poniedziałek, 07 listopad 2016 09:40

Wołanie o kaftan

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Niezły kabaret. Andrzej Rzepliński opowiada niemieckiemu radiu, i w ogóle każdemu, kto tylko chce go słuchać, że jest prześladowany, nękany, spodziewa się zamachu na swoje życie. Mateusz Kijowski – że za nim chodzą, podsłuchują i inwigilują. Pytany (jak ktoś śmiał?!) czy ma na to dowody, Kijowski odpowiedział, że dowodów nie ma, ale ma pewność. Fantastyczna formuła, pozwalająca udowodnić wszystko. Zdumiewające, że nie wpadł na nią prezes Rzepliński. Panie prezesie, czy ma pan podstawę prawną do dzielenia sędziów na „naszą dziewiątkę” i nieorzekających? Podstawy prawnej nie mam, ale mam pewność!

[...]

Nie wiem, ale niemieccy czytelnicy na pewno będą wiedzieć: w Polsce panuje faszyzm, przemoc, liberalna opozycja jest prześladowana, boi się o swoje życie. Nie żeby z budowania takiego przekonania mogło coś wynikać konkretnego – za dużo mają Niemcy i cała reszta Zachodu na głowie, żeby szczerze się przejmować męczeństwem Jandy, Kijowskiego czy Rzeplińskiego – ale zawsze miło naszym zachodnim sąsiadom podbudować swoje poczucie wyższości nad polskimi dzikusami i w dodatku faszystami. Zwłaszcza, jeśli to sami Polacy z tym do nich przyjeżdżają.

[...]

Trudno o lepszy dowód nie tylko intelektualnej nicości i barku rzeczowych racji, ale też, że mentalność tych środowisk kształtowana jest przez megalomanię i opiera na tym, co psychiatria nazywa „urojeniem wyższościowym”. W przekonaniu nie tylko „autorytetów”, ale nawet prostych, z przeproszeniem, „dziewuch” informowanie świata o swoim stanie psychicznym jest ipso facto informacją o obiektywnej rzeczywistości, którą subiektywne odczucia autoryteta czy dziewuchy obiektywnie odzwierciedlają (dobre zdanie, co? Bhawo ja!). Kobietony z czarnymi parasolkami wiele energii poświęcają na przykład wykrzyczeniu, że są… no, powiedzmy, że są wściekłe. W istocie, formułują to, zgodnie ze swym chamsko-agresywnym behawiorem nieco inaczej, ale nie chce mi się byle kogo cytować..

[...]

Nietrudno się oczywiście domyślić, jaka będzie reakcja osób przekonanych, że wyznania o ich trudnych stanach psychicznych powinny wszystkimi wstrząsnąć, skoro widzieć będą, że wciąż jakoś nie wstrząsają. Będzie nią eskalowanie objawów i tym bardziej uporczywe epatowanie swoim emocjonalnym niezrównoważeniem. Tym bardziej, że zawsze znajdą się tuż za zachodnią granica media chętne pokazywać ześwirowanych Polaków, z tą samą radością, z jaką rzucało się niegdyś miedziaki wioskowemu głupkowi, żeby robił z siebie ku uciesze gawiedzi idiotę.

Czytaj Subotnik Ziemkiewicza: Wołanie o kaftan

Czytany 7496 razy

Artykuły powiązane

  • Teatrzyk z Lupy wzięty Teatrzyk z Lupy wzięty

    Facet, który spalił we Wrocławiu kukłę Żyda - czy, jak sam twierdził, żydowskiego bankiera - skazany został na 10 miesięcy więzienia. Zanim do tego doszło, szereg tzw. autorytetów wyraziło skrajne oburzenie, potępienie i stanowcze żądanie przykładnej kary. Co istotne, żaden z nich nie był świadkiem zdarzenia, znali je tylko z relacji prasowych i zdjęć.

  • Banan warszawski Banan warszawski

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

  • Megakumulacja Megakumulacja

    Tak nazwano w internecie polityczne wydarzenia ostatnich tygodni (wiem, wiem, kolejny już tydzień zawracam Państwu głowę „ciamajdanem”, ale co zrobię, kiedy ten cyrk nadal trwa?): „megakumulacją Kaczyńskiego”. Z jednej strony, znana już wszystkim sejmowa obstrukcja ze strony „totalnej opozycji”. Działania, delikatnie mówiąc, nie przynoszące ani PO, ani Nowoczesnej popularności. Niedawno zrobiono kilka sondaży na różne sposoby zadających to samo pytanie: „kto jest liderem opozycji wobec PiS”. Połowa respondentów wybrała opcję „nie ma nikogo takiego”, jedna czwarta wskazała na Kukiza, potem było długo, długo nic, Schetyna, Petru i pomniejsi. Co charakterystyczne, Kukizowi wystarczyło dla osiągnięcia tego wyniki nie robić nic, tylko od czasu do czasu składać deklarację „jako poseł i jako Polak wstydzę się za to, co się dzieje w parlamencie”.

  • W spirali absurdu W spirali absurdu

    Skłamałbym mówiąc, że desperacka akcja PO i Nowoczesnej, którą w poprzednim felietonie nazywałem – w ślad za większością komentatorów – „ciamajdanem” jakoś wstrząsnęła Polską. Polska polityka uległa kompletnemu zablokowaniu, ale większości Polaków jest to głęboko obojętne. W sondażu CBOS ponad 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że ich osobista sytuacja w mijającym roku uległa poprawie. W równoległym sondażu, jakie było najważniejsze wydarzenie polityczne ubiegłego roku, prawie połowa zakreśliła opcję – „nie wiem, nie interesuję się polityką”. Wśród pozostałych wygrały natomiast Światowe Dni Młodzieży i wizyta papieża Franciszka (ponad 20 proc.) i program 500+ (10 proc.) Zagrożenia dla demokracji, o których przez cały rok zdzierały gardła najbardziej wpływowe media, rzekome łamanie Konstytucji, Trybunał Konstytucyjny i pomruki Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej za istotne uznało zaledwie parę procent.

  • Czas pelikanów Czas pelikanów

    Nie pamiętam, kto pierwszy nazwał wyborców PO „lemingami”; niektórzy przypisują tę skromną zasługę mnie, inni śp. Seawolfowi, ale może pierwszy był jeszcze ktoś inny. Szło o liczną grupę wyborców aspirujących do wielkomiejskiego dobrobytu i prestiżu, przeważnie kończących studia lub różne kursy i zaczynających pracę w korporacjach, których oczekiwania zupełnie przegapił w kampanii wyborczej 2007 PiS, a z którymi doskonale skomunikowała się wtedy PO.

Więcej w tej kategorii: « Samczyk Wołanie o kaftan - subotnik »