fr2
piątek, 30 grudzień 2016 10:51

Nieudacznik roku

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(13 głosów)

Naturalną rzeczy koleją, przychodzi czas rozmaitych podsumowań, rankingów, co było w ubiegłym roku ważne, co dobre, a co złe, kto zasługuje na miano "człowieka roku" i tak dalej. Z góry mnie od tego wszystkiego odrzuca, bo, jak to u nas ze wszystkim, wiadomo przecież z góry i ponad wszelką wątpliwość, które media ogłoszą, że rok był pasmem katastrof, klęsk i nieszczęść, jedynym wydarzeniem pozytywnym były manifestacje KOD-u, bohaterem zaś Andrzej Rzepliński – a które wręcz przeciwnie: pasmo sukcesów, 500+ i Jarosław Kaczyński…

[...]

Przejął przywództwo największej partii opozycyjnej po Ewie Kopacz i Bronisławie Komorowskim, na tle których - mówiąc oglądnie - bardzo trudno było źle wypaść. Przejął je po przegranej przez partię na tyle dużej, że wręcz narzucało się natychmiastowe zrobienie "odnowy", zwalenie wszystkich "błędów i wypaczeń" na Tuska, odcięcie się tym sposobem z góry od wszystkich afer, brudów i zaszłości, które przecież wiadomo, że będą wciąż wywlekane przez CBA, prokuratury i media oraz od wszystkich niedociągnięć ośmioletniego rządzenia przez nicnierobienie i spychologię stosowaną. Było jak było, wicie-rozumicie, to wina Tuska, ja wtedy protestowałem, niestety nic więcej nie mogłem, ale od teraz to już "partia ta sama, lecz nie taka sama", partia, która zrozumiała, w czym i dlaczego zawiodła obywateli, która naprawia błędy, jest opozycją merytoryczną, poważną alternatywą dla tego, co robi PiS.

[...]

Schetynie wydało się, że w polityce "wystarczy być". Konkretnie - że wystarczy być antypisem, ruszać głową nie trzeba, można się skupić na irytujących dla elektoratu osobistych rozgrywkach i wendetach w aparacie partyjnym. Mniejsza, że ta strategia z punktu PO ośmieszyła, gdy, na przykład, nijak nie umiała ustalić swej narracji wobec sztandarowego dla PiS "500+" - po pierwsze, to nieodpowiedzialność, rozdawanie menelom na wódkę, które doprowadzi do greckiego bankructwa w trzy miesiące (bo wszystko co robi PiS jest straszne), a po drugie, jak my dojdziemy do władzy, to będziemy rozdawać więcej i na każde dziecko, a nie tylko drugie (no bo jednak ludziom się to podoba i trzeba obiecywać). Ważniejsze, że strategia "opozycji totalnej" sprowadziła PO do, jak to nazywam, najgłupszego wspólnego mianownika z ośrodkami i ugrupowaniami, które nie miały nic do stracenia i które szczucie i judzenie na "Kaczora" mogły w związku z tym podkręcać do granic absurdu i poza nie.

[...]

Z czego zapamiętamy Schetynę, poza zdjęciem, na którym "okupuje" Sejm z miną, jakby siedział gołym zadkiem na jeżu albo gorącym grillu? Z donoszenia na Polskę w Unii, budzącego niesmak nawet najbardziej zajadłych antypisowców? Z zapowiedzi zarzucenia "konserwatywnej kotwicy" zniweczonej po dwóch dniach zapowiedzią likwidacji CBA i IPN, czyli obrony aferzystów i kłamców lustracyjnych? Z nadskakiwania politycznemu i wizerunkowemu trupowi, jakim tu, w kraju, jest już od dawna Lech Wałęsa? (Tak, wiem, Tusk też nadskakiwał - ale żeby użyć go do swej gry za granicą, gdzie postrzeganie byłego TW Bolka jest diametralnie odmienne.) Najbardziej chyba z głupiej miny, jaka teraz może być już jedyną jego reakcją na fanfaronady Ryszarda Petru, że trwale uniemożliwi działanie Sejmu i doprowadzi do jego samorozwiązania (nawiasem mówiąc, Petru znowu popisał się nieznajomością Konstytucji, samorozwiązanie było przewidziane w poprzedniej, obecna pozwala tylko na "skrócenie kadencji"). Co, poza tym, że jest niemożliwe, bo wymaga 307 głosów, dla PO oznaczałoby utratę 2/3 stanu posiadania na rzecz Nowoczesnej.

Czytaj cały felieton "Nieudacznik roku"

Czytany 17892 razy

Artykuły powiązane

  • Megakumulacja Megakumulacja

    Tak nazwano w internecie polityczne wydarzenia ostatnich tygodni (wiem, wiem, kolejny już tydzień zawracam Państwu głowę „ciamajdanem”, ale co zrobię, kiedy ten cyrk nadal trwa?): „megakumulacją Kaczyńskiego”. Z jednej strony, znana już wszystkim sejmowa obstrukcja ze strony „totalnej opozycji”. Działania, delikatnie mówiąc, nie przynoszące ani PO, ani Nowoczesnej popularności. Niedawno zrobiono kilka sondaży na różne sposoby zadających to samo pytanie: „kto jest liderem opozycji wobec PiS”. Połowa respondentów wybrała opcję „nie ma nikogo takiego”, jedna czwarta wskazała na Kukiza, potem było długo, długo nic, Schetyna, Petru i pomniejsi. Co charakterystyczne, Kukizowi wystarczyło dla osiągnięcia tego wyniki nie robić nic, tylko od czasu do czasu składać deklarację „jako poseł i jako Polak wstydzę się za to, co się dzieje w parlamencie”.

  • Zawracanie uwagi Zawracanie uwagi

    Nieodparcie co i raz przypomina mi się kluczowa scena z dramatu Andrzeja Trzebińskiego „Aby podnieść różę”: bohaterowie na jakimś dachu świata grają o wszystko – w ping ponga. I nagle ginie im piłeczka. Ale stawka gry jest tak wysoka, że przerwać nie można, więc grają dalej – bez piłeczki. Można? Jeśli się Państwu wydaje, że nie można, to zerknijcie z łaski swojej w media.

  • Błędy i wypuczenia Błędy i wypuczenia

    Po miesiącu sejmowej awantury panel Ariadna przeprowadził na zlecenie jednej z gazet sondaż, co Polacy o tym myślą. Trzydzieści procent ankietowanych odpowiedziało, że w ogóle o tej sprawie nie słyszało. Kogoś to dziwi? Mnie nie. Próba rozpętania wielkich emocji wokół tego, czy budżet uchwalony w tej zamiast tamtej sejmowej sali jest uchwalony "z wadą prawną" czy bez "wady prawnej" obchodzi normalnego człowieka tyle, co problem, czy dla czyjegoś pełnego zadowolenia powinna być na nim przyłożona pieczątka okrągła, czy podłużna i w którym rogu.

  • Rok niespełnionej rewolucji Rok niespełnionej rewolucji

    Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.

  • Requiem dla KOD Requiem dla KOD

    I tak nikt by mi nie uwierzył, gdybym udawał, że zamierzam płakać po Komitecie Obrony Demokracji - więc dam sobie spokój. Dało się w tę pokraczną próbę użycia legendy KOR do obrony warstw posiadających III RP wciągnąć nieco ludzi poczciwych, których mi żal - ale też nie jest to żal aż tak dojmujący, żebym się miał ze współczucia pochlastać.