piątek, 09 grudzień 2016 11:03

Bęc małpę w czoło

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

To wcale nie jest strzelanie sobie w stopę ani niepotrzebne otwieranie coraz to nowych frontów - jak twierdzi większość tzw. prawicowych komentatorów politycznych (pozostałych już w ogóle nie ma co słuchać, bo gorliwa służba wysadzonym z siodła elitom III RP zmieniła ich w groteskowych, histeryzujących idiotów). PiS wie co robi - co wcale nie znaczy, że robi mądrze. Po prostu widać w jego postępowaniu pewną pijarowską strategię.

[...]

Na kolejne ruchy PiS patrzeć trzeba nie jako na politykę faktów, rozwiązywania realnych problemów, czy jak to nazwać - ale jako na polityczny pijar. Ustawą dezubekizacyjną wciągnięto lewoliberalna opozycje na grunt dla niej grząski i niewygodny. Podobnie było - chyba już to opisywałem - z dodatkiem dla matek rodzących chore dzieci. Żadnej sprawy nie załatwił, ale oczywiście, jak to było do przewidzenia, antypis nazwał go "trumienkowym", poszedł w chamskie dowcipasy i hejt na kaleki. I raz jeszcze podkreślił to, na czym PiS najbardziej zależy - że władza jest po stronie biednych i krzywdzonych, a opozycja sytych i pełnych pogardy dla "człowieka prostego".

[...]

Przez osiem lat robiła to PO. Główny pijarowiec Tuska miał nauczać jego ludzi, że "Kaczyński to małpa w klatce", i trzeba co i raz kopać w tę klatkę, żeby małpa się po niej miotała, wrzeszczała i straszyła ludzi. Ileż było takich kopnięć! Ot, choćby wtedy, gdy w kampanii wyborczej PO, po latach upierania się, że Smoleńsk ma już swój pomnik na Powązkach i innego w Warszawie być nie może - nagle, z własnej inicjatywy, przegłosowała budowę w stolicy pomnika smoleńskiego. Wszelako nie na Krakowskim Przedmieściu, ale w zaułku przy ulicy Focha, za pętlą autobusową na placyku pod śmietnikiem. W oczywisty sposób chodziło o jedno - wkurzyć Kaczyńskiego, sprowokować, żeby medialna orkiestra mogła zarzucić Polaków przekazem: a ten oszołom ciągle o Smoleńsku, no i proszę, ma ten pomnik, i też mu mało, ciągle się awanturuje, ciągle niezadowolony!

[...]

Zasadniczo jest jedna różnica. Tusk biegł donikąd, kupował czas dla samego kupowania czasu, jedynie z perspektywą dalszego awansu, do Europy, i bycia - jak to ujmowali przy ośmiorniczkach jego współpracownicy - "daleko od tego syfu". Kaczyński wierzy w swój plan, i wierzy, że taki plan musi być wprowadzony poza świadomością ludzi, bo ci nie zrozumieją i będą przeszkadzać. Wielokrotnie przecież pisałem, że jest to człowiek z tej samej umysłowej formacji co na przykład Michnik, i tu właśnie to widać: tak samo przecież wprowadzano na początku III RP "reformy". "nic im nie będziemy mówić", odwrócimy uwagę, a potem zobaczą, jak jest dobrze, i wtedy będą nam wdzięczni.

Czytaj cały felieton "Bęc małpę w czoło"

Czytany 9777 razy

Artykuły powiązane

  • Zarządzanie wariactwem Zarządzanie wariactwem

    "Poradnik" tygodnika "Newsweek" dla niepogodzonych z wynikiem ostatnich wyborów obśmieli już chyba wszyscy, ale na wszelki wypadek przypomnę: tygodnik panów Ringera, Springera i Lisa pochylił się ze śmiertelną powagą nad ludźmi, którzy w "Polsce PiS" cierpią, wciąż nie mogąc się pogodzić z wynikami wyborów. Jedna pani nie może spać w nocy, bo myśli o tym "bezmiarze podłości" Kaczyńskiego, inna ma poty, skoki ciśnienia i drżą jej ręce, jeszcze inna "nigdy nie czuła nienawiści, a teraz czuje ją codziennie, jak włącza Tok FM" i słucha w nim o nowych zbrodniach PiS. Ktoś tam znowu, jak ogląda TVP, a zwłaszcza Wildsteina, to ma mdłości i nim trzęsie, ale z jakiegoś powodu ogląda. Ktoś inny miał remontować dom, a teraz nie może, bo PiS. Co przypadek, to lepszy.

  • Propaganda, panie tego… Propaganda, panie tego…

    Coraz rzadziej zaglądam do tygodnika „Polityka”, ponieważ pismo to ulega postępującej newsweekizacji. Coraz ostrzej, ale za to coraz głupiej – widocznie taki jest czytelniczy „trynd” po umownej „tamtej stronie”, że kluczem do sprzedażowego sukcesu jest zaspakajanie emocjonalnych potrzeb ludzi, którzy nie mogą spać po nocach, bo dusi ich ten bezmiar podłości, okazywanej przez PiS i Kaczyńskiego.

  • Banan warszawski Banan warszawski

    Co do mnie, zupełnie nie mam zdania co do projektu stworzenia "Metropolii Warszawskiej" poprzez włączenie w obręb obecnego "Miasta Stołecznego Warszawy" 32 sąsiednich gmin. Jak już chyba kiedyś tu wyznałem, mieszkam w tej największej polskiej wsi od 48 lat, ale jakoś wciąż się nie mogę z nią zidentyfikować. Nie mam wrażenia, żeby po zagładzie powstania w 1944 udało się to miasto przywrócić życiu. Udało się je tylko wybetonować i zaludnić przesiedleńcami z różnych stron, ten proces trwa zresztą nadal i wytwarza bardzo śmieszną grupę ludzi, którym się wydaje, że skoro tu akurat trafili, to są lepsi od innych. A zwłaszcza ci, co załapali się na Warszawę pięć lat temu, są lepsi od tych, którzy sprowadzili się tu tylko dwa lata temu.

  • (O że)sz bardzo dzisiaj (O że)sz bardzo dzisiaj

    Coraz bardziej wygląda to tak, jakby PiS za wszelką cenę starał się zmniejszyć swą popularność i w tym celu podawał opozycji totalnej różne piłki, takie że nic, tylko nogę przyłożyć i będzie gol – a opozycja totalna nawet z najlepszych podań potrafi trafić do własnej bramki.

  • Zawracanie uwagi Zawracanie uwagi

    Nieodparcie co i raz przypomina mi się kluczowa scena z dramatu Andrzeja Trzebińskiego „Aby podnieść różę”: bohaterowie na jakimś dachu świata grają o wszystko – w ping ponga. I nagle ginie im piłeczka. Ale stawka gry jest tak wysoka, że przerwać nie można, więc grają dalej – bez piłeczki. Można? Jeśli się Państwu wydaje, że nie można, to zerknijcie z łaski swojej w media.