czwartek, 12 styczeń 2017 10:00

Rok niespełnionej rewolucji

Napisał
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Jak nie idzie, to nie idzie – powiedział polityk SLD w czasie, gdy seria kolejnych klęsk spychała tę partię na równię pochyłą. A przecież wydarzenia, które złamały jej potęgę, wydają się drobnymi potknięciami w porównaniu z tym, co wyrabia obóz, nazwijmy to, okrągłostołowy.

[...]

PiS ostatecznie załatwił sprawę Trybunału Konstytucyjnego po swojej myśli, naciski Komisji Europejskiej spłynęły po władzy jak – bez aluzji do nazwisk – woda po kaczce, zresztą w końcu sam jej przewodniczący wyartykułował, że właściwie to nie może zrobić Polsce nic (oczywiście nie chodziło o to, by coś zrobić, tylko by wyprodukować lawinę newsów – „kompromitują Polskę w Europie!”, które z kolei miały zrewoltować i wypchnąć Polaków na ulice, w objęcia czekającego tam KOD-u; i to właśnie nie zadziałało). Program 500+ nie okazał się katastrofą dla budżetu, który zresztą zrealizowany został z nadwyżką dzięki wyraźnemu wzrostowi ściągalności podatków, a przyniósł wiele pozytywnych skutków społecznych. Światowe agencje mimo pogróżek nie obniżyły Polsce ratingów – w zasadzie poza spowolnieniem wzrostu PKB i obniżeniem poziomu inwestycji nic niepokojącego się nie zdarzyło.

[...]

Sondażowa popularność razem wziętych PO, Nowoczesnej i partii lewicowych wprawdzie nie spadła, choć i nie wzrosła, PiS też stoi w sondażach w miejscu – ale widać wyraźną demobilizację. Nawet w Warszawie – gdzie kiedyś z pomocą TVN, i wtedy jeszcze kierowanej przez poprzednią ekipę TVP, skrzyknął KOD od ręki na pierwszą manifestację „w obronie TK” 30 tysięcy ludzi – dziś nie przychodzi nawet dziesięć razy mniej. Celebryci, którzy szczególnie zaangażowali się w zniesławianie PiS-u, z tonu „przecież wszyscy nienawidzą tej władzy” przeskoczyli w wywiadach w użalanie się nad własnym męczeństwem, że nikt ich nie lubi i ciemny lud, kiedyś kochający, teraz traktuje ich nieżyczliwie (Krystyna Janda żaliła się nawet, że ktoś opluł jej samochód – tak jak swego czasu działacze wspieranego przez nią KOD-u z Nowego Jorku limuzynę prezydenta RP).

[...]

A to, śmiem twierdzić, nie koniec złych wieści dla lewicowo-liberalnej opozycji, bo do wyborców dopiero dociera cała groteska „okupacji Sejmu”, w trakcie której Ryszard Petru przypadkiem wypatrzony został z partyjną koleżanką na sylwestrze w Portugalii, czy kompromitacje jaką przyniosły ujawnione nagrania sejmowych kamer, pokazujące że posłowie, którzy twierdzili, iż nie wpuszczono ich na głosowanie nad budżetem i którzy nawet złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury – w istocie na sali byli, wchodząc i wychodząc jak chcieli.

Czytaj "Rok niespełnionej rewolucji" w Dzienniku Związkowym

Czytany 18142 razy

Artykuły powiązane

  • Ach, strach, strach, rany boskie… Ach, strach, strach, rany boskie…

    Jedynym politycznym pomysłem „opozycji totalnej” jest Polaków nastraszyć. Nastraszyć PiS-em i Kaczyńskim, oczywiście. Nie ma to nic wspólnego z postępowaniem opozycji w klasycznej demokracji (inna sprawa, że nie wiem, czy w „ponowoczesnym” świecie taka klasyczna demokracja i debata publiczna jeszcze w ogóle się gdzieś się uchowała). PO i Nowoczesna – abstrahując od tego, że zajęte są głównie przepychaniem się między sobą, kto bardziej nienawidzi prezydenta, rządu i ich zaplecza parlamentarnego – nawet nie próbują Polaków przekonać, że rządziłyby lepiej. Nawet nie próbują powiedzieć niczego na temat, jak by rządziły. Tak jakby zakładały, że to w ogóle Polaków nie obchodzi.

  • W poszukiwaniu straconego koryta W poszukiwaniu straconego koryta

    Z czego może się cieszyć „Opozycja totalna”, skoro – najdelikatniej to ujmując – nie ma żadnych sukcesów? Oczywiście, w takiej sytuacji musi się cieszyć z sukcesów cudzych, na które nie miała żadnego wpływu (bo zresztą gdyby miała, to sukcesów tych prawdopodobnie by nie było). Fakt, że polski wniosek o skrócenie kadencji Tuska został w Brukseli zgodnie zignorowany przyprawił wrogów PiS o intensywny medialny orgazm. Znienawidzone „państwo PiS” tak upokorzone! Angela Merkel pomściła zakonnicę, przejechaną na pasach! Towarzystwo na chwilę zapomniało, że od półtora roku tkwi w głębokiej i uczciwie zapracowanej depresji, a gdy na chwilę dało się ponieść marzeniom, że znowu będzie tak jak było, to skończyło się to żałosnym „ciamajdanem”.

  • Bruksela, czyli zmiana narracji Bruksela, czyli zmiana narracji

    Porównywanie "opozycji totalnej" z Konfederacja Targowicką uważałem jeszcze parę miesięcy temu za retoryczną, czy wręcz propagandową przesadę obozu władzy. Teraz już nie. Albo, inaczej powiem – jeśli na początku była to przesada, to dziś już nie. Podobieństwo osiemnastowiecznych "patriotów", którzy w obronie przed konstytucyjnym zamachem 3 maja zwrócili się do mocarstw – gwarantów "praw kardynalnych" o objęcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów "procedurą kontroli praworządności" do obecnej "opozycji totalnej", opozycji już nie tylko wobec rządu, ale wobec państwa, któremu odmawia ono prawa do reprezentowania obywateli i nazywa "państwem PiS" naprawdę staje się coraz bardziej oczywiste.

  • Eurociamajdan Eurociamajdan

    Polakom wydaje się, że polityka polega li tylko na głośnym deklarowaniu, czego się chce, i równie głośnym protestowaniu przeciwko temu, czego się nie chce. Otóż polityka nie na tym polega – przestrzegał przed laty Roman Dmowski. I w innym miejscu dodawał, że w polityce nie istnieją pojęcia słuszności i braku słuszności, ale wyłącznie siły i braku siły.

  • Niefakty Niefakty

    Ciekawe, czy docierają do Państwa wieści o „masowej wycince drzew”, czy nawet „wyrębie lasów”, co to niby trwa w kraju na polecenie oszalałego pisowskiego reżimu. Jeśli tak, to mamy kolejny przykład tego, jak można świat mediów kompletnie odkleić od świata rzeczywistego.

Więcej w tej kategorii: « W spirali absurdu Megakumulacja »