fr2
poniedziałek, 05 grudzień 2016 09:53

Jak to na wojence nieładnie

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(9 głosów)

Na wojnie, jak to na wojnie, prawda się nie uchowa. Media zawsze trochę „polewały”, ale to, co wyrabia dzisiaj agit-prop obozu odwołanego w ubiegłorocznych wyborach, to już nowa jakość. Nie manipulacja, nie propaganda nawet, o które można oskarżać niektóre media sprzyjające władzy. Po stronie „wysadzonych z siodła” elit III RP mamy już coś więcej: to po prostu wojna informacyjna.

[...]

Natychmiast po zatrzymaniu Józefa Piniora media antypisu podały na przykład, że zatrzymanie filmowane było przez kamery TVP. Było to częścią histerii, jaką wokół tego zatrzymania urządzono. O szóstej rano, w towarzystwie kamer telewizyjnych. Oczywiście, sensacja o kamerach TVP natychmiast została przez samą TVP zdementowana, co nie przeszkadza „Wyborczej”, a za nią wielu innym mediom powtarzać ją nadal. Mimo, iż nikt nigdzie nie widział tego mitycznego filmu. W końcu po co miałaby „reżimowa” telewizja zostać uprzedzona o zatrzymaniu i uczestniczyć w nim? Tylko po to, by natychmiast, od samego rana zdjęcia wyprowadzanego w kajdankach byłego polityka pokazywać wszem i wobec w dziennikach. A tu niby kamery przysłała, ale efekt ich pracy gdzieś zniknął.

[...]

Każdy ma prawo do obrony, i szczerze mówiąc, prywatnie cieszyłbym się, gdy Pinior okazał się oskarżony bezpodstawnie. Ale trudno o tym wyrokować, nie znając materiału dowodowego zebranego przez – jeszcze – Pawła Wojtunika pod nadzorem Ewy Kopacz i Andrzeja Seremeta. Na miejscu histeryków, ogłaszających „początek fali terroru” (copyright Jacek Żakowski) poważnie bym się obawiał, że Zbigniew Ziobro spełni swą groźbę i ujawni materiały z podsłuchów, które mnogą fetowanego przez nich dziś bohatera postawić w oczach społeczeństwa w złym świetle nawet bardziej niż prawomocny wyrok.

[...]

Nie ma prawdy, bo liczy się tylko propagandowa skuteczność. Nie ma zasady równości wobec prawa, nie ma elementarnego szacunku dla prokuratur i sądów, bo wszystko zależy od tego, czy orzekają na rzecz „naszych”, czy przeciwko „naszym”. Co jest? Nazwałbym to „skaczącą histerią”. Uwaga ludu kodowskiego, podtrzymywanego w histerycznym paroksyzmie, skupiana jest punktowo tam, gdzie akurat można uzyskać pożądany efekt. W tej chwili to sprawa Piniora, ale jeśli okaże się, że jednak prokuratura miała powody domagać się jego aresztowania, to zobaczycie państwo, że Pinior zniknie jakby nikt o nim nigdy nie słyszał. Tak jak zniknęły z pola zainteresowania antypisowskiej orkiestry lichwiarskei ratingi. Ileż histerii budziły one, gdy S&P dał Polsce perspektywę negatywną. A gdy teraz zmienił ją na „stabilną” – cisza. Agit-prop przeskoczył już na inną wysepkę.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Jak to na wojence nieładnie

Czytany 9120 razy

Artykuły powiązane

  • Błędy i wypuczenia Błędy i wypuczenia

    Po miesiącu sejmowej awantury panel Ariadna przeprowadził na zlecenie jednej z gazet sondaż, co Polacy o tym myślą. Trzydzieści procent ankietowanych odpowiedziało, że w ogóle o tej sprawie nie słyszało. Kogoś to dziwi? Mnie nie. Próba rozpętania wielkich emocji wokół tego, czy budżet uchwalony w tej zamiast tamtej sejmowej sali jest uchwalony "z wadą prawną" czy bez "wady prawnej" obchodzi normalnego człowieka tyle, co problem, czy dla czyjegoś pełnego zadowolenia powinna być na nim przyłożona pieczątka okrągła, czy podłużna i w którym rogu.

  • Requiem dla KOD Requiem dla KOD

    I tak nikt by mi nie uwierzył, gdybym udawał, że zamierzam płakać po Komitecie Obrony Demokracji - więc dam sobie spokój. Dało się w tę pokraczną próbę użycia legendy KOR do obrony warstw posiadających III RP wciągnąć nieco ludzi poczciwych, których mi żal - ale też nie jest to żal aż tak dojmujący, żebym się miał ze współczucia pochlastać.

  • Czas pelikanów Czas pelikanów

    Nie pamiętam, kto pierwszy nazwał wyborców PO „lemingami”; niektórzy przypisują tę skromną zasługę mnie, inni śp. Seawolfowi, ale może pierwszy był jeszcze ktoś inny. Szło o liczną grupę wyborców aspirujących do wielkomiejskiego dobrobytu i prestiżu, przeważnie kończących studia lub różne kursy i zaczynających pracę w korporacjach, których oczekiwania zupełnie przegapił w kampanii wyborczej 2007 PiS, a z którymi doskonale skomunikowała się wtedy PO.

  • Totalny Postmodernizm Totalny Postmodernizm

    Pewnie już Państwo słyszeli ta nazwisko – Adam Mazguła. Jeśli nie, to znaczy, że nie jesteście Państwo w kursie. „Syn sapera”, jak sam się przedstawia, oraz były oficer tzw. ludowego wojska, co, mówiąc słowami piosenki, „widać, słychać i czuć”. W stanie wojennym porucznik, cieszący się nienaganną kartą służby i wysoko ceniony przez zwierzchników – „powierzone mu zadania wykonuje wzorowo”, „bez wątpliwości uznaje konieczność działań podjętych dla obrony socjalizmu” etc. – w czasach III RP bywał komendantem garnizonów, administrował w Iraku, aż uwieńczył karierę w wojsku stopniem pułkownika, na który awansował go Tomasz Siemoniak w ostatnich dniach rządu PO-PSL. Przez kilka lat sołtys Skorochowa pod Nysą, komendant opolskiego hufca ZHP (właśnie złożył rezygnację), w obejściu, sposobie wypowiadania się i argumentowania, klasyczny – przepraszam, ale tak to się dokładnie nazywało – peerelowski „trep”, z tych, którzy przed wizytacjami ganiali żołnierzy do malowania trawy na zielono.

  • Murem za swoimi Murem za swoimi

    Aresztowanie Józefa Piniora (w kraju trzeba teraz pisać cokolwiek po kafkowsku „Józefa P.” – wszyscy wiedzą doskonale, o co chodzi, ale przepis jest przepis) to był dla wielu przysłowiowy grom z jasnego nieba. Dla mnie też. Nawet nie z tego względu, że Józef Pinior należy do najbardziej zasłużonych działaczy Solidarności z jej pierwszego, heroicznego okresu – w ostatnich latach dość się już napatrzyliśmy na ludzi kiedyś wspaniałych, którzy przepoczwarzyli się w żałosnych kłamców, potwarców i cwaniaczków, od samego „historycznego przywódcy Solidarności” poczynając. Ale z różnych dziennikarskich powodów stykałem się z Piniorem w ostatnich latach, gdy był europosłem i senatorem PO, i poznałem jako człowieka niezmiernie ideowego, potrafiącego merytorycznie uzasadniać swoje racje i otwartego na racje innych – doprawdy, był rzadkim okazem w zdegenerowanym i sfanatyzowanym półświatku naszej polityki.

Więcej w tej kategorii: « Raj utracony Ćwierć wieku szabru »