nie tylko w sprawie prywatyzacji. „Oszołomy” w III RP zawsze okazują się mieć rację, trzeba tylko poczekać. Ileż to histerii rozpętano wokół ekshumacji ofiar tragedii w Smoleńsku? Ekshumacje te bynajmniej nie służą, jak twierdzą propagandyści z Czerskiej, szukaniu w trumnach dowodów na zamach – są konieczne, by można było postawić skutecznie zarzuty karne winnym niedopełnienia obowiązków, zaniechań, kłamstw i sprowadzania na ślepe tory śledztwa. Oni to wiedzą, dlatego właśnie zorkiestrowali ten wrzask.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Ćwierć wieku szabru

Czytany 15741 razy

Artykuły powiązane

  • Bruksela, czyli zmiana narracji Bruksela, czyli zmiana narracji

    Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.

  • Zawracanie uwagi Zawracanie uwagi

    Nieodparcie co i raz przypomina mi się kluczowa scena z dramatu Andrzeja Trzebińskiego „Aby podnieść różę”: bohaterowie na jakimś dachu świata grają o wszystko – w ping ponga. I nagle ginie im piłeczka. Ale stawka gry jest tak wysoka, że przerwać nie można, więc grają dalej – bez piłeczki. Można? Jeśli się Państwu wydaje, że nie można, to zerknijcie z łaski swojej w media.

  • Rok niespełnionej rewolucji Rok niespełnionej rewolucji

    Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.

  • Farsa na rykowisku Farsa na rykowisku

    Wojnę łatwo zacząć, trudno skończyć, wiedzą mądrzy ludzie. Ani marszałek Kuchciński, który sprowokował sejmowy kryzys, ani liderzy PO i Nowoczesnej, którzy go wywołali, do mądrych się nie zaliczają. Dlatego, kierując się urażoną dumą i odruchami złości, delikatnie mówiąc, zupełnie nieprzemyślanymi, wpakowali nas w sejmową bijatykę o nie wiadomo co, której każdy dzień przynosi Polsce szkody i której zakończenia nie widać końca.

  • Sejmowy teatrzyk absurdu i obłudy Sejmowy teatrzyk absurdu i obłudy

    W całym zachodnim świecie islamscy terroryści szykują się do uderzeń w Boże Narodzenie. To święto ich wkurza, irytuje i za wszelką cenę chcą je zepsuć. U nas islamistów w tym celu nie potrzeba, wystarczyły PO, Nowoczesna i KOD.