piątek, 13 styczeń 2017 11:42

Błędy i wypuczenia

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Po miesiącu sejmowej awantury panel Ariadna przeprowadził na zlecenie jednej z gazet sondaż, co Polacy o tym myślą. Trzydzieści procent ankietowanych odpowiedziało, że w ogóle o tej sprawie nie słyszało. Kogoś to dziwi? Mnie nie. Próba rozpętania wielkich emocji wokół tego, czy budżet uchwalony w tej zamiast tamtej sejmowej sali jest uchwalony "z wadą prawną" czy bez "wady prawnej" obchodzi normalnego człowieka tyle, co problem, czy dla czyjegoś pełnego zadowolenia powinna być na nim przyłożona pieczątka okrągła, czy podłużna i w którym rogu.

[...]

Mam takie ulubione zdjęcie z demonstracji KOD w obronie Józefa Piniora: manifestujący niosą wielki transparent z napisem "Nie i ch... !" (w oryginale oczywiście bez wykropkowania). Mimo użycia ordynarnego słowa ten transparent nadaje się najlepiej na motto, dewizę, program i hasło wyborcze dla PO i Nowoczesnej. Tyle w ich działaniach rozumu i tyle z nich wynika. Plus jeszcze, oczywiście, nieustająca przepychanka między Schetyną a Petru, który ma większy wykrzyknik.

[...]

Dla mnie to wszystko jest do przyjęcia, ale pod jednym warunkiem: że Opozycja Totalna wykaże się minimum konsekwencji. Jeśli demokracji w Polsce już nie ma, to siedzenie w parlamencie i pobieranie diet poselskich i subwencji z nielegalnego budżetu jest legitymizowaniem tego ogólnego bezprawia. Jest po prostu kolaboracją z reżimem, uwiarygadnianiem go i mydleniem oczu polskiej i światowej opinii publicznej. Po tym wszystkim, co publicznie naopowiadali, Petru i Schetyna powinni rzucić mandaty i kazać zrobić to samo swoim posłom, udać się da lasu, wykopać tam ziemianki i czekać na przyjazd Timmermansa na białym rubikoniu - no bo na wygraną w wyborach to raczej czekać nie mają po co. Zawsze znajdą się ludzie, którzy zejdą do podziemia wraz z nimi. Tomasz Lis, Jan Hartman, Eliza Michalik, Jacek Żakowski - ci na pewno. Oczywiście nie aż tak, żeby ponosić z tego powodu jakieś wyrzeczenia, ale na pewno wymyślą jakiś symbol - kolor, gadżet, coś do wpinania sobie w ubranie... Zbigniew Hołdys też zapewne będzie nadal dzielnie twittował ze swego ulubionego spa, wzywając lud na barykady.

[...]

Mówiąc poważnie, nie bardzo sobie wyobrażam, w jaki sposób środowiska, które tak bardzo odfrunęły od rzeczywistości, chcą być jeszcze poważnie traktowane. Myślę szczególnie o partii, która kontroluje większość samorządów, a jednocześnie zachowuje się jak garstka świrów, nadających ze swej piwnicy, że światem rządzi jakiś horrendalny spisek, a oni pozostali jedynymi nieskażonymi, z których po oczekiwanej zagładzie odrodzi się cywilizacja. A także o mediach, które wytwarzają jakiś groteskowy, wirtualny świat alternatywny, ale jednocześnie chcą normalnie zarabiać pieniądze na ludziach żyjących w tym świecie. Jeśli ktoś tam naprawdę nie chce władzy absolutnej czy autorytarnej dla Jarosława Kaczyńskiego, to powinien przekonać pozostałych do szybkiego resetu, pozbycia się najbardziej ześwirowanych przywódców i stanowczego odcięcia od "błędów i wypuczeń" przełomu roku - bo inaczej do następnych wyborów dotrwają tylko partyjne szyldy, a i to może nie wszystkie.

Czytaj cały felieton "Błędy i wypuczenia"

Czytany 1097 razy

Artykuły powiązane

  • Humor funkcjonalny - Ucho prezesa Humor funkcjonalny - Ucho prezesa

    Cóż może być bardziej normalnego niż to, że satyryk parodiuje przedstawicieli władzy, śmieje się z panujących na górze układów, przedstawia rządzących polityków jako zabawnych obsesjonatów, ciamajdów czy świrów ku uciesze swojej publiczności i dla odreagowania oficjalnej polityki?

  • Banan warszawski Banan warszawski

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

  • (O że)sz bardzo dzisiaj (O że)sz bardzo dzisiaj

    Coraz bardziej wygląda to tak, jakby PiS za wszelką cenę starał się zmniejszyć swą popularność i w tym celu podawał opozycji totalnej różne piłki, takie że nic, tylko nogę przyłożyć i będzie gol – a opozycja totalna nawet z najlepszych podań potrafi trafić do własnej bramki.

  • Teledywersja Teledywersja

    Rankiem 12 maja 1926 roku warszawskie gazety przyniosły sensację: w nocy napadnięto dom marszałka Piłsudskiego! Strzelano do niego, cudem uniknął trafienia! Wiadomość szybko obleciała miasto, budząc poruszenie wśród stronników Komendanta, od dawna już bombardowanych przez jego otoczenie lamentami nad biedą, w jakiej żyje ten najbardziej zasłużony z Polaków, nad okazywaną mu niewdzięcznością oraz odsunięciem go od życia publicznego. Furia, w jakiej żyli, sięgnęła apogeum. I jak raz w samą porę, bo właśnie tego dnia jednostki dowodzone przez byłych legionistów zbuntowały się przeciwko rządowi i ruszyły na Warszawę. Efektem, jak wiemy z historii, była krótka, ale zacięta wojna domowa, ponad 360 zabitych i 1000 rannych, z czego wielką część stanowili cywile, którzy po obu stronach włączali się na ochotnika do walk ulicznych.

  • Totalne utotalnianie totalności Totalne utotalnianie totalności

    W odniesieniu do „totalnej opozycji” największym pytaniem jest: „czy się śmiać, czy się bać?”. Wbrew pozorom, odpowiedź nie jest łatwa, przynajmniej jeśli się trochę zna historię.

Więcej w tej kategorii: « Requiem dla KOD Święto hejtu »