fr2
poniedziałek, 02 listopad 2015 10:34

Polański, czyli uczmy się handlować

Napisane przez Rafał Ziemkiewicz
  • wielkość czcionki Zmniejsz czcionkę Powiększ czcionkę
  • Wydrukuj
  • Email
  • Komentarze::DISQUS_COMMENTS
Oceń ten artykuł
(19 głosów)
Roman Polański podczas procesu Roman Polański podczas procesu

Nikt mnie nie spytał, czy moim zdaniem krakowski sąd powinien Romana Polańskiego deportować do Ameryki czy nie. Naprawdę szkoda, bo w tej kwestii zupełnie nie mam zdania, więc chętnie bym się swymi przemyśleniami podzielił.

Nie mam zdania przede wszystkim co do aspektu prawnego sprawy, zapewne w niej najistotniejszego. Nie jestem prawnikiem, nie wiem, jakie umowy są podpisane między naszymi krajami, nie wiem, czy, kiedy USA nie wydały nam podejrzanego o zlecenie mordu na generale Papale, było to winą Amerykanów czy też nasza prokuratura celowo tak się o to starała, żeby nic z tych starań nie wyszło.
Mógłbym więc mówić o sprawie Polańskiego jak każdy inny autorytet.
O aspektach moralnych oczywiście, jak każdy, mógłbym mówić jeszcze dłużej i z większym przekonaniem, ale, cholera, i tu nie mam zdania. Z jednej strony – seks z odurzoną trzynastolatką to czyn znamionujący odrażającego zboczeńca. Z drugiej – za zboczenia jako takie do ciupy się nie pakuje, a wedle wiarygodnych relacji wspomniana nastolatka była osóbką, delikatnie mówiąc, mocno zdeprawowaną, uprawiała już wcześniej dobrowolnie seks z innymi „wujkami” z branży, w której chciała zrobić karierę, na dodatek podawała się za pełnoletnią i nawet na taką wyglądała. Tylko niezależny sąd mógłby rozstrzygnąć wątpliwości – i na tym właśnie problem Polańskiego polega, i dlatego USA ściągają go od lat z całą surowością, że przed taką rozprawą uciekł. Jest to jego problem i amerykańskiej sprawiedliwości, nie nasz.
Ale sam reżyser już po krakowskiej decyzji sądu oznajmił, że bał się, iż ta decyzja mogła mieć charakter „polityczny”.

I tu coś już do powiedzenia mam.

Umiem sobie wyobrazić, że jestem politykiem, który ma taką decyzję podjąć, tu i teraz.

Co bym zrobił? W tej chwili nie wiem. Wiem, o co bym zapytał, tu i teraz. Zapytałbym:

A co my z tego będziemy mieli? My, Polska.

Co nam gotowa dać Ameryka za dostarczenie Polańskiego ciupasem – i co nam gotów dać sam Polański za obronienie przez tameczną sprawiedliwością? Otwieram konkurs ofert.
Proszę mi wierzyć – tak bym właśnie postąpił. I chciałbym, by każdy, ktokolwiek Polską rządzi, tak właśnie postępował. W każdej sprawie. Żeby pytał – a co Polska będzie z tego mieć, co nam możecie za taką czy inną decyzję dać? I tym się właśnie kierował. Oczywiście, niech, tak jak wszyscy inni, mówi o imponderabiliach, prawach człowieka, słuszności, sprawiedliwości, solidarności etc. – ale niech w to, tak jak wszyscy inni, nie wierzy i niech kieruje się czystym handlem, obliczonym na uzyskanie maksymalnej korzyści.
Bo na tym właśnie polega polityka. I marzą mi się tacy właśnie politycy, którzy wreszcie to w Polsce zrozumieją.

 

sobota, 31 październik 2015 15:12

Właśnie tym się różnimy

Czytany 10201 razy

Artykuły powiązane

  • Offset za Polańskiego Offset za Polańskiego

    Zbigniew Ziobro lubi przedstawiać się jako niezłomny pogromca przestępców. Na stanowiskach, do których w swej karierze aspirował i które sprawował, jest to ambicja zupełnie zrozumiała – problem w tym, że brak mu niezbędnego wyczucia. Gdy za poprzednich rządów PiS rozdmuchał banalną sprawę lekarza łapownika, organizując jego widowiskowe zatrzymanie i ogłaszając z patosem, że „ten pan już nikogo nie zabije”, strzelił w kolano nie tylko sobie, lecz także swojej partii, walnie przyczyniając się do jej przegranej i utraty władzy.