piątek, 10 luty 2017 11:57

Banan warszawski

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
');
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
  • Oceń ten artykuł
    (4 głosów)
    Banan warszawski fot. mat. pras.

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

    [...]

    Wygląda na to, że podobnie, jak to było z poprzednikami, PiS nie bardzo wie, dlaczego wygrał podwójne wybory w roku 2015. Wcale nie dlatego, że sięgnął po hasła patriotyczne - zawsze się nimi posługiwał, i od wielu lat w badaniach Jarosław Kaczyński jest tym politykiem, którego Polacy wskazują jako największego patriotę. Nie dlatego, że obiecał 500 plus - nie takie rzeczy już obiecywano, krzywoprzysiężcy Wałęsy i jego stu milionów na głowę i tak nikt nie przelicytuje. I nie za walkę z korupcją, bo tę okazali się wyborcy nieprzesadnie cenić już w roku 2007. Otóż PiS wygrał wybory dlatego, że wyborcy poczuli się przez koalicję PO-PSL nieszanowani. Że tamta władza, zamiast im służyć, stale ich pouczała, straszyła i mądrzyła się, czego symbolem stał się nadęty Komorowski, pokrzykujący na wiecach wyborczych, że głosujcie sobie jak chcecie, a ja i tak wygram, bo mam wszystkie media i autorytety (może nie dosłownie, ale tak to zostało odebrane).

    [...]

    Projekt powiększenia Warszawy był napisany wyraźnie na kolanie. Nie przemyślano w nim sposobu zarządzania powiększoną metropolią, zrobiono nawet tak dziecinne błędy, jak prześlepienie na liście gminy Podkowa Leśna. I ten projekt zgłoszono jako projekt grupy posłów, poza jakimikolwiek konsultacjami, w sposób wyraźnie zmierzający do szybkiego "przeprocedowania", zanim się ludzie pokapują co i jak. Opowiadanie teraz, że to tylko projekt, punkt wyjścia do dyskusji, jest w świetle tego trybu zwykłym, mówiąc Korwinem, "rżnięciem głupa".

    [...]

    Uwikłanie w oczywiste kłamstwa Wałęsy, bara-bara Nowoczesnej, faktury Kijowskiego, pajacowanie Nitrasa z Pomaską podczas "ciamajdanu" i tak dalej i tym podobne wprawiło PiS, jak się zdaje, w przekonanie, że z tak głupią opozycją może sobie pozwolić na wszystko, no bo "nie ma z kim przegrać". A już zwłaszcza w sprawach, które wydają się istotne.

    Czytaj cały felieton "Banan warszawski"

    Czytany 1496 razy

    Artykuły powiązane

    • My z podpalanych wsi i miast My z podpalanych wsi i miast

      „Czyja Polska?” – rzucił z sejmowej trybuny Jan Olszewski podczas pamiętnej nocy, na której do czasu tragedii w Smoleńsku budowana była tożsamościowa narracja prawicy. I to pytanie „zafartowało” kolejnych 25 lat w polskiej polityce, usuwając z pola widzenia pytanie ważniejsze: „jaka Polska”. Oczywistym skutkiem tego jest nadanie polityce charakteru plemiennej wojny, powodującej różnego rodzaju zniszczenia.

    • Na własne życzenie Na własne życzenie

      W ramach prezentu od wielkanocnego zajączka sprawił PiS swoim przeciwnikom radość, której ci zresztą po chwilowym osłabieniu w sondażach, wywołanym nieskuteczną próbą ściągnięcia Donalda Tuska z europejskiego świecznika, bardzo potrzebowali. Nie powiem, żeby sprawa była ważna – ale jest niezwykle „medialna”. A polityka w dzisiejszych czasach nie zależy od spraw ważnych, ale od wizerunkowych dupereli.

    • Wojna, panie tego Wojna, panie tego

      Korwin opowiadał kiedyś bajeczkę o najeździe ludożerców na szczęśliwą wyspę. Hordy ludożerców runęły, by zmusić mieszkańców rajskiej krainy do ludożerstwa, ci bronili się dzielnie, ale, niestety, męstwo nie wystarczało – problem w tym, że obrońcy musieli dostarczać swoim oddziałom prowiant i grzebać zmarłych, a ludożercy pożerali trupy, więc nie musieli ani jednego, ani drugiego. Aż w krytycznej sytuacji obrońcy powiedzieli sobie – trudno, jakkolwiek to obrzydliwe, jest skuteczne, więc też musimy zacząć się żywić ludzkim mięsem. Dzięki temu wyrównali szansę, spuścili najeźdźcom bęcki i ostatecznie ich wygnali.

    • Polityka niższości, wyższości i prędkości Polityka niższości, wyższości i prędkości

      O Unii Europejskiej słyszymy w mediach głównie kompletne bzdury, które nijak się mają do rzeczywistości i obliczone są na szarpanie emocjami (bo też, właściwie, dlaczego akurat ten temat miał być wyjątkiem?). Jedną z takich „modnych bzdur” jest rzekoma groza, że oto powstanie „unia dwóch prędkości”, i w tej „unii dwóch prędkości” my znajdziemy się w „prędkości” wolniejszej.

    • Ach, strach, strach, rany boskie… Ach, strach, strach, rany boskie…

      Jedynym politycznym pomysłem „opozycji totalnej” jest Polaków nastraszyć. Nastraszyć PiS-em i Kaczyńskim, oczywiście. Nie ma to nic wspólnego z postępowaniem opozycji w klasycznej demokracji (inna sprawa, że nie wiem, czy w „ponowoczesnym” świecie taka klasyczna demokracja i debata publiczna jeszcze w ogóle się gdzieś się uchowała). PO i Nowoczesna – abstrahując od tego, że zajęte są głównie przepychaniem się między sobą, kto bardziej nienawidzi prezydenta, rządu i ich zaplecza parlamentarnego – nawet nie próbują Polaków przekonać, że rządziłyby lepiej. Nawet nie próbują powiedzieć niczego na temat, jak by rządziły. Tak jakby zakładały, że to w ogóle Polaków nie obchodzi.